Afera z opóźnionym zapłonem

Z kasy Towarzystwa Sportowego Ostrovia zniknęły pieniądze. Mówi się, że około 15 tysięcy złotych. Czy była to większa kwota? Ponoć tak. Sprawą zajęła się prokuratura, która bada, czy doszło do przywłaszczenia pieniędzy przez radną Ostrowa, która jeszcze do maja sprawowała funkcję skarbniczki w TS Ostrovia.

aaa

Co ciekawe, sprawa nie jest nowa. Już w maju br. prezes Towarzystwa Sportowego Ostrovia Alicja Płóciennik zorientowała się, że finanse klubowe się nie zgadzają. Wówczas zaczęto sprawdzać wszystkie rachunki i wydatki klubu. Po wstępnych wyliczeniach okazało się, że w kasie klubowej brakuje 15 tysięcy złotych.

Nie można jednak wykluczyć, że są to znacznie większe pieniądze. Podejrzenie o przywłaszczenie owych pieniędzy padło na jedną z osób, która w klubie była uprawniona do dysponowania środkami finansowymi. Skarbniczka, bowiem o niej mowa, to jedna z radnych. Wprawdzie w maju br. złożyła rezygnację z zasiadania w zarządzie Ostrovii, ale nadal działa w sporcie, lecz już młodzieżowym.

Obecnie sprawę wyjaśnia prokuratura, do której powiadomienie trafiło we wrześniu, a postępowanie ruszyło pod koniec października.

- Przedmiotem badania jest ustalenie, czy doszło do czynu polegającego na przywłaszczeniu środków finansowych Towarzystwa Sportowego Ostrovia – mówi Marcin Kubiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie. – Postępowanie jest prowadzone pod kątem art. 284 paragraf 1. Kodeksu Karnego.

Paragraf ten mówi: ,, Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Ale trzeba podkreślić, iż póki co postępowanie nie jest prowadzone przeciwko konkretnej osobie, ale w sprawie.

Dziś fani sportu, którzy są zbulwersowani zaistniałą sytuacją głośno pytają się dlaczego sprawa trafiła do prokuratury dopiero we wrześniu, skoro w klubie wiedziano o niej już w maju? Prezes Alicja Płóciennik podjęła niezwłocznie kroki, gdy tylko dowiedziała się o możliwym przywłaszczeniu pieniędzy przez osobę z zarządu klubu. – Wynajęłam od razu kancelarię z Kalisza, która zajęła się przygotowaniem wszelkich dokumentów – mówi prezes Ostrovii.

Tak też było. Już w czerwcu kancelaria Michała Gajdy z Kalisza otrzymała stosowne pełnomocnictwa w tej sprawie i rozpoczęła działania. – Trochę czasu upłynęło, ale trzeba było rzetelnie przygotować wszelkie materiały – mówi Michał Gajda, właściciel kancelarii. A nad sprawą pracujemy już od czerwca br.

Sama prezes Płóciennik, obecnie nie chce komentować zaistniałej sytuacji, jak podkreśla czeka na rozwój sytuacji i śledztwo prokuratury. – Proszę poszczekać na rozwój sytuacji – mówiła Płóciennik.

(olo)

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie