Armia zaciężna prezydent Klimek – felieton

Zdumiewające jest okazywane niemal od początku kadencji przez prezydent Beatę Klimek zamiłowanie do formowania armii zaciężnej. Trudno to połączyć z głoszoną przez nią przy każdej nadarzającej się okazji (i bez okazji również) miłością i podziwem dla mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego, ich talentów, umiejętności i kompetencji.

 

 borowczak-i-klimek-800x600_Fotor

 

 

Ani się człowiek nie obejrzał, a tu, proszę bardzo, mamy już piątego naczelnika ostrowskiej oświaty w ostatnich latach. Naczelnikowski fotel w Ostrowie jest tyleż gorący, co potrafi się zmienić w katapultę, z której można poszybować – a jakże  – w górę. Przekonał się o tym najpierw Paweł Rajski, zostając na dwie (co najmniej) kadencje starostą, a po nim Marlena Maląg, która najpierw trafiła na wiceprezydenta, by ostatecznie wylądować w Poznaniu, jako wicewojewoda.

Ponaczelnikowskie losy dwojga pozostałych oświatowców może nie były już takie spektakularne, ale także ciekawe. Dariusz Dębicki wrócił do rodzinnych Sulmierzyc, jako burmistrz i tylko Jolanta Maćkowiak wróciła – ale do szkoły, z której przyszła do magistratu. Gdzie chce wylądować nowa pani naczelnik Anna Grabek? To wie chyba tylko ona, no i może jeszcze… Andrzej Dera, ale o tym za chwilę.

 Zdumiewające jest stosowane niemal od początku kadencji przez prezydent Beatę Klimek zamiłowanie do formowania armii zaciężnej. Trudno to połączyć z głoszoną przez nią przy każdej nadarzającej się okazji (i bez okazji również) miłością i podziwem dla mieszkańców Ostrowa Wielkopolskiego, ich talentów, umiejętności i kompetencji. Czyżby pani prezydent Klimek brakowało w Ostrowie osób zdolnych do piastowania odpowiedzialnych stanowisk?

 Żeby nie być gołosłownym, to pojedziemy po nazwiskach. Jako jeden z pierwszych „rycerzy zaciężnych” pojawił się w naszym Ostrowie – i to od razu, jako wiceprezydent – Ziemowit Borowczak. Lansowany na ojca opatrznościowego ostrowskiej gospodarki „geniusz z Sanoka” zapisał się w historii naszego miasta planami montowania szlabanów na rogatkach rynku i dzwonkiem z „Reksia” w telefonie (tak, z tej bajki).

W tym samym czasie pojawił się w Ostrowie, na szczęście na krótko, inny człowiek lewicy, Tomasz Lewandowski z Poznania. Przyjechał, zmienił szyld z Holdikomu na CRK i wrócił do domu, kandydować na prezydenta grodu Przemysława.

Ze stolicy Wielkopolski trafił do nas również na prezesowski stołek w CRK Marek Kolasiński, ale to akurat był chyba najlepszy transfer personalny, bo zakończony wymiernymi efektami w postaci dużych zewnętrznych pieniędzy dla ostrowskiej „komunalki”. Ale i on stosunkowo szybko wrócił, skąd przyjechał.

To nie koniec, bo w Ostrowie na chleb zarabia też Mikołaj Kostka, Prezes Zarządu Ostrowskiego Parku Przemysłowego czy Artur Dembny z bliskiego sercu każdego ostrowianina Kalisza, jako Prezes Rady Nadzorczej CRK Zieleń i Rekreacja (dawny Miejski Zakład Zieleni) oraz pracownik Wodkanu. No i teraz Anna Grabek z Tomaszowa Mazowieckiego, radna Sejmiku Województwa Łódzkiego z ramienia PIS. A to pewnie jeszcze nie wszyscy „rycerze zaciężni” w Ostrowie.

 Żeby było jasne: nie czepiam się sympatycznie wyglądającej na zdjęciu nowej pani naczelnik. Zastanawiam się tylko, czy w Ostrowie nie można było poszukać kandydatów na to stanowisko, zrobić porządny konkurs i wybrać najlepszego? Czy tak nisko ceni sobie nauczycielski stan prezydent Beata Klimek, że szefa ostrowskiej oświaty musiała szukać w Tomaszowie Mazowieckim? A może nowa pani naczelnik to efekt ciągle dużych wpływów u Beaty Klimek obecnego prezydenckiego ministra Andrzeja Dery – jak by nie było – z tej samej, co pani naczelnik z Tomaszowa – partii, czyli z Solidarnej Polski?

 To oczywiste, że prezydent miasta otacza się ludźmi, do których ma zaufanie. Tylko czy naprawdę musi aż tak wielu z nich szukać poza miastem, którym zarządza w imieniu mieszkańców? Na to pytanie proszę już odpowiedzieć sobie samemu.

Jarosław Wardawy

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie