Biskup kaliski o swojej chorobie

Ks. biskup Edward Janiak publicznie podzielił się osobistymi przeżyciami związanymi z przebytą chorobą nowotworową. O swoim cierpieniu, pobycie w szpitalach, opiece św. Józefa mówił w homilii wygłoszonej podczas Światowego Dnia Chorego.

Biskup 2

Ks. biskup Edward Janiak zachorował w grudniu 2013 roku. Wyrok brzmiał: nowotwór złośliwy migdałka. Wiele tygodni przebywał w szpitalach w Poznaniu, a potem w Lublinie. Obecnie z wielką otwartością dzieli się swoimi przeżyciami związanymi z chorobą.

 

Opieka św. Józefa

Biskup kaliski, wspominając początki swojej choroby, podkreśla, że przez cały czas czuł wstawiennictwo św. Józefa, patrona diecezji kaliskiej. – Gdy dowiedziałem się, że mam złośliwego raka, różne myśli przychodziły mi do głowy, ale gdzieś w głębi serca była obecność Chrystusa ukrzyżowanego, zaufanie, pokój. Pamiętam, że na początku przypomniały mi się słowa św. Jana Pawła II do chorych o tym, że ci, którzy cierpią, są najbliżej krzyża Chrystusowego. Skoro tak, to dlaczego uciekać. Nie jest to łatwe, ale pojawił się też przed moimi oczami obraz Ojca Świętego Jana Pawła II w kaplicy z krzyżem wielkopiątkowym podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Był to mój pierwszy pobyt w szpitalu w roli ciężko chorego człowieka, dotychczas nie wiedziałem, co to jest słabość fizyczna i nagle takie doświadczenie kruchości życia, że ono jest słabe, może się skończyć i to trzeba sobie jasno powiedzieć. Gdy sami staniemy wobec możliwej bliskiej śmierci, to wtedy dopiero widać tak naprawdę, jaką drogę przebyliśmy do tej pory, jaka jest nasza wiara. Trudno to wypowiedzieć, ale wierzcie mi, że jestem wdzięczny Panu Bogu za to doświadczenie, bo zobaczyłem, że ta moc, dzięki której mogłem znosić ból, na pewno nie pochodziła ze mnie samego. Jestem przekonany, że czułem opiekę św. Józefa, patrona naszej diecezji – powiedział ks. biskup Edward Janiak.

 

Pacjent bez przywilejów

Biskup wskazuje, że w szpitalu był traktowany na równi z innymi pacjentami. – Cierpienie jest rzeczywistością, która sprowadza nas do właściwych wymiarów. Tu jesteśmy wszyscy równi, podobnie ubrani w piżamach, w łóżkach szpitalnych. Ja świadomie wybrałem zasadnicze leczenie w Poznaniu, a nie we Wrocławiu, gdzie mam wielu znajomych lekarzy właśnie dlatego, żebym nie był pacjentem z przywilejami. Owszem, muszę powiedzieć, że spotkałem wspaniały personel medyczny od salowych, pań, które już o szóstej rano przychodzą i mierzą temperaturę, spotkałem się z wielką dobrocią, ale oni byli tacy dla wszystkich, nie tylko dla mnie. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć całą służbę zdrowia. Dzisiaj atakuje się lekarzy, ale wiele jest dobrych, wspaniałych ludzi, którzy pomagają mimo tych warunków, jakie istnieją. Byłem pacjentem tak jak inni, posłuszny lekarzom, czekając w kolejce na poszczególne zabiegi, nie wyobrażałem sobie, że mogłoby być inaczej – mówił pasterz diecezji kaliskiej.

 

Świadek nadziei

Ks. biskup odnalazł w szpitalu przestrzeń, którą zagospodarował jako duszpasterz. Szybko nawiązał kontakt z chorymi, z którymi dzielił trud odzyskiwania zdrowia. – Cieszyłem się, gdy mogłem trochę pomagać, pocieszając niektórych chorych, zrozpaczonych. To też łaska Boga, że dał mi takiego ducha. Dla chrześcijanina nie ma przypadków. Jeżeli tam się znalazłem, to Bóg to przewidział. Dziwne byłoby, gdyby kapłan w takim miejscu nie był świadkiem nadziei. To było mocne doświadczenie, gdy co jakiś czas ktoś umierał. Jeden pan niespełna pięćdziesiąt lat na moich rękach odszedł. Wieczorem z jedną siostrą zakonną rozmawiałem, a rano już ją w takim worku foliowym wynieśli. Byli też ludzie młodzi, prowadziliśmy różne rozmowy, tego nigdy nie zapomnę. Można byłoby napisać książkę na ten temat. To zmieniło moją relację do chorych. Teraz bardziej identyfikuję się z nimi. Z tej perspektywy doświadczenia, bliskości śmierci inaczej patrzy się na życie, na to, co naprawdę jest ważne. Chciałbym o tym nigdy nie zapomnieć, prosząc o łaskę zdrowia, żebym mógł pracować – podkreślał biskup kaliski.

 

Nie lekceważyć zdrowia

Po tych doświadczeniach biskup zachęca wszystkich do dbania o własne zdrowie. – Teraz widzę, jak ważną rzeczą jest, aby nie lekceważyć swojego zdrowia, aby szanować zdrowie. Radziłbym nie odkładać wizyty u lekarza, aby potem móc gorliwie pracować tam, gdzie Bóg nas posyła. Ludzie zaniedbują, mówią, że jeszcze nie jest tak źle, później to zrobią, a nieraz bywa za późno. Z drugiej zaś strony nadmierne zajmowanie się sobą też nie jest dobre. Na paznokieć tabletka, na głowę tabletka, pełna szafa witamin, na wszystko tabletka – to jest przesada, to chyba najlepiej pomaga aptekarzom, a nie chorym. Do szpitala trafiają też ci, którzy bardzo dbali o swoje zdrowie. Kiedy choroba przychodzi, trzeba mieć też zdrowy rozsądek. Tak jak nie wolno zaniedbywać stanu zdrowia, tak też nie należy przesadzać – przekonywał ks. biskup Edward Janiak, który uważa, że dla chrześcijanina najistotniejsze jest to, aby mieć świadomość, że śmierć może przyjść w każdej chwili.

Biskup 1 A

Bliskość drugiego człowieka

Biskup kaliski dziękuje Bogu za łaskę zdrowia. – Ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że na ołtarzu składam tę radość i dziękczynienie, że mogę z Wami spotkać się tutaj, a wiem, że mogłoby być inaczej – zaznaczył ordynariusz diecezji kaliskiej. Stwierdził, że chory mający przy sobie kochającą osobę lepiej znosi swoje cierpienie. – W szpitalu zobaczyłem, że zupełnie inaczej chorują, a nawet umierają ci, którzy mają kogoś bliskiego koło siebie, np. dziecko odwiedzające matkę, matka czuwająca przy dziecku, dobry sąsiad, przyjaciel, mąż, żona, że jest ktoś, kto kocha drugiego człowieka, kto rano spyta się o samopoczucie. Przy takich doświadczeniach bardzo ważne jest, żeby była świadomość, że nie jestem sam, że ktoś modli się za mnie, że mogę na kogoś liczyć, że ktoś zadzwoni, spyta o zdrowie. Podczas świętowania Światowego Dnia Chorego za przyczyną Matki Najświętszej dziękujemy za tych ludzi, którzy są dla nas takimi aniołami, którzy nam pomagają, którzy interesują się nami, poświęcają się dla nas. Niech Matka Najświętsza prowadzi nas i dodaje nam sił do dźwigania codziennego krzyża – powiedział ks. biskup Edward Janiak.

Ewa Kotowska-Rasiak

Czytaj więcej w środowej Gazecie Ostrowskiej , w wydaniu papierowym

Jedna Odpowiedz to "Biskup kaliski o swojej chorobie"

  1. BIEDAK. ZAL MI GO. NIE MA NA TO LEKARSTWA. A MOWIA, MEDYCYNA POSZLA NA PRZOD

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie