Biurowe romanse w magistracie?

Państwowa Inspekcja Pracy bada, czy na terenie Urzędu Gminy i Miasta w Nowych Skalmierzycach mogło dochodzić do przypadków mobbingu, naruszenia prawa administracyjnego oraz praw osobistych, a nawet molestowania na tle płci pracowników. Wszystko z powodu wydarzeń, do których doszło za sprawą pewnego anonimu, dotyczącego rzekomego biurowego romansu dwojga urzędników.

urzad ns

Aż trudno uwierzyć, ale zamieszanie wokół pracowników Urzędu Gminy i Miasta w Nowych Skalmierzycach zaczęło się od anonimu. Jak można się było później dowiedzieć, „życzliwy” uprzejmie informował o rzekomych biurowych romansach w nowoskolamierzyckim magistracie i oświacie oraz innych rzekomych nieprawidłowościach w podległych gminie szkołach. Anonimy zawierały imiona i nazwiska osób, których dotyczą. Ponoć były również telefony w podobnych sprawach. W urzędniczym życiu to – niestety – nie pierwszyzna, bo i w innych placówkach znalazłyby się podobne „rewelacje”, ale cała sprawa w tym, jak takie listy zostaną potraktowane.

W Nowych Skalmierzycach sprawę potraktowano bardzo emocjonalnie i dlatego zrobił się z niej duży problem – a wręcz można powiedzieć skandal.  Zamiast bowiem odesłać anonim tam, gdzie jego miejsce – czyli do kosza – burmistrz Bożena Budzik zdecydowała się zrobić coś zupełnie odmiennego.

 

Gorące spotkanie w magistracie

25 października burmistrz Bożena Budzik zorganizowała spotkanie dla kobiet pracujących w urzędzie. Głównym i jedynym jej tematem był anonim, a dokładniej mówiąc poruszony w nim wątek rzekomych romansów w urzędzie.

Jak wynika ze sporządzonego po spotkaniu protokołu, podpisanego przez kilkanaście uczestniczek, burmistrz Budzik skupiła się głównie na kobietach. Miała powiedzieć, że kobiety w urzędzie nie mają do siebie szacunku, a mężczyźni „taką już mają naturę, że czarują kobiety, mogą mieć jedną, drugą, piątą”.

Z przytoczonych w protokole cytatów może wynikać, że burmistrz wini za biurowe romanse głównie kobiety. Miała przy tym powiedzieć, że w takim przypadku mężczyzny nie zwolni, ale kobieta będzie przez nią „gnębiona” i zwolniona. Przypomniała przy tym, że podobne przypadki miały już miejsce w urzędzie, bo „kobiety się nie szanowały i były z tego nawet dzieci”.

Sytuacja musiała być napięta, bo uczestniczki spotkania twierdzą, że burmistrz Budzik powiedziała w którymś momencie, że nie pozwoli, aby z urzędu zrobił się „dom publiczny”. Po chwili nieo złagodniała, i zapowiedziała, że jak ktoś ma problem w relacjach damsko – męskich, to jest skłonna sprowadzić do urzędu psychologa lub psychiatrę, żeby w tym pomóc.

Jednak urzędniczki uczestniczące w spotkaniu wysłuchały tych słów w głębokim szoku. „Z narady wyszłyśmy zdenerwowane i zastraszone. Wszystkie siedziałyśmy, jak sparaliżowane. Boimy się, nikt nie chce siedzieć w pierwszym rzędzie, kiedy burmistrz wchodzi do pokoju, wszystkie stajemy na baczność. Wiele osób funkcjonuje na tabletkach uspokajających” – napisały uczestniczki spotkania.

 

Urzędnicy u pani burmistrz

Już następnego dnia, 26 października, burmistrz Bożena Budzik wezwała na rozmowę pracownicę posądzoną o biurowy romans. Jej nazwisko pada zarówno w anonimie, jak i w podpisanym przez pracowników urzędu protokole, jednak zdecydowaliśmy się go nie ujawniać. Po paru minutach urzędniczka wypadła z płaczem z gabinetu szefowej i powiedziała, że została posądzona o romans z innym, funkcyjnym urzędnikiem (jego tożsamości również nie ujawniamy).  Mocno zdenerwowana opuściła swoje biuro i zadzwoniła do męża, by go o wszystkim poinformować.

Gdy urząd już huczał od tego, co się stało, urzędnicy przerwali swoją pracę i zebrali się przy gabinecie szefowej. Tam mocno zdenerwowany urzędnik publicznie zaprzeczył posądzeniu o romansowanie w pracy z koleżanką i zapowiedział wyjaśnienie tych oskarżeń.

Grupa urzędników poprosiła więc o spotkanie z panią burmistrz, która przyjęła ich w swoim gabinecie. Tam urzędnik raz jeszcze stanowczo zaprzeczył pomówieniom z anonimu. Rozpoczęła się nerwowa słowna przepychanka zakończona wyproszeniem pracowników z gabinetu przez panią burmistrz.

 

Burmistrz przeprasza

Dwa dni później doszło do kolejnego spotkania, tym razem z inicjatywy burmistrza. Bożena Budzik znów zaskoczyła swoich podwładnych, bo rozpoczęła od.. przeprosin. Przyznała, że czuje się źle z całą tą sytuacją i szczególnie przeprasza za to dwoje posądzonych o romans pracowników urzędu. (…)

Jarosław Wardawy

CZYTAJ WIĘCEJ W PAPIEROWYM WYDANIU GAZETY OSTROWSKIEJ

 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie