Bycza masakra w Topoli Małej – nieżywe zwierzęta razem z żywymi

Nawet przez nawet przez kilka miesięcy mogło się rozkładać w oborze na terenie prywatnego gospodarstwa rolniczego w Topoli Małej pięć sztuk padniętego bydła. Na szóste nieżywe zwierzę policja i inspekcja weterynaryjna natrafiły na podwórzu. Ze względu na niebezpieczeństwo epidemii, obiekt został uprzątnięty i zdezynfekowany. Właścicielowi postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami, a ostrowska policja bada szczegóły tej bulwersującej sprawy.

 padniete zwierzeta_Fotor

 

Foto: Jedno martwe zwierzę było przewieszone przez barierkę, inne znaleziono w potwornym brudzie i smrodzie w grubej warstwie odchodów. Fot: Archiwum

Być może do dziś nikt nie wiedziałby o sprawie, gdyby nie interwencja policji w zupełnie innej sprawie. Funkcjonariusze zostali wezwani do krewkiego gospodarza z Topoli Małej, dobrze znanego policji z częstych awantur. Wezwani policjanci nie zastali gospodarza, ale ich uwagę przyciągnął nieżywy byk leżący wprost na podwórzu.

 Gdy policjanci weszli do środka ich oczom ukazał się makabryczny widok. Zobaczyli kilka padniętych zwierząt w różnym stanie rozkładu. Jedno było przewieszone przez barierkę, inne znaleziono w potwornym brudzie i smrodzie w grubej warstwie odchodów. Z jednych sztuki zostały już tylko kości i rogi, a inne uległy zmumifikowaniu – jak się później okazało dzięki grubej warstwie suchego nawozu.

 Na miejsce wezwano służby weterynaryjne, które przeszukały niemal metrową warstwę gnoju, w której natrafiono na kolejne ciała zwierząt. Razem na terenie posesji ujawniono sześć padniętych sztuk bydła, pięć byków i jedną krowę.

Gnijące w smrodzie i brudzie zwierzęta to poważna groźba wybuchu epidemii, więc natychmiast przystąpiono do utylizacji ciał. Specjalistyczna firma zajmowała się tym przez dwa dni.

 Gospodarz, który w tym czasie dotarł do domu, nie potrafił logicznie wytłumaczyć, dlaczego zwierzęta padły, a przede wszystkim dlaczego nie usunął i nie zutylizował ich ciał. Sprawa jest tym bardziej niezrozumiała, że gospodarz nie musiałby nic płacić za utylizacje padniętych zwierząt. W myśl obowiązujących w Polsce przepisów sanitarnych, zajmują się tym specjalistyczne firmy opłacane z budżetu państwa.

 - Na miejscu zostały pobrane próbki z ciał padniętych zwierząt, które zostały przekazane do dalszych badań, które pomogą ustalić przyczynę ich śmierci  – mówi Powiatowy Lekarz Weterynarii, Dariusz Hyhs.

W obejściu znaleziono też cztery świnie, które przekazano czasowo do innego gospodarstwa. Sąd zadecyduje kiedy i czy w ogóle zostaną zwrócone właścicielowi.

 Sprawę bada również policja i prokuratura.  

– Trwają czynności wyjaśniające, prowadzone wstępnie w kierunku znęcania się nad zwierzętami – informuje st. sierż. Małgorzata Łusiak z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim.

65-letniemu mężczyźnie postawiono zarzut dotyczący tego, że od września 2017 do kwietnia 2018 ze szczególnym okrucieństwem znęcał się nad zwierzętami. Wstępne ustalenia wskazują, że zwierzęta były przetrzymywane bez wody, a właściciel nie utylizował zwłok martwych osobników, które przebywały z żywymi.

Wobec mężczyzny zastosowano dozór policji, polegający na stawiennictwie się na komendzie trzy razy w tygodniu. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Złożył wyjaśnienia, które podlegają dalszej weryfikacji. (jw)

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie