Co nas dzieli, co nas łączy

Nie mówmy „TO miasto, TEN kraj”, bo takie określenia niosą ze sobą pejoratywne skojarzenia, są nacechowane zimnym, bezosobowym ładunkiem pozbawionym emocji. Mówmy raczej „MOJE miasto, MÓJ kraj’ – nawet jeśli nie wszystko nam się w nim podoba, a nawet zwłaszcza wtedy. To od nas bowiem zależy, czy i jak to zmienimy.

 

***

Ostrowianin - ko_ko ze statuetka

Jak już kiedyś przyznałem, 90% moich felietonowych rozważań, które łaskawie czytacie od kilkunastu już lat, powstaje w poniedziałek w nocy, jako ostatni tekst do kolejnego numeru gazety. Tylko w wyjątkowych wypadkach tekst kolejnego felietonu jest gotowy wcześniej. Dzieje się tak z kilku powodów, ale najważniejszym jest aktualność. Staram się bowiem pisać o tematach, które moim zdaniem są ważne i przyciągają uwagę. Chcąc pozostać wiernym temu postanowieniu, dziś będzie o finale przedsięwzięcia, które absorbowało naprawdę wielu ostrowian przez ostatnie tygodnie, a może i dłużej.

 Za nami kolejna, 24. już edycja plebiscytu Ostrowianin Roku. Od 1993 roku kolejni organizatorzy starają się wyróżnić w nim ludzi nieprzeciętnych, utalentowanych, osiągających sukcesy w wielu różnych dziedzinach. Jako że od 18 już lat jestem zaangażowany w jego przygotowanie, nie wypada mi oceniać, jak wyszło tym razem. Zawsze będą zadowoleni, i tacy, którym nie podobali się nominowani i laureaci, a może i organizatorzy. Z oczywistych powodów nigdy się wszystkim „nie dogodzi”, bo też i nie o to w plebiscycie chodzi. Pomimo jasnych, czytelnych i równych dla wszystkich zasad zawsze znajdą się tacy, którzy będą szukać dziury w całym.

Z doświadczenia wiem, że zazwyczaj najbardziej krytykują ci, którzy sami najmniej robią. My staramy się wyróżnić tych, którzy robią dużo: dla miasta, swojej lokalnej społeczności i jestem dumny z tego, że co roku znajdujemy bardzo wiele takich osób. To dobrze, że ostateczna decyzja nie jest nigdy w naszych rękach, żadnego – choćby najbardziej szanowanego grona ludzi, tylko zależy od samych ostrowian. To bowiem ostrowianie mają okazję najpierw do zgłoszenia kandydatów, a potem w ostatecznym rozrachunku decydują, komu przyznać tytuły i wyróżnienia.

 Tak samo było i w tym roku. Tegoroczne, rekordowe zainteresowanie plebiscytem potwierdziło przynajmniej dwa fakty. Po pierwsze, ostrowianie dali jasny i wyraźny sygnał, jak ważna jest dla nich wspólna walka o czyste powietrze, którym wszyscy w naszym mieście oddychamy. Tegoroczny laureat najważniejszego tytułu to człowiek, który był jednym z inicjatorów tego przedsięwzięcia, które przecież dopiero się zaczyna. Pewnie nie wszyscy wiedzieli, że to Ryszard Chmielina jest współautorem uchwał antysmogowych dla całej Wielkopolski i to właśnie on był koordynatorem Ostrowskiego Alarmu Smogowego – bodajże pierwszej inicjatywy społecznej, która z sukcesem zwróciła uwagę publiczną na kwestie jakości powietrza w Ostrowie. Nie wszyscy słyszeli, że nowy Ostrowianin Roku był inicjatorem budowy pierwszej w Ostrowie Wlkp. sieci czujników jakości powietrza. Sieci, która jest ponoć jedną z najbardziej rozbudowanych tego typu konstrukcji w Polsce. Ma on również swój duży wkład w pomoc mieszkańcom w zakresie pozyskiwania dofinansowań i modernizacji budynków – również tych, które zostały przez miasto zmarnowane…

Mam cichą nadzieję, że między innymi dzięki naszemu plebiscytowi nie tylko więcej ludzi będzie wiedzieć, kto osobiście stoi za walką o czyste powietrze w Ostrowie, ale zechce się do tej wspólnej batalii przyłączyć.

I tu dochodzimy do drugiej konkluzji. Tegoroczna edycja potwierdziła po raz kolejny, że ten plebiscyt jest potrzebny. Wyzwala bowiem społeczną aktywność, pewien twórczy ferment, który jest naszemu miastu niezbędny, zwraca uwagę na ludzi i zjawiska, których może na co dzień nie zauważamy, a które są nam wszystkim bardzo potrzebne.

 O to wszystko, jako organizatorzy, staramy się, przygotowując kolejne edycje. A jeśli przy tym wszystkim są do nas uwagi krytyczne, to bardzo dobrze. Zawsze chętnie je przyjmiemy i nawet jeśli nie z wszystkimi się zgodzimy, to wyciągniemy z nich wnioski na przyszłość, by zrobić coś lepiej, mądrzej, ciekawiej.

 Z tegorocznej edycji plebiscytu też wyciągnę wniosek dla siebie. Wynika on ze słów, które padły tuż przed odczytaniem werdyktu przez Andrzeja Kubickiego. Jedyny członek kapituły, który jest z Ostrowianinem Roku od jego pierwszej, historycznej edycji, apelował, by nie używać zwrotów „TO miasto, TEN kraj” itp. Zgadzam się z tym najzupełniej, bo takie określenia niosą ze sobą pejoratywne skojarzenia, są nacechowane zimnym, bezosobowym ładunkiem pozbawionym emocji. Mówmy raczej „MOJE miasto, MÓJ kraj’ – nawet jeśli nie wszystko nam się w nim podoba, a nawet zwłaszcza wtedy. To od nas bowiem zależy, czy i jak to zmienimy.

 W czasach, gdy tak wiele nas dzieli, spróbujmy choć raz w roku poszukać tego, co nas łączy. A tym „czymś” powinien być Ostrów Wielkopolski, NASZE miasto.

I to jest według mnie najgłębszy sens NASZEGO plebiscytu Ostrowianin Roku.

 Jarosław Wardawy

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ W PAPIEROWYM WYDANIU GAZETY OSTROWSKIEJ 

 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie