Czuję się oszukany

Legenda ostrowskiej koszykówki –  Zoran Sretenović – po trzech kolejkach Polskiej Ligi Koszykówki stracił pracę. Jego miejsce zajął Macedończyk, Emil Rajković, który przegrał cztery mecze z drużyną MZT Skopje i zrezygnował z pracy w ojczyźnie. Niestety, zwolnienie Sretenovica wzbudziło wiele emocji i to niekiedy niezbyt pozytywnych.

 

zoran

– „Zarząd BM SLAM STAL SA informuje, że kontrakt z trenerem Zoranem Sretenovicem został rozwiązany za porozumieniem stron. Dziękujemy za pracę w naszym klubie w poprzednim oraz obecnym sezonie. Życzymy jednocześnie sukcesów w dalszej pracy trenerskiej” – taką lakoniczną informację można było przeczytać na oficjalnej stronie BM Slam Stal. Ponoć obie strony rozstały się w dżentelmeński sposób, nie mniej jednak sam Sretenović przed wylotem do Belgradu nie krył swojego rozgoryczenia sposobem, w jaki go zwolniono. Głośno podkreślał, że został oszukany.

 

Legenda trenera

Sretenović w Ostrowie miał status legendy. Jako zawodnik był uwielbiany przez kibiców. Trudno się temu dziwić, kiedy jako koszykarz był wybitny. To właśnie jego osoba po tym, jak ekstraliga zawitała ponownie w Ostrowie, miała być magnesem dla kibiców i sponsorów. Niewątpliwie tak było. – Kiedy zdecydowałem się podpisać kontrakt z BM Slam, zawarliśmy umowę z prezesami, że budujemy koszykówkę w Ostrowie na wysokim poziomie. Ten proces miał zostać rozłożony na lata. Przecież od razu wszystkiego się nie zrobi, a nie sztuką wydać ogromne pieniądze. Trzeba krok po kroku budować podwaliny, na których powstanie coś wielkiego – mówi Zoran Sretenović.

– Wówczas cieszyłem się, że dostałem misję budowy mocnej koszykówki w Ostrowie, mieście, które, jak zawsze podkreślałem, jest dla mnie drugim domem. Niestety, po kilkunastu miesiącach okazało się, że prezesi wybrali zupełnie inną drogę. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę głównie zdobyte przez lata doświadczenia, obecna wizja koszykówki ekstraligowej, jaką wybrali sternicy spółki, nie wróży nic dobrego – dodaje Sretenović, który nie kryje również, że może zbyt emocjonalnie podszedł do pracy w Ostrowie. – Włożyłem w swoją pracę całe serce. Przecież wszystko robiłem dla mieszkańców Ostrowa, a głównie kibiców koszykówki, którzy bardzo kochają ten sport – mówi dalej były już trener BM Slam.

 

 

Bez sukcesów

Niestety, jako trener BM Slam Stal Sretenović wielkich sukcesów z zespołem nie zanotował. W poprzednim debiutanckim sezonie z BM Slam Stalą Ostrów w ekstraklasie zajął 13. miejsce z bilansem 12 zwycięstw i 20 porażek. Te rozgrywki rozpoczął od bilansu 0-3, choć każde z trzech przegranych spotkań było do wygrania.

– Każdy trener liczy się ze zwolnieniem. Takie jest życie w sporcie. Szczerze powiem, że byłem przygotowany na to, że mogę zostać zwolniony, ale wydawało mi się, że droga, którą wybraliśmy wspólnie z prezesami spółki, będzie kontynuowana. Jednak oni, okazuje się, mają swoją filozofię – komentuje Sretenović.

 

Nie było rozmowy

– Kiedy komuś coś nie pasuje, to trzeba usiąść z drugą osobą i w cztery oczy porozmawiać. Wówczas to można sobie wszystko wyjaśnić. W naszej spółce w tym sezonie do takiej rozmowy nie doszło. Pamiętam, że w debiucie w PLK kilka razy spotykałem się z prezesami i długo rozmawialiśmy na temat gry i innych spraw. Niestety, w tym sezonie do takiego spotkania nie doszło. No, spotkaliśmy się po porażce z Treflem, ale wtedy już mieli oni plan zwolnienia mnie – podkreśla Sretenović, który mimo iż zespół przegrał trzy mecze z rzędu na starcie rozgrywek, nie przypuszczał, że straci pracę w Ostrowie.

 

Nie było wszystko dobrze

– Nie mogę powiedzieć, że w naszej drużynie wszystko było dobrze. Również porażki, które zanotował zespół na starcie rozgrywek, nie mogły cieszyć. Przed startem do rozgrywek w tym sezonie wiedzieliśmy, jaki mamy trudny terminarz na początku sezonu. Dwa pierwsze mecze graliśmy na wyjeździe i o zwycięstwa rywalizowaliśmy z  wicemistrzem Polski Rosą Radom i Twardymi Piernikami Toruń. To naprawdę silne drużyny. Zespół walczył, ale minimalnie okazał się gorszy. Nie udało się nam wygrać, ale zespół pokazał charakter. Walka była również i w starciu z Treflem, ale nie udało się. Ja w tym momencie nie uciekam od odpowiedzialności za przegrane. Drużyna grała słabo, ale przed nami były kolejne pojedynki, które śmiem powiedzieć, że byśmy wygrali.

Niestety, w gronie działaczy zapanowała panika i zostałem zwolniony – mówi Sretenović.

Miejsce Sretenovica szybko zajął Emil Rajković. Co ciekawe, Macedończyk w Ostrowie pojawił się kilka godzin po tym, jak Sretenović usłyszał, że jego kontrakt zostaje rozwiązany.

 

Czekali na moje potknięcie?

Były już trener BM Slam Stal po tym, jak szybko w Ostrowie znalazł się Emil Rajković, ma mieszane uczucia co do szczerości działaczy BM Slam Stal. – Przegrałem mecze to fakt, ale ani przez moment działacze nie dali mi odczuć, że moja posada może być zagrożona. A tutaj po moim zwolnieniu okazuje się, że Rajković w jednym z wywiadów powiedział, że sternicy BM Slam rozmawiali z nim już znacznie wcześniej o pracy w Ostrowie. Zatem z tego wynika, że tylko czekano aż powinie się mi, mówiąc przysłowiowo, noga i wówczas zostanę zwolniony. Dlatego też mogę się czuć oszukany. To mnie naprawdę bardzo boli. Tak się nie robi – komentował mocno podirytowany trener Sretenović.

asystent. – Jeśli chodzi o rozwiązanie kontraktu, to z mojej strony wszystko odbyło się bardzo dżentelmeńsko. Ja zawsze podkreślałem, że ze mną nie będzie problemu, kiedy usiądziemy i będziemy w ludzki sposób rozmawiać – mówi Sretenović. Przed powrotem do Belgradu „eks” już trener BM Slam otrzymał część apanaży, a kolejne pieniądze mają pojawić się na jego koncie w późniejszym terminie. (…)  (greg)

 

Cały tekst w papierowym wydaniu Gazety Ostrowskiej

 

 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie