Dla kogo ta kultura?

Smutną regułą stało się, że ostrowscy włodarze, którzy tak lubią się chwalić poziomem i różnorodnością ostrowskiej kultury, sami nie chcą i nie lubią w niej uczestniczyć. Ktoś powie, że to ich prywatna sprawa, nie chcą, to nie chodzą i koniec kropka. Otóż sadzę jednak, że nie do końca.

 23_festiwal

 

 

Zakończył się festiwal filmowy im. Krzysztofa Komedy – impreza stająca się z roku na rok coraz mocniejszą, dojrzalszą marką ostrowskiej kultury. Złożyły się na nią projekcje filmów konkursowych, dokumentów o Komedzie, książek poświęconych jego życiu i twórczości, koncerty plenerowe, panele dyskusyjne, recitale i spotkania autorskie. Niestety, często przy stosunkowo niewielkim zainteresowaniu publiczności. A już niemal zupełnie przy braku zainteresowania władz miasta, które przecież nie szczędzą publicznego grosza na jego organizację.

No dobrze, zanim dyżurni internetu z biura prasowego chwycą za klawiaturę, by zaprotestować, gwoli prawdy zaznaczę: z wyjątkiem wiceprezydent Ewy Mateckiej, która uczestniczyła nie tylko w oficjalnych częściach festiwalu, ale także często brała udział w wydarzeniach jako widz. To jednak niestety wyjątek, potwierdzający smutną regułę nieuczestniczenia ostrowskich władz miasta w wydarzeniach kulturalnych.

 Smutną regułą stało się, że ostrowscy włodarze, którzy tak lubią się chwalić poziomem i różnorodnością ostrowskiej kultury, sami nie chcą i nie lubią w niej uczestniczyć. Ktoś powie, że to ich prywatna sprawa, nie chcą, to nie chodzą i koniec kropka. Otóż sadzę jednak, że nie do końca.

Sam, jako organizator wielu różnych imprez, wiem, że najgorszą zmorą organizatora są puste krzesła na widowni, mimo kompletu rozesłanych zaproszeń i sprzedanych biletów. Najczęściej, są to miejsca przeznaczone z tzw. rozdzielnika dla różnego rodzaju luminarzy, głównie radnych, prezydentów etc. Dodajmy, że są oni na te imprezy zapraszani, więc nie płacą oczywiście za bilety.

Aby było jasne – nie widzę w tym nic złego. Tacy radni, z racji na swoją działalność polegającą także na dzieleniu publicznych pieniędzy, powinni znać ostrowskie imprezy kulturalne. Cóż z tego, skoro zdecydowana większość z nich nie chce skorzystać nawet z darmowych zaproszeń, często blokując tym samym miejsca dla innych, którzy chętnie by daną imprezę zobaczyli.

O prezydentach już nawet nie wspomnę, bo jeśli mają żadnej oficjalnej roli, to oprócz Ewy Mateckiej praktycznie nigdy się na nich nie pojawiają.

W efekcie widownia, nawet na naprawdę ciekawych koncertach i spotkaniach, często świeci pustymi miejscami – najczęściej właśnie tymi, z których nie skorzystali radni i prezydenci. 

Inna sprawa to frekwencja publiczności. Naprawdę dziwi mnie, że tak stosunkowo niewielu ostrowian chciało skorzystać ze spotkań z naprawdę wybitnymi twórcami polskiej kultury filmowej. Umówmy się, że Ostrów to nie Cannes, ani Berlin – ani nawet Łódź, czy Gdańsk, więc pierwszej wielkości gwiazdy polskiego filmu nieczęsto u nas goszczą. Z przykrością więc stwierdzam, że zarówno w latach poprzednich, jak i w tym roku frekwencja na spotkaniach z reżyserami, czy aktorami, delikatnie mówiąc pozostawiała wiele do życzenia. Byłem i jestem naprawdę na wielu z takich spotkań, więc widzę że uczęszcza na nie grono niemal tych samych ludzi. Czy zatem innych ostrowian naprawdę nie interesuje poznanie i szansa porozmawiania z wybitnymi twórcami? Jasne, że łatwiej narzekać potem w internetach, że „nic tu się nie dzieje”, a robią to najczęściej właśnie ci, którzy w ogóle nie chodzą na koncerty i spotkania. 

 Trzeba by też było również uderzyć się we własne, dziennikarskie piersi. Niestety, z jeszcze większym smutkiem i zdziwieniem zauważam, że na ostrowskich imprezach kulturalnych pojawia się zazwyczaj garstka lokalnych mediów. Może dlatego, że prościej napisać o kolejnym wypadku, niż na przykład o spotkaniu z wybitnym reżyserem.

Jarosław Wardawy

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie