Edmund Marczak świętował sto lat – takiego muzyka zazdrości cała Polska

Edmund Marczak z Nowych Skalmierzyc jest najstarszym czynnym muzykiem w Polsce. Pod koniec stycznia obchodził swoje setne urodziny. Miały one niezwykle uroczystą oprawę.

m4

                                                                                                        Najstarszy muzyk w Polsce zagrał na swych setnych urodzinach

Pan Edmund jest równolatkiem polskiej niepodległości, laureatem wielu odznak i medali, a także prawdziwą kopalnią wiedzy historycznej. Wiele razy rozważał odstawienie perkusji, ale miłość do niej jest silniejsza.

Talent przejęty w genach po matce

Urodził się na początku 1918 roku w Niemczech, ale już dwa lata później wraz z rodzicami wrócił do niepodległej Polski. Wcześnie stracił matkę, ale to od niej przejął w genach zainteresowania muzyczne i otrzymał w prezencie swój pierwszy instrument, jakim były skrzypce. Zaczął chodzić na lekcje gry do późniejszego kapelmistrza orkiestry kolejowej. Wykazywał duże zdolności, ale rodziny nie było stać na jego dalsze kształcenie muzyczne. Przełom nastąpił, gdy w wieku czternastu lat wstąpił do orkiestry wojskowej 60 Pułku Piechoty w Ostrowie. Pamięta, że zobaczył ją podczas spaceru po mieście z ojcem. Był tak zauroczony, że poszedł za muzykami aż do samych koszar i powiedział, że nie odejdzie, póki go nie przyjmą. Zaprowadzono go do kapelmistrza Stanisława Paszke. Ten postanowił sprawdzić umiejętności kandydata. Polecił mu zanucić melodię, a potem zagrać ją na pianinie. Próba wypadła na tyle pomyślnie, że od razu zapadła decyzja o przyjęciu. 1 sierpnia 1932 roku oficjalnie
został członkiem ostrowskiej orkiestry. Rok później otrzymał umundurowanie wojskowe i notarialnie został przyjęty na żołnierza zawodowego.

Nauka z najlepszymi w Polsce

Co ciekawe, na początku swojej kariery muzycznej nie potrafił zdecydować się na jeden instrument. Grał na klarnecie, ale popołudniami ćwiczył na perkusji. Od czasu do czasu sięgał także po werbel. Po dwóch latach został wysłany do Katowic na 3-letnie Konserwatorium Muzyczne, bo jego przełożeni postanowili zadbać o edukację młodego adepta. Szkolili się tam najlepsi uczniowie z całej Polski. Połowa nie wytrzymała rygoru, ale ci, którzy dotrwali do końca, mogli liczyć na bardzo ciekawe oferty. Pan Edmund nie powrócił już do Ostrowa, ponieważ został przyjęty do orkiestry Batalionu Stołecznego utworzonej przez najlepszych instrumentalistów z całego kraju. Całą szkołę przekazano do tego batalionu jako Orkiestrę Reprezentacyjną. Grał tam na swojej ulubionej perkusji. Był obecny na wszystkich ważniejszych wydarzeniach w stolicy, zapewniając im wraz z muzykami uroczystą oprawę. Prowadził kompanię na zmianę warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza, witał na dworcu głównym trumnę ze szczątkami św. Andrzeja Boboli, grał hymny podczas wszystkich oficjalnych wizyt zagranicznych delegacji i na  meczach międzypaństwowych. Uczestniczył w pogrzebach wybitnych osób. Były też otwarte koncerty dla publiczności i cotygodniowe audycje w radio.
– Noclegi i wyżywienie mieliśmy w koszarach. Dano nam nowe instrumenty, zakupione specjalnie dla nas. Zajęć było co niemiara, bo mieliśmy wiele prób w poszczególnych sekcjach, a na dodatek po pewnym czasie zauważono, że ładnie piszę i zacząłem grę łączyć z urzędowaniem w biurze – wspomina tamte czasy pan Edmund.

m3

Edmund Marczak w wieku 18 lat (1936 r.)

Niezwykła aktywność

Ten piękny okres w jego życiu został przerwany wybuchem II wojny światowej. W sierpniu 1939 roku przydzielono go do Dowództwa Obrony Warszawy w charakterze gońca frontowego. Po kapitulacji dostał się do niewoli, z której uciekł, przedostając się do rodzinnych Nowych Skalmierzyc. Przez pewien czas pracował przy rozbiórce torów, a w czerwcu 1940 roku został wywieziony na przymusowe roboty w głąb Rzeszy Niemieckiej. Przez dwa lata karczował lasy w Bawarii, potem trafił do Warsztatów Napraw Wagonów i Parowozów w miejscowości Weiden. Tam szczęśliwie dotrwał do  zakończenia wojny. Po powrocie do kraju podjął pracę na kolei. Najdłużej był zatrudniony w ZNTK w Ostrowie, ale potem jeszcze kilka razy zmieniał zakład. W 1978 roku, w wieku 60 lat przeszedł na zasłużoną emeryturę. Przez cały okres pracę zawodową łączył ze swoją największą pasją – muzyką. Grał w wielu orkiestrach z terenu południowej Wielkopolski. W jego muzycznej biografii figuruje aż dziesięć różnych zespołów. Uczestniczył z nimi w niezliczonych konkursach i przeglądach. We wrześniu 2008 roku z uwagi na sędziwy wiek ograniczył swoją działalność muzyczną do jednego zespołu – Miejsko-Gminnej Orkiestry
Dętej przy OSP Skalmierzyce pod dyrekcją kapelmistrza Wojciecha Musiała, w której gra do dnia dzisiejszego i z którą jest związany najdłużej w swoim życiu.

Huczne urodziny

Niezwykłe urodziny nie mogły pozostać bez echa. Obchody rozpoczęły się mszą świętą sprawowaną w kościele Bożego Ciała w Nowych Skalmierzycach.

Cały tekst w papierowym wydaniu Gazety Ostrowskiej 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie