FELIETON: Smutek, żal, wstyd…

Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem fakt, że po śmierci tak wybitnych obywateli Ostrowa władz miasta nie było stać na zamieszczenie nekrologów to po prostu wstyd. Mam nieodparte wrażenie, że nawet sprawy tak ostateczne nie powstrzymały co niektórych od ich wykorzystania do rozgrywania bieżących wojenek.

Polish zloty coins 

 ***

Za oknem piękna, niemal letnia pogoda, a mnie obserwując wydarzenia w moim mieście ogarnia tytułowy smutek, żal – i czasem wstyd…

 Tak się złożyło, że w ostatnich tygodniach odeszło z tego świata dwoje wybitnych ostrowian, ludzi którzy czynili nasze miasto lepszym, piękniejszym, a nas samych  mądrzejszymi, bardziej wrażliwymi na otaczający nas świat. Mam nadzieję, że nikomu w Ostrowie nie trzeba specjalnie tłumaczyć, kim była Bożena Woś i Kazimierz Radowicz. Ludzie wielu talentów, aktywni na niwie społecznej, artystycznej. Laureaci wielu nagród, tytułów i innych najzupełniej zasłużonych zaszczytów, że wymienię tylko tytuł Ostrowianina Roku, czy Honorowego Obywatela Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Ich odejście wywołało u wielu z nas smutek, żal i poczucie straty. Niestety, nie wszyscy to chyba w Ostrowie zrozumieli.

 Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem fakt, że po śmierci tak wybitnych obywateli Ostrowa władz miasta nie było stać na zamieszczenie nekrologów to po prostu wstyd. Mam nieodparte wrażenie, że nawet sprawy tak ostateczne nie powstrzymały co niektórych od ich wykorzystania do rozgrywania bieżących wojenek.

 Nie przyjmuję do wiadomości tłumaczenia, że to decyzja rady miejskiej obcięła budżet przeznaczony między innymi na takie cele. Przy odrobinie dobrej woli takie sprawy można skorygować jedną, kosmetyczną poprawką budżetową. Wielka szkoda, że nie było na to stać ani opozycyjnej części rady, ani tym bardziej obozu prezydenckiego w radzie i poza nią. Pomijając fakt, że chodzi w skali miasta o wręcz symboliczne kwoty, to są przecież sytuacje, których nie wypada tłumaczyć obcięciem budżetu. W przeciwnym razie zostaje smutek, żal – i wstyd…

 Mam nieodparte wrażenie, że w Ostrowie „na szczytach władzy” nie ma ostatnio „świętości”. Są partykularne interesiki, personalne rozgrywki, ambicjonalne uprzedzenia i czysta, nieskrępowana konwenansami, bezinteresowna złośliwość. Z jednej strony, radni decydujący o tych – pożal się Boże – oszczędnościach nie zdawali sobie chyba sprawy, jak dalekie konsekwencje mogą nieść ich decyzje, nawet jeśli były podejmowane w dobrych intencjach.

Z drugiej strony, trzeba być chyba ślepym, żeby nie widzieć wartej lepszej sprawy konsekwencji władz miasta do hiperaktywnego podkreślania braku pieniędzy na różne cele – w tym tak – wydawało by się – oczywiste, jak uczczenie pamięci wybitnych obywateli choćby najskromniejszym nekrologiem.

 Tak, byłem na pogrzebie śp. pani  Bożeny Woś i słyszałem skąd inąd wzruszające wystąpienia prezydent miasta. Tym większa szkoda, że komuś w magistracie zabrakło empatii lub może wyobraźni, żeby zrobić do końca to, co w tej sytuacji należało.

W magistracie nie zabrakło przecież ponad trzech milionów złotych na premie i nagrody dla urzędniczej wierchuszki, ale zabrakło kilkudziesięciu złotych na najskromniejszy choćby nekrolog dla wybitnych obywateli.

Stąd smutek, żal. I wstyd.

Jarosław Wardawy

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie