Hity i Kity 2017

  Jak co roku o tej porze zapraszam do najbardziej subiektywnego z możliwych przeglądu i przypomnienia najważniejszych wydarzeń mijającego roku, pełnego sporów, kłótni i zaskakujących zwrotów akcji.

***

Zacznijmy od kitów, bo tych, niestety, było w 2017 r. znacznie więcej. Nie mam cienia wątpliwości, że na mało zaszczytne miano Kitu Roku 2017 należy przyznać fiasku negocjacji w sprawie hali K 1.  Im dłużej przyglądałem się tej sprawie, tym bardziej nabierałem przekonania, że wszystko wokół niej było robione tak, żeby tylko czasem się nie udało.  Najpierw podgrzano atmosferę i rozbudzono apetyty kibiców, a później było już tylko gorzej. Finałem tego kiepskiego teatru był serial oświadczeń pod koniec grudnia.  To wstyd, że w Ostrowie nie potrafią się ze sobą dogadać dwa koszykarskie kluby, a miasto nie umiało skutecznie włączyć się do negocjacji. Paradoksalnie, sporo z tej niedobrych klimatów negocjacji można odnaleźć w atmosferze kolejnych sesji rady miejskiej. Tak skłóconej, tak podzielonej rady jeszcze chyba nie było po 1989 roku w Ostrowie.  Podziały w radzie były zawsze, ale po raz pierwszy można powiedzieć wręcz o wrogości dwóch stron w radzie miejskiej. Niestety, spora w tym „zasługa” prezydent miasta Beaty Klinek, która zamiast wczuć się w rolę mediatora między zwaśnionymi stronami, pełni raczej rolę katalizatora sporów, nakręcając ich temperaturę. W połowie roku, kiedy wahadło poparcia przechyliło się na krótko na stronę układu popierającego prezydent Klimek, zamiast doprowadzić do prawdziwego konsensusu w radzie, pozmieniano z hukiem wszystkich funkcyjnych w radzie.  „Dobra zmiana” po ostrowsku funkcjonowała zaledwie kilka miesięcy, nie przyniosła nic dobrego oprócz zaspokojenia ambicji kilkorga radnych, ale za to skutecznie pogłębiła podziały.

Sanitarnym kitem roku była za to epidemia żółtaczki. Łącznie dotknęła ona kilkadziesiąt osób, a wszystko wskazuje, że została zawleczona do Ostrowa z pobliskich miast. Szczęście w nieszczęściu polegało jednak na tym, że w Ostrowie mamy do czynienia z fachowymi służbami sanitarnymi, z sanepidem na czele, dzięki czemu udało się szybko zdiagnozować i zneutralizować niebezpieczeństwo.
A skoro już jesteśmy przy sprawach sanitarnych, to kolejnym kitem była afera z szambem w wodzie na Piaskach. Wiele wskazuje, że takie złe praktyki miały miejsce wiele razy i nikt z nas tak naprawdę nie wie, jak bardzo zaszkodziło to wodzie na piaskach. Urząd początkowo zbagatelizował całe wydarzenie, ale później, gdy nie dało się już przebić piłeczki na inne boisko, zabrał się do roboty. Oby przynajmniej to nieprzyjemne zdarzenie miało efekt w lepszej kontroli wody na Piaskach w sezonie letnim.

 

Mało zaszczytne miano Kitu Roku 2017 należy przyznać fiasku negocjacji w sprawie hali K 1.  Im dłużej przyglądałem się tej sprawie, tym bardziej nabierałem przekonania, że wszystko wokół niej było robione tak, żeby tylko czasem się nie udało.  

 

Za kit roku należy również uznać zamieszanie wokół wizyty ksenofobicznego i rasistowskiego byłego księdza Międlara. Początkowo spotkanie miało być zorganizowane w publicznej placówce, ale po wielkim hałasie, który został wszczęty przez media, ostatecznie do tego nie doszło. Spotkanie jednak odbyło się w Ostrowie w prywatnym hotelu. Cała sprawa pokazała, że Ostrów, niestety, nie jest wolny od ksenofobicznych rasistowskich grup, które chciałyby na terenie miasta coraz aktywniej działać. Jest jednak grupa ludzi, która stanowczo się temu przeciwstawia i dobrze by było, gdyby nigdy więcej w żadnej publicznej instytucji nie przyszło nikomu do głowy organizować tego typu imprezy.

 Przechodząc do milszych wydarzeń mijającego roku, czyli do hitów, bez cienia wątpliwości za hit nr 1 należy uznać oddanie do użytku drugiego odcinka obwodnicy Ostrowa Wielkopolskiego. To najważniejsza inwestycja kilku minionych dekad, niezwykle naszemu miastu potrzebna. O tym, jak działa obwodnica, mogliśmy się przekonać wręcz natychmiast, kiedy to ulica Wrocławska na co dzień zatłoczona i ruchliwa, nagle już w dniu otwarcia obwodnicy zamieniła się w spokojną, szeroką arterię z niewielką liczbą samochodów.

W moim prywatnym rankingu hitów roku dwa tysiące siedemnastego poczesne miejsce zajmuje rozbudowa ostrowskiego szpitala. Trzeba przyznać, że obecna ekipa w starostwie w imponujący sposób zwiększa potencjał, znaczenie i wyposażenie szpitala. Kilka nowych oddziałów zdobyło zupełnie nowe pomieszczenia i wyposażenie, diametralnie zwiększając standard leczenia. Coraz lepsze warunki wpływają na to, że coraz więcej dobrych lekarzy chce zostawać i pracować w Ostrowie. To z kolei sprawia, że lekarze mogą się rozwijać i osiągać spektakularne sukcesy. Jak np. uratowanie życia wcześniakowi ważącemu 500 gramów czy uratowanie dziecka straszliwie pogryzionego przez psa.

Hitem Roku, choć z zupełnie innej dziedziny, było dla mnie zdobycie przez ostrowskiego architekta Mariusza Szczuraszka szczytu Mont Everest, a tym samym zaliczenie pełnej Korony Ziemi, czyli wejścia na najwyższe szczyty na wszystkich kontynentach.  To spektakularny sukces, który sprawia, że o Ostrowie mówiło się w całej Polsce, wreszcie w pozytywnym kontekście. Warto również docenić rosnącą aktywność obywatelską ostrowian. Spora grupa ludzi zaangażowała się w milczący protest organizowany latem przed gmachem sądu, a także w podobne demonstracje późną jesienią. To świadczy o obywatelskim zaangażowaniu ostrowian i ich przywiązaniu do demokracji, co może nam się jeszcze bardzo przydać.

 Oby nam wszystkim ostrowianom, z roku na rok w naszym mieście przybywało hitów i ubywało kitów. Czego Państwu i sobie życzę.

Jarosław Wardawy 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie