HITY I KITY 2018. Felieton

Koniec roku to czas, kiedy gazetowej tradycji musi stać się zadość. Zapraszam do tradycyjnego, dorocznego przeglądu mniejszych i większych wydarzeń, które zapadły mi w pamięci w ciągu 12 miesięcy kończącego się roku 2018. To najbardziej subiektywne zestawienie – czyli przypomnijmy sobie razem hity i kity mijającego roku.

 

***

 Zacznijmy od hitów, których tradycyjnie odnotowałem mniej. Czy się to komuś podoba, czy nie, to po tej stronie wpisałbym między innymi wyborczy nokaut w wykonaniu Beaty Klimek. To było miażdżące zwycięstwo, a wynik ponad 65 % w  pierwszej turze przejdzie do historii ostrowskiego samorządu. Beata Klimek nie pozostawiła wyborczym rywalom złudzeń zostawiając wszystkich daleko w tyle. Wbrew wyrażanym – również przeze mnie – w początkowym etapie obaw, kampania wyborcza nie była  wcale specjalnie ostra i bezpardonowa.

Po stronie hitów wpisałbym również dwie wyjątkowe inwestycje kulturalne miasta: Muzeum 3 D i Mediateki. Miejskie muzeum, dzięki zapoczątkowanej jeszcze w poprzedniej kadencji udanej batalii o środki unijne z Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej, wreszcie wzbogaciło się o nowoczesną, multimedialna ekspozycję, która z miejsca stała się jedna z największych atrakcji turystycznych miasta. Starannie przemyślane atrakcje, pobudzające wyobraźnię, z nutką nostalgii przypominają Ostrów, którego już nie ma. Na drugim biegunie stoi Mediateka. I choć tu zdania są już bardziej podzielone, to ja jestem zwolennikiem tego rodzaju atrakcji, choć z drugiej strony, pierwsze miesiące funkcjonowania świadczą,  że możliwości Mediateki mogłyby być lepiej i ciekawiej wykorzystywane.

To był również dobry rok dla ostrowskich kibiców, zwłaszcza koszykówki męskiej i żużla. Największy w historii ostrowskiego sportu sukces w postaci wicemistrzostwa Polski drużyny BM Slam Ostrów, a po nim niezapomniana feta na ostrowskim rynku zostaną na długo w pamięci nie tylko fanów sportu. Z kolei kibice ostrowskiego żużla mogą mieć uzasadnione nadzieje, że ich ukochana dyscyplina doczekała się wreszcie odpowiedniego zaplecza organizacyjnego, dzięki któremu awans do I ligi stał się faktem i można liczyć, że to nie jest ostatnie słowo ostrowskich żużlowców.

Kolejny bardzo dobry rok inwestycyjny mógł zapisać na swoim koncie powiat ostrowski. Ewenementem było oddanie aż trzech nowych oddziałów ostrowskiego szpitala w jednym roku. Nowoczesna chirurgia dziecięca, odział ratunkowy i wielkopolskie centrum leczenia oparzeń to inwestycje ze wszech miar potrzebne,  podnoszące ostrowski szpital na zupełnie nowy poziom, czego wyrazem było docenienie placówki w  prestiżowym rankingu ogólnopolskich szpitali. Przysłowiową „wisienką na inwestycyjnym torcie” było oddanie do użytku Centrum Kształcenia Ustawicznego, czyli supernowoczesnej placówki dydaktycznej do praktycznej nauki zawodów. Wielomilionowa dotacja poskutkowała zakupem nowoczesnych maszyn i wyposażeniem sal w najlepszy możliwy sprzęt.

A to przecież nie koniec powiatowych sukcesów, bo przecież w mijającym roku zapoczątkowano gruntowną modernizację i rozbudowę zespołu pałacowego w Lewkowie. Dzięki rekordowej dotacji w wysokości 27,8 mln zł pałac w Lewkowie nie tylko odzyska dawną świetność, ale także zostanie wzbogacony o cześć multimedialną, hotelową, restauracyjną i kilka pieczołowicie odtworzonych dodatkowych budynków i atrakcji.

Kolejne miliony napłynęły do powiatu ostrowskiego – a dokładniej do Michałkowa – na budowę nowoczesnej bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. I tylko szkoda wielka,  że rewelacyjna do tej pory współpraca samorządu powiatowego z władzami województwa wielkopolskiego nie będzie już pewnie tak owocna, ale to już zupełnie inny temat.

Mimo wszystko,  po stronie plusów należy zapisać rozstrzygniecie przetargu i tym samym początek budowy długo oczekiwanej hali widowiskowej w Ostrowie. Ta przysłowiowa łyżka dziegciu w halowej beczce miodu wynika z podzielonych opinii środowiska architektów dotyczącej lokalizacji i warunków budowy obiektu oraz z faktu, że miasto nie umiało się dogadać z właścicielami terenów przy ulicy Kusocińskiego i w efekcie w Ostrowie powstają teraz równocześnie dwie hale: miejska i klubowa, dla BM Slam. A skoro już o spółce mowa, to po stronie hitów roku można zapisać uzyskanie 3 mln zł dofinansowania ministerialnego przez BM Slam.

 No to teraz pora na kity roku, których – niestety – znowu nie brakowało. Zaskakująco dużo kitów można  odnotować po stronie wydarzeń politycznych i samorządowych. W tej dziedzinie mam swojego absolutnego, bezdyskusyjnego faworyta. Do miana największego kitu roku aspirują błędy miejskich urzędników przy konkursie w ramach wielkiego programu fotowoltaiki. Z powodu karygodnego błędu formalnego, Ostrów został odrzucony już na etapie wstępnym i tym samym ponad 600 rodzin straciło szansę na tańszy prąd. Wprawdzie poleciała za to głowa wiceprezydenta Szczurka, ale trudno sobie wyobrazić, że wszystkie błędy to wina tylko jednego urzędnika.

Jeszcze bardziej żałosny finał miała sprawa radnej Waliszewskiej, która pod pręgierzem zarzutów prokuratorskich musiała zrezygnować z mandatu. To wstyd dla miasta, że w ogóle go zdobyła, a dla jej klubu, że ich współpraca zakończyła się w tak gorszących okolicznościach.

Miniona kadencja, a zwłaszcza jej ostatni rok, zapisze się w pamięci jako czas kilku zaskakujących zmian politycznego poparcia. Na czoło tego mało prestiżowego zestawienia wysuwa się sprawa grupy radnych powiatowych Platformy Obywatelskiej, którzy po wygranych wyborach poszli w zaparte i wbrew wyraźnemu stanowisku partii, z której przecież dobyli swoje mandaty, doprowadzili do nieformalnej koalicji z PiS-em. Efektem takiej postawy było wykluczenie grupy doświadczonych radnych, ze starostą Pawłem Rajskim na czele, z szeregów partii, z  którą byli od wielu lat związani od wielu lat. Przykro było patrzeć, jak sami burzyli swój dobry wizerunek, psując dobre wrażenie po powiatowych osiągnięciach.

Znacznie mniejszy kaliber, ale być może jeszcze większy negatywny potencjał, miało zachowanie nowowybranej radnej Elżbiety Grochowskiej. Radna – elekt jeszcze nie zdążyła złożyć ślubowania, a już zdradziła komitet PiS-u, z którego zdobyła mandat, by przyłączyć się do klubu Beaty Klimek, za polityczną cenę stanowiska wiceprzewodniczącej rady. Bełkotliwa próba tłumaczenie decyzji radnej Grochowskiej zapisze się w annałach ostrowskiego samorządu, jako żenujący przykład politycznego koniunkturalizmu. Jak to ktoś podsumował, miał Śląsk swojego radnego Kałużę, to miał i Ostrów swoją radną Grochowską.

Zupełnie innym, bulwersującym kitem roku była dla mnie trwająca – niestety  – do dziś seria malowania na murach ostrowskich budynków użyteczności publicznej obraźliwych haseł i symboli wprost odwołujących się do nacjonalizmu i faszyzmu. Brak skuteczności ostrowskiej policji skutkował coraz większą bezczelnością sprawcy, który miał tyle tupetu, że wypisywał hasła nawet na gmachu sądu. To wstyd, że cywilizowane miasto w środku Europy nie potrafi sobie z tym poradzić. 

 Zdaję sobie sprawę,  że moja subiektywna lista hitów  i kitów roku jest wysoce niekompletna, ale nie wyczerpię jej nawet w znacznie dłuższym, niż zazwyczaj felietonie. Mógłbym przecież jeszcze przypomnieć wstydliwą, trzyletnia batalię o ujawnienie zarobków byłego doradcy prezydenta, bezsensowany – bo nie mający najmniejszych szans powodzenia – projekt rozpoczęcia likwidacji CRK, czy buńczuczne słowa w kampanii wyborczej niektórych kandydatów na prezydenta miasta z kilkuprocentowym– jak się później okazało – poparciem.

Ba, każdy z Czytelników mógłby zapewne dodać do tej listy, po każdej ze stron, zupełnie inne wydarzenia i też mógłby to odpowiednio uzasadnić. Niech więc na koniec każdy odpowie sam dla siebie, jaki to był dla niego roku i co tak naprawdę było w nim dla  niego ważne. Mam nadzieję,  że ten głęboko osobisty rachunek sumienia okaże się – suma summarum – pozytywny.

Czego Państwu i sobie życzę.

Jarosław Wardawy 

 

Czy się to komuś podoba, czy nie, to po tej stronie wpisałbym między innymi wyborczy nokaut w wykonaniu Beaty Klimek. To było miażdżące zwycięstwo, a wynik ponad 65 % w  pierwszej turze przejdzie do historii ostrowskiego samorządu.

  

Bełkotliwa próba tłumaczenie decyzji radnej Grochowskiej zapisze się w annałach ostrowskiego samorządu, jako żenujący przykład politycznego koniunkturalizmu. Jak to ktoś podsumował, miał Śląsk swojego radnego Kałużę, to miał i Ostrów swoją radną Grochowską.

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie