Jak słoń w sklepie z porcelaną – czyli dlaczego nie oddamy Kaliszowi Nowych Skalmierzyc ?

 Stawiam dolary przeciwko orzechom, że ostatecznie nie dojdzie do poszerzenia granic Kalisza kosztem sąsiednich gmin – ale nie dlatego, że Kalisz zmieni zdanie, tylko dlatego, że inne gminy, z Nowymi Skalmierzycami na czele, mu na to nie pozwolą. Jestem spokojny, że starosta Paweł Rajski nie pozwoli, żeby mu tu ktoś zza miedzy powiat meblował. 

 

2000px-POL_Kalisz_COA_1.svg

***

 

 - Koniec świata – jak mawiał stróż Popiołek z popularnego kiedyś serialu, kiedy chciał powiedzieć o czymś co go totalnie zaskakiwało, albo o czymś, czego nie rozumiał lub pojąć nie chciał. No więc: koniec świata – żeby przyzwoity (jak twierdzą niektórzy), ostrowski (tu już nie ma wątpliwości) dziennikarz musiał się zajmować prezydentem Kalisza (dodam że bez entuzjazmu).

 Kaliski prezio wymyślił sobie bowiem, że chce poszerzyć granice Kalisza -  i to poprzez przyłączenie wybranych sołectw z kilku sąsiednich gmin. Można by uśmiechnąć się pod wąsem, jak go ktoś posiada – i przejść nad tym do porządku dziennego uznając to za wewnętrzne kaliskie rozgrywki. Te z kolei obchodzą mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg z Himalajów Everestu w butach „naszego” Mariusza Szczuraszka (dla przyjaciół z Kalisza: to ten, co zdobył Koronę Ziemi, kończąc ją na Mount Everest). Niestety, wygląda na to, że Kalisz ma znowu chrapkę na kawałek powiatu ostrowskiego – a dokładniej gminy Nowe Skalmierzyce, więc nie można tematu zbagatelizować.

 Guzik mnie interesuje, że prezydent Sapiński podszedł do swojego pomysłu z gracją słonia w składzie porcelany. Tyle samo dbam o to, że nawet z perspektywy Ołoboku widać intencje planowanych zmian nad Prosną. W Kalińcu rządzi bodaj najbardziej egzotyczna koalicja w regionie i aby wszystkich politycznie zaspokoić trzeba było aż trzech wiceprezydentów. Gdyby jednak miasto na skutek spadku liczby mieszkańców poniżej progu 100 tys. utraciło prawo do trzeciego wicka, to Sapiński miałby znacznie bardziej pod górkę z powtórzeniem sukcesu wyborczego. Proste?

Aby temu zapobiec, Sapiński wpadł na pomysł, który moim skromnym zdaniem obserwatora samorządowych wydarzeń dziwnych i dziwniejszych od ponad 25 lat zasługuje spokojnie na miano jednego z największych skandali samorządowych obecnej kadencji. To, że Prezydent Kalisza wykazał przy tym brak taktu, to w sumie jego problem. I kaliszan, którzy na niego głosowali. Gorzej, że wykazał się także brakiem wyobraźni, nie mając z tyłu głowy co to może oznaczać dla Aglomeracji.

A może oznaczać prawdziwą katastrofę: wizerunkową, mentalną, a przede wszystkim finansową. Gminy, które chce uszczknąć prezydent Kalisza, już bowiem zapowiedziały, że jak do tego dojdzie, to wystąpią z Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej. To z kolei oznaczałoby nici z wyliczonych na ponad 300 mln zł inwestycji w Ostrowie i Kaliszu !  

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że ostatecznie nie dojdzie do poszerzenia granic Kalisza kosztem sąsiednich gmin – ale nie dlatego, że Kalisz zmieni zdanie, tylko dlatego, że inne gminy, z Nowymi Skalmierzycami na czele, mu na to nie pozwolą. Jak już zresztą raz zrobiły. Jestem spokojny, że starosta Paweł Rajski nie pozwoli, żeby mu tu ktoś zza miedzy powiat meblował.

Ciekawi mnie tylko, jak włodarz na szczęście nie mojego miasta wytłumaczy teraz te głodne kawałki o współpracy, zaufaniu, wspólnych celach dla Aglomeracji.

Aż się chce powiedzieć: śpieszmy się kochać prezydentów, tak szybko odchodzą – cytując klasyka i oczywiście życząc prezydentowi Kalisza długich lat zdrowia. Najlepiej z dala od powiatu ostrowskiego i Nowych Skalmierzyc.

Jarosław Wardawy

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie