FELIETON : Jak wyborcza „łaska” na pstrym koniu jeździ

 Kandydat Prawa i Sprawiedliwości bezpardonowo zaatakował prezydent Klimek już podczas swojej pierwszej konferencji prasowej. Stawiam samorządowe dolary przeciw orzechom, że Beata Klimek odpowie w kampanii pięknym za nadobne.

***

Klimek oświadczenia oswiata@

Zanim na dobre w Ostrowie Wielkopolskim wystartuje wyborcza karuzela, pomyślałem sobie, że warto może przypomnieć kilka nazwisk, kandydatów i wydarzeń, które jeszcze tak niedawno przykuwały uwagę opinii publicznej, a dziś mało kto o nich pamięta. Jak to w polityce bywa, już niejeden kandydat przekonał się, że wyborcza „łaska” na pstrym koniu jeździ, a sympatie i poparcie mogą się diametralnie zmienić nawet między pierwszą, a drugą turą wyborów.

 Bodaj najboleśniej i jako pierwszy przekonał się o tym Mirosław Kruszyński. Prezydent z trzema pełnymi kadencjami na koncie, z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć że wizjoner, twórca podwalin ostrowskiej gospodarki komunalnej, przegrał z kretesem z jowialnym populistą o tubalnym głosie. Stosunkowo mocna jeszcze wtedy w Polsce i w Ostrowie lewica (pamiętacie jeszcze, że w Ostrowie była kiedyś lewica?) wystawiła Jerzego Świątka, „swojaka” z PRL-owskim rodowodem i  zapleczem i to wystarczyło do zwycięstwa. Kruszyński przegrał, bo tak chcieli ludzie. Mieli dość wizjonerstwa i chcieli zmian.

To były pierwsze bezpośrednie wybory samorządowe, w których wyborcy pokazali swoją siłę i moc. Wcześniej wybierano radnych rady miejskiej, a ci dopiero wybierali spośród siebie prezydenta miasta.

 Ostrowscy wyborcy jednak dość szybko przekonali się, że nie wystarczy być swojskim gościem, żeby być dobrym prezydentem i zdecydowanie podziękowali Jerzemu Świątkowi po czterech latach stagnacji w rozwoju miasta. Gorący fotel prezydenta przejął Radosław Torzyński, który był przedstawicielem młodego pokolenia ostrowskich polityków, reprezentując rosnącą w siłę Platformę Obywatelską. Wygrał w cuglach, choć dopiero w drugiej turze, z Maciejem Klósakiem, ale kto dziś w Ostrowie pamięta, kto to jest w polityce Maciej Klósak?

 Z dzisiejszej perspektywy można śmiało powiedzieć że Torzyński był pierwszym prezydentem Ostrowa z dużymi szansami na reelekcję. Był lubiany, merytoryczny, nie wikłał się w polityczne przepychanki, ale nawet nie wystartował w kolejnych wyborach prezydenckich i zajął się swoimi sprawami, wracając do zawodu architekta. Kandydatem bardzo mocnej już wtedy w Ostrowie Wielkopolskim Platformy Obywatelskiej został Jarosław Urbaniak, który w przekonującym stylu wygrał wybory prezydenckie. To była pierwsza tak ostra w Ostrowie kampania wyborcza, z procesami wyborczymi w ostatnich dniach przed głosowaniem, którą nakręcała dla ówczesnego starosty Włodzimierza Jędrzejaka nie kto inny, tylko jego prawa (i lewa) ręka, rzeczniczka prasowa … Beata Klimek. Urbaniak wytrzymał ciśnienie wyborcze i zamiast powrotu politycznego wahadła na lewą stronę mieliśmy do czynienia z najbardziej eleganckim i bezbolesnym przekazaniem władzy w historii Ostrowa Wielkopolskiego.

 Kiedy wydawało się, że wreszcie tym razem urzędujący prezydent wygra kolejne wybory, przyszedł wiatr zmian i w efekcie kolejnej bardzo ostrej kampanii wyborczej Urbaniaka pokonała obecna prezydent miasta, Beata Klimek. To było stosunkowo niedawno, i zapewne wielu ostrowian pamięta spektakularne wydarzenia, które nastąpiły między pierwszą, a drugą runda wyborów prezydenckich. Trzej niedawni jeszcze kandydaci, którzy z kretesem przerżnęli pierwszą turę, czyli Andrzej Dera, Stanisław Krakowski i ponownie Maciej Klósak, w drugiej turze poparli zdecydowanie Beatę Klimek. Dzięki temu oraz sprytnie i bez skrupułów prowadzonej kampanii wyborczej, prezydentem Ostrowa Wielkopolskiego została po raz pierwszy kobieta.

 Po czterech latach można się spodziewać kolejnej, bardzo ostrej kampanii wyborczej. Dało się to odczuć już teraz, kiedy kandydat Prawa i Sprawiedliwości, Łukasz Mikołajczyk bezpardonowo zaatakował prezydent Klimek już podczas swojej pierwszej konferencji prasowej. To był definitywny koniec politycznego spijania sobie z dziubków obecnej prezydent miasta i PiS-u. Stawiam samorządowe dolary przeciw orzechom, że Beata Klimek odpowie w kampanii pięknym za nadobne i dopiero zrobi się ciekawie.

A przecież i kandydat koalicji PO-Nowoczesna Damian Grzeszczyk to też zawodnik zaprawiony w ostrych pojedynkach – choć dotąd tylko na sądowej sali – to szykuje nam się niezła, polityczna jazda.

Pytanie tylko, czy przynajmniej z dobrem miasta w tle, ale o tym przekonamy się dopiero jesienią.

 

Jarosław Wardawy 

 

 

 

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie