Jechali ratować życie, stali się ofiarami internetowego hejtu

– Po tragicznym wypadku drogowym w niedzielę, 2 grudnia, w którym brała udział nasza karetka, wylano w internecie falę hejtu na wszystkie osoby na co dzień jeżdżące w karetkach. Nazywani jesteśmy „psychopatami”, „mordercami”. To dla nas również bardzo duża tragedia, nie zasłużyliśmy sobie na takie potraktowanie – mówili dziś na konferencji prasowej przedstawiciele ostrowskich ratowników.   

 

 

– Tylko w tym roku wyjeżdżaliśmy do wypadków ponad 9 tysięcy razy, transport medyczny to kolejne 8 tysięcy wyjazdów. Jeździmy ratować komuś życie i jest nam bardzo przykro, że tak się o nas mówi. Wszyscy będziemy teraz ponosić tego konsekwencje. Ciężko jest mi dziś wsiąść do karetki i jechać ratować komuś życie po tym, co zobaczyłem również na swój temat w internecie – mówił Wojciech Kornaszewski, doświadczony ratownik medyczny i przewodniczący Koła NSZZ Ratowników Medycznych Południowej Wielkopolski.

 Adam Stangret, lekarz Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w ostrowskim szpitalu podkreślał, że szpital udostępnia policji prowadzącej pod nadzorem prokuratury śledztwo w sprawie niedzielnego wypadku wszelką potrzebną dokumentację. Dotyczy to również zapisów rejestratora GPS, który rejestruje między innymi czy i kiedy została włączona sygnalizacja dźwiękowa i świetlna.

Ma to fundamentalne znaczenie dla śledztwa, gdyż dopiero włączenie sygnalizacji czyni z karetki pojazd uprzywilejowany, upoważniony do poruszania się na określonych w prawie drogowym, specjalnych warunkach.

– Z naszych logów GPS, które wysyła każda karetka, wynika, że zarówno sygnalizacja świetlna, jak i dźwiękowa były włączone. Każda karetka wyposażona jest w system wspierania decyzji ratownictwa medycznego, który dokładnie zapisuje moment wyjazdu karetki, moment rozruchu silnika, a także czas włączenia sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej. Te zapisy są udostępnione prokuraturze – mówili ostrowscy ratownicy medyczni.

Ratownicy podkreślali, że karetki nie są wyposażone w wewnętrzne kamery video, rejestrujące zdarzenia z punktu widzenia załogi samochodu ratowniczego.

– Może warto, żeby ten tragiczny również dla nas wypadek stał się przyczynkiem do zmiany przepisów dotyczących wyposażenia i oznakowania karetek. Warto, naszym zdaniem, wyposażyć karetki w wewnętrzne rejestratory video, bo może wtedy nie rozmawialibyśmy o tym, jak doszło do tego wypadku – wskazywali ratownicy.

Ich zdaniem, warto również zmienić przepisy tak, by zmienić oznakowanie karetek ratowniczych, by nie mylić ich z innymi pojazdami medycznymi i zastrzec wzory mundurów ratowników medycznych.

 Jak się okazało, w wypadku, w którym zginął kierowca samochodu osobowego,  ranni zostali również dwaj ratownicy jadący karetką. Jeden z nich nadal przebywa w szpitalu, a drugi jest leczony w domu.

– To nieprawda,  że załoga była niedoświadczona. Kierowca jest bardzo doświadczonym ratownikiem, z ponad 20-lenim stażem. To jeden z  pierwszych ratowników, pracujących w naszym szpitalu – podkreślali ratownicy medyczni.   Obecni na konferencji byli również pytani, jak wygląda w praktyce słynny „korytarz życia”, który powinien być utworzony przez uczestników ruchu.

Jak już informowaliśmy, do wypadku doszło w niedzielę,  około godziny 15.00. Do pacjenta na ulicy Ślusarskiej została wezwana karetka. Dokładnie w tym samym czasie, od strony Przygodzic w kierunku centrum miasta jechała na sygnale do pacjenta inna karetka. 

Na wysokości skrzyżowaniu ulic Staroprzygodzkiej i Dekarskiej karetka ostrowskiego Pogotowia Ratunkowego rozpoczęła manewr wyprzedzania osobowego opla jadącego w tym samym kierunku. Karetka znajdowała się już na lewym pasie drogi, gdy auto osobowe gwałtownie skręciło w lewo, w ulicę Dekarską. Nie było już czasu na reakcję kierowcy karetki, która z wielką siłą uderzyła dokładnie w miejsce kierowcy auta osobowego. Siła zderzenia była tak duża, że rozpędzona karetka wyrwała z korzeniami solidne drzewo.

Na miejsce wypadku natychmiast skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śmigłowiec z bazy w Michałkowie wylądował na betonowym parkingu pobliskiej firmy. W tym czasie strażacy przy użyciu specjalistycznego sprzętu uwolnili już zakleszczonego w rozbitym aucie osobowym kierowcę.

Poszkodowanego pacjenta błyskawicznie przetransportowano do szpitala w Kaliszu, z  podejrzeniem urazu kręgosłupa. Niestety, mimo podjętej akcji ratunkowej, po kilku godzinach kierowca auta osobowego zmarł w szpitalu.

 

WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE W KOLEJNYM WYDANIU PAPIEROWYM GAZETY OSTROWSKIEJ  

 

Zdjęcia z wypadku 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie