JIMIWAY ciągle w dobrej formie

Jimiway dopracował się już od 1994 roku statusu „imprezy – instytucji”. To nie tylko wydarzenie muzyczne, na które bilety rozchodzą się błyskawicznie, ale równie ważne wydarzenie towarzyskie, na które przyjeżdżają fani bluesa z całej Polski. Wyjątkowa, muzyczna atmosfera, pełna wzajemnej życzliwości i dobrej zabawy – to znak firmowy festiwalu, nad którym od początku trzyma pieczę Benedykt Kunicki wraz z ekipą z Towarzystwa Adoracji Bluesa i Rocka ’70. Nie inaczej było i w tym roku. 

 AAA_5449_Fotor

Już od kilku lat Jimiway Blues Festival odbywa się w formule trzydniowej: w czwartek, piątek i sobotę. Organizatorzy zapraszają zazwyczaj na 3-4 koncerty każdego dnia – ale za to są pełne, obszerne występy, nie skracane na potrzeby imprezy z dużą liczbą uczestników.

 

Czwartek na żywo i przez radio

AAA_5252_Fotor

 

Czwartek to zazwyczaj festiwalowa rozgrzewka, choć na co najmniej równym poziomie, jak pozostałe dni. Przed ostrowską publicznością zaprezentowała się długo nie widziana na festiwalu, bardzo znana i lubiana tu Magda Piskorczyk. W tym roku artystka przyjechała w dość mocno odmienionym składzie i wystąpiła w zaledwie trzyosobowym składzie. Znana z wielu urozmaiconych odsłon gatunkowych swojej twórczości, Magda Piskorczyk przygotowała adekwatny do imprezy, mocno bluesowy program. I choć może lepiej zabrzmiałby on w bardziej kameralnych warunkach, niż na dużej, niemal pełnej widzów sali, to był to z pewnością godny rozpoczęcia festiwalu koncert.

 Występ pierwszej amerykańskiej gwiazdy, Duke’a Robillarda, mógł usłyszeć praktycznie każdy chętny. Jeśli nawet nie na żywo, bo chętnych do tego było na pewno znacznie mniej, niż można było ulokować na Sali głównej OCK, to na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Kolejny już raz zadbał o to niezmordowany propagator rythm and bluesa red. Jan Chojnacki, który otworzył i zapowiedział transmisję na żywo koncertu z Ostrowa na antenie wciąż bardzo popularnej stacji radiowej.

Chojnacki zapowiedział Robillarda, jako „jedną z najbardziej prawdziwych gitar „amerykańskiego bluesa” i jak zwykle trafił w dziesiątkę. Doświadczony weteran scen bluesowych z całego świata pokazał ostrowskiej publiczności, jak ważna jest w bluesie każda zagrana nuta. A skoro za taką właśnie muzyką przepada publiczność Jimiwaya, to nic dziwnego, że artysta musiał kilkakrotnie bisować.

 

„Jamsession do rana – tam króluje blues”

AAA_5451_Fotor

Nieśmiertelne słowa Ryszarda Riedla z jednej z piosenek Dżemu jak ulał pasują do ostrowskiego festiwalu. Jam session to bardzo ważna część każdego koncertowego dnia. Po zejściu z dużej sceny ostatniego artysty większość publiczności przenosi się na małą scenę, gdzie blues króluje do rana właśnie. Największe amerykańskie gwiazdy też się tam pojawiają, by pograć z każdym, kto ma na to ochotę, bo wobec muzyki wszyscy są równi. Mimo niemiłosiernego ścisku i tłoku najwierniejsza publiczność potrafi wytrwać z gwiazdami do białego rana, przy bluesie i szklance zacnego napoju.

 

„Show must go on” – „przedstawienie musi trwać”

AAA_5554_Fotor

 

Dwie pozostałe amerykańskie gwiazdy tegorocznego Jimiwaya zaprezentowały zupełnie inne od Robillarda koncerty. Zarówno Anthony Gomes, jak i znany już w Ostrowie Kenny Neal to rasowi showmani. Ich blues był bardziej elektryczny, bardziej zbliżony do klimatów rocka, ale też na pewno bardziej porwał publiczność do wspólnej zabawy. Obaj uwielbiają kontakt z publicznością, do której często wychodzili, zapraszając do wspólnego śpiewania i zabawy.

 Program tegorocznego festiwalu uzupełniała cała plejada zdolnych, młodych zespołów i wykonawców z kręgu różnych odmian bluesa. W Ostrowie udanie zaprezentowali się: Wes Gałczyński & Powwer Train, Cotton Wing, Around the Blues, Instant Bles, Two Timer, Pokój nr 3, Hot Tamales i Tipsy Drivers pokazują, że blusowa publiczność będzie jeszcze z nich miała wiele radości.

Bo to właśnie jest  – między innymi – Jimiway Blues Festival. I oby tak było jak najdłużej!

Tekst i foto: Jarosław Wardawy

Zobacz galerię zdjęć

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie