Każdy ma prawo do obciachu ?

Rozrywka w TVPiS jest tak wartościowa, jak transmitowana live po całości gala disco polo i tak śmieszna, jak również obecna na żywo gala z okazji urodzin Jana Pietrzaka.

pietrzak

Fot: Interia

***

 Dobra zmiana w TVPis rozpędza się na całego. Nie chodzi już „tylko” o programy informacyjne, bo i tak już chyba nikt tego nie ogląda, poza Kielcami, Radomiem i Białymstokiem, a o nowy lansowany model rozrywki. Rozrywki, która jest tak wartościowa, jak transmitowana po całości live gala disco polo i tak śmieszna, jak również obecna na żywo gala z okazji urodzin Jana Pietrzaka.

 Muzycznie narodowa tivi pojechała po bandzie transmitując ze stadionu (Polonii, dobrze że nie narodowego) galę 25-lecia disco polo. Na scenie sama disco-śmietana:  Zenek Martyniuk, Shazza, Boys, Weekend i wielu innych. Na trybunach nowa polo-śmietana: między innymi Jacek prezes Kurski, który już w czasie Sylwestra nawoływał, że trzeba skończyć z pruderią i hipokryzją. Jak skwapliwie wyliczono, ostatni raz TVP transmitowała tego rodzaju koncert 29 lutego 1992 roku. Była to organizowana wspólnie ze stołeczną Estradą Gala Piosenki Chodnikowej i Popularnej (Sala Kongresowa), którą uznaje się za początek disco polo. TVP zjechali wtedy wszyscy i narodowa tivi, która miała jeszcze wtedy jakieś ambicje i cele, wycofała się z realizacji podobnych koncertów.

 Aż przyszła dobra zmiana i zmieniła. A tak konkretnie, to zmieniła Davida Gilmour’a, legendarnego muzyka równie legendarnych Pink Floyd, na Zenka Martyniuka i tego typu wesołą kompanie. Tak, to nie przesada. Dokładnie przed rokiem, 25 czerwca, telewizyjna Dwójka transmitowała zorganizowany z okazji roku Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu wspaniały koncert Gilmoura. Teraz dali Martyniuka. Utwory z „The Wall” zastąpiły „Majteczki w kropeczki”. Pogratulować.

 O ile muzyka (?) disco – polo wywołuje u mnie co najwyżej odruchy wymiotne, to kolejny przykład „dobrej zmiany” w kulturze budzi we mnie smutek, choć dotyczy człowieka, który z definicji ma być dowcipny i bawić tym ludzi. Jan Pietrzak kiedyś to był ktoś ! Na Kabaret „Pod Egidą” waliły tłumy, monologi przegrywało się z kasety na kasetę, a „Żeby Polska była Polską” naprawdę wzruszało miliony. Dziś Pietrzak jest tylko żałosną karykaturą samego siebie. Po raz pierwszy w życiu jest mu  drodze z obecną władzą, więc on robi dobrze władzuni, a władzunia głaszcze pana Janka po siwej główce.

Artysta kabaretowy, który ma romans z władza wydaje na siebie wyrok śmierci. Dowodem jest nie tylko pan Jan, którego mi trochę szkoda, bo mam do niego sentyment „za dawne czasy”. Niestety, lotność jego nowych dowcipów przypomina balet nosorożca w ciąży, piosenki ranią narządy słuchu, a lizusostwo sprawia, że pojawiają się u mnie reakcje podobne do stanu po słuchaniu disco – polo. No chyba, że kogoś śmieszą prostackie żarty o gejach, Arabach i kodowcach. Zresztą nie chodzi o to o kim, ale jakie są te dowcipasy.

Może warto więc zapytać, w kilka tygodni po śmierci Mistrza Młynarskiego, czy taki ma być nowy model kultury, lansowany w publicznych mediach, za publiczne pieniądze?

Muniek Staszczyk 30 lat temu darł japę śpiewając refren „… a my schodzimy do garażu”. Kto wie, może to dobry pomysł?

Jarosław Wardawy

 

 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie