Kobiece piękno zaklęte w kadrze – tajemnice fotografowania Tadeusza Rolke

O tajemnicy fotografowania pięknych kobiet, sztuce wydobywania z nich emocji i o tym, czy jest…POHIB opowiadał w Ostrowie Wielkopolskim Tadeusz Rolke. Nestor polskiej fotografii przyjechał na zaproszenie Ostrowskiego Centrum kultury i… zachwycił się ostrowskim rynkiem i ostrowiankami.

 

rolke

 

Motywem przewodnim zaprezentowanych zdjęć był POHIB. To dziwne, wymyślone zapewne przez samego autora słowo, ma wiele znaczeń. Tadeusz Rolke zamknął w tym słowie swoją wizję piękna, atrakcyjności i magii, związaną przede wszystkim z uchwyceniem kobiecego piękna.

– Wybierając zdjęcia, starałem się, żeby miały POHIB. Zapytacie, a cóż to takiego? POHIB to jest coś ładnego, urokliwego, czarującego, co przyciąga uwagę i budzi pozytywne emocje – tłumaczył w Ostrowie Tadeusz Rolke.

W prezentacji najwięcej znalazło się jednak zdjęć kobiet: pięknych, eterycznych, zmysłowych, owianych często aurą tajemniczości. Tadeusz Rolke ma swój własny sposób fotografowania piękna kobiet.

– Kiedy pytają mnie, jakie kobiety lubię fotografować, odpowiadam, że nie mam recepty. Muszą być szczupłe, piękne ręce i nogi. Twarz? Nie lubię sztucznych lalek, zawsze patrzę na całość: na twarz i na figurę. Na pewno musi być w twarzy jakaś zagadka, coś nie dopowiedzianego – opowiadał mistrz.

 Jego fotograficzne oko ma niezwykłe właściwości.

– Nie muszę widzieć kobiety rozebranej, żeby poznać jej wymiary. Kiedyś jedna dziewczyna poprosiła mnie o zrobienie serii zdjęć, bo chciała zostać modelką. Przyjrzałem się jej i wyrecytowałem wszystkie wymiary w centymetrach, łącznie z wagą – wyznał Rolke.

 Jak sam o sobie mówił, nie jest fotografem pejzażu.

– Nie jestem fotografem pejzażu ani martwych natur, jednak z satysfakcją znalazłem w swoim archiwum takie zdjęcia. Bardzo je sobie cenię. Te fotografie pejzażu okazały się bardzo ciekawymi przerywnikami w fotografowaniu ludzi – dodawał.  

– Dużo bardziej skomplikowana jest tajemnica ekspresji twarzy u dziewczyny. Fotograf odkrywa ją lub wywołuje ją sobie tylko znanymi sposobami. U modelki liczy się instynkt, spojrzenie, ruchy. Fotograf buduje nastrój, tworzy atmosferę, relację z modelką. To jest właśnie tajemnica fotografii. To właśnie sprawia, że taką Hanię Ostaszewską błagasz, żeby ją fotografować w każdej sytuacji, a kogoś innego znasz kilkadziesiąt lat i masz jej dwa przyzwoite zdjęcia. Fotografia jest jak stosunki międzyludzkie. 

 Spotkanie z Tadeuszem Rolke prowadziła autorka książki o Mistrzu, Małgorzata Purzyńska.

 – Pisałam ją jeszcze jako studentka Tadeusza. Wiązało się z nią wiele anegdot. Gdy wstaliśmy rano, Tadeusz wpadł do pokoju z szaleństwem w oczach, zabrał aparat i wypadł z pomieszczenia z okrzykiem: muszę coś sfotografować. Wrócił i powiedział, że sfotografował… ślimaka winniczka, dodając: już nigdy nie zjem ślimaka! – opowiadała autorka.   

Tadeusz Rolke (ur. 1929) – jeden z nestorów polskiej sztuki fotoreportażu, niekwestionowany autorytet na skalę międzynarodową. Pierwsze zdjęcia robił już w trakcie powstania warszawskiego, o karierze fotografa zadecydował niedługo potem, podczas robót przymusowych w Niemczech. Po wojnie rozpoczął studia z historii sztuki na Katolickim Uniwersyteckie Lubelskim i na Uniwersytecie Warszawskim. Nie ukończył ich, w 1951 roku bowiem trafił na kilka lat do komunistycznego więzienia jako „wróg ustroju”.

W drugiej połowie lat 50. dzięki swoim zdjęciom zdobył powszechne uznanie i pierwszy etat fotografa. To on m.in. uwieczniał historyczny wiec Gomułki, choć równie chętnie dokumentował różne środowiska stołecznej ulicy. Jako fotoreporter ukazujący życie PRL współpracował z takimi czasopismami jak: „Świat Młodych”, „Świat”, „Stolica”, „Polska”, „Ty i Ja”, „Przekrój”, a po emigracji pomarcowej, w trakcie spędzonych w RFN lat 70. – z takimi jak: „Stern”, „Spiegel” „Die Zeit” i prestiżowy „Art”. Sławę ponad granicami przyniósł mu zwłaszcza cykl dokumentalny „Fischmarkt” (1978). Do ojczyzny wrócił w epoce stanu wojennego, by znów stać się uzbrojonym w aparat świadkiem polskich zmian społecznych.

Uchodzi za prekursora fotografii reportażowej w Polsce.

Tekst foto: Jarosław Wardawy

PS. Następnego dnia po spotkaniu w OCK spotkałem Mistrza na spacerze na ostrowskim rynku. Tadeusz Rolke jednak nie tylko spacerował. Z niewielkim aparatem w ręku, fotografował. I chętnie rozmawiał, o czym przekonałem się, gdy podszedłem zamienić kilka zdań. Mistrz Rolke powiedział, że jest pod wrażeniem piękna i spokojnej atmosfery ostrowskiego rynku, który mimo dość wczesnej pory tętnił już życiem. Równie duże wrażenie wywarły na Mistrzu piękne ostrowianki – o czym być może przekona się publiczność jakiejś innej wystawy…

rolke rynek

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie