Kobiety są wredne

Zdaniem fachowców, to system „uczy” dziewczynki agresji. Od najmłodszych lat, praktycznie od przedszkola. Podobno kłopoty biorą się stąd, że dziewczynki nie są uczone otwartego wyrażania swojej złości. Kiedy nie mogą dać upustu swoim emocjom, w obawie wykluczenia z grupy koleżanek, knują, plotkują, szukają wsparcia poza plecami – a kiedy przyjdzie okazja, to wylewają swoje emocje z jeszcze większą, niż u chłopców, gwałtownością.

dd

                                                                                                                                                          Fot> Portal Wiedzy

Zanim pierwsza rzuci kamieniem, doczytajcie proszę do końca. Pół wieku na karku pozwala chyba na jakieś wnioski – nawet jeśli funta kłaków nie są warte. Ale może za to są warte, żeby się nad nimi chwilę zastanowić?

 To nie ja wymyśliłem tytuł tego felietonu, tylko podejrzałem go w wypowiedzi pani psycholog. Jak zachowują się kobiety, zdaniem pani doktor? „Szczują przeciwko sobie, potrafią wykazać się perfidią, agresją – czego mieliśmy dowód w gimnazjum w Gdańsku – reagują wstrętną agresją, a pół Polski dziwi się potem, że dziewczyny, a tak się zachowują. Zachowują, i to bardzo często. Od małego chłoną takie zachowania jak gąbka. Uczą się tego od najmłodszych lat” – przyznaje psycholog.

 Czy słusznie? Pewnie niejedna z czytelniczek mogłaby pogrzebać w swojej pamięci i przypomnieć sobie podobnie negatywne zachowania. Zapewne nie tak drastyczne, jak wspomniana scena z gdańskiej szkoły, w której koleżanki brutalnie biją i kopią swoją koleżankę, przy milczącej akceptacji wielu innych dzieciaków. Żyjemy w czasach, kiedy brutalność w szkołach, niestety, nikogo już nie szokuje. Chyba że nie dotyczy chłopców, tylko dziewczynek. Bo damska przemoc nadal bardziej szokuje.

Z czego się bierze? Zdaniem fachowców, to system „uczy” dziewczynki agresji. Od najmłodszych lat, praktycznie od przedszkola. Podobno kłopoty biorą się stąd, że dziewczynki nie są uczone otwartego wyrażania swojej złości. Kiedy nie mogą dać upustu swoim emocjom, w obawie wykluczenia z grupy koleżanek, knują, plotkują, szukają wsparcia poza plecami – a kiedy przyjdzie okazja, to wylewają swoje emocje z jeszcze większą niż u chłopców, gwałtownością.

 Pamiętacie młodą dziewczynę z ONR-u, która publicznie krzyczała na demonstracji we Wrocławiu o „islamskich ścierwach”? Pisałem o niej tydzień temu, w felietonie, który chyba narobił sporo zamieszania. Czy myślicie, że skrajne ugrupowania narodowe składają się z samych młodzieńców? Ależ skąd, jest tam zupełnie sporo dziewcząt. Tak, jak ich koledzy, uczestniczą w marszach, noszą flagi z nacjonalistycznymi emblematami, wznoszą rasistowskie hasła o Arabach, Żydach i wyższości „białej rasy”.

A skoro wspomniałem o poprzednim, „brunatnym” felietonie, to dla tej części czytelników, dla których świat nie zaczyna (i nie kończy) się na Facebooku, kilka cytatów z komentarzy. Młody człowiek, jak wynika ze zdjęcia, pyta retorycznie: „Co jest złego w nacjonalizmie i nietolerancji?”. Jego zdaniem, „rasizmu nie ma w Obozie Narodowo-Radykalnym, do którego ta młodziutka dziewczyna, której nazwiska nie wymieniliście, należy. Na ONR trwa teraz nagonka sił politycznych, które zostały odciągnięte od koryta i zaczynają coraz to mocniej kwiczeć”.

Chwilę potem ktoś – jak się domyślam zupełnie na serio, pisze o charakterystycznym , faszystowskim powitaniu, używanym coraz częściej właśnie na spotkaniach narodowców, że to „nie hailowanie, tylko salut rzymski, który był obecny we wszystkich ruchach narodowych w Europie”. Mnie to raczej przypomina sytuację sprzed kilku lat, gdy sfotografowano hailujących młodzieńców w szarych koszulach w restauracji. I jak się bronili? Ano tak, że znanym gestem nie wspierali faszyzmu, tylko… zamawiali piwo.

 A tak już bardziej na serio, co odpowiedzielibyście innej czytelniczce, która – myślę że również na serio, pyta w komentarzu, czy może bezpiecznie przylecieć z rodziną na wakacje do Polski, do Ostrowa właśnie? „Czy mam się obawiać o bezpieczeństwo męża i dzieci” – pyta kobieta, a ja naprawdę nie wiem, co miałbym jej poradzić?

A Państwo jak sądzicie, co należałoby odpisać, tak z głębi serca i szczerze?

Jarosław Wardawy  

 

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie