Kogo na „witacze”?

Jakby na to nie patrzeć, pewien zasób oczywistych postaci rozsławiających na różne sposoby nasze miasto jednak chyba się wyczerpał i za chwilę będzie kłopot, kto następny powinien pojawić się na kolejnych „witaczach”.

 

witacze

 

No i przyznam szczerze, jestem w kropce. Po kilku mniej lub bardziej udanych prezentacjach znanych ostrowskich postaci na tak zwanych „witaczach”, czyli billboardach ustawionych przy najważniejszych wjazdach do Ostrowa Wielkopolskiego, nie mam pojęcia, kto mógłby „zawitać” w kolejnej odsłonie akcji. Czyżbyśmy więc, jako miasto, „wystrzelali” się z pomysłów?

 Prezentowanie znanych ostrowian w takiej formie to według mnie jeden z najlepszych pomysłów promocyjnych miasta. Prosta forma, czysty przekaz wsparty hasłem „Tu mieszkam” podnosi rangę miasta, wyróżnia je wśród innych i pokazuje pozytywny wizerunek Ostrowa. Zaczęliśmy od wysokiego C. Na pierwszym „witaczu” widniała Kasia Borowicz – ówczesna Miss Polonia i laureatka międzynarodowych konkursów piękności. Piękne zdjęcie, dziewczyna – cud malina, więc billboard w naturalny sposób przyciągał wzrok i budził pozytywne emocje. Na dodatek, co bardzo ważne, był bardzo aktualny.

W kolejnych odsłonach akcji na „witaczach” pojawiali się ludzie, o których zapewne większość rodaków z innych miast nie miała pojęcia, że pochodzą z Ostrowa. Przyznam, że bardzo mnie ucieszyło, że „zawiśli” między innymi znani ostrowscy artyści, jak Big Cyc czy Maciek Balcar. Nie wyobrażam sobie, żeby przy okazji takiej akcji nie podkreślić ostrowskiego epizodu geniusza jazzu, Krzysztofa Komedy. Przyjemnie było patrzeć, jak w czasach największych dotychczasowych sukcesów polskiej piłki ręcznej chwalimy się „naszymi” czołowymi reprezentantami: braćmi Krzysztofem i Marcinem Lijewskimi.

Potem jednak zaczęły się już kontrowersje. Temat piłkarzy ręcznych wyciśnięto, jak cytrynę, umieszczając w kolejnej odsłonie pozostałych wychowanków i reprezentantów kraju i ich trenerów, co raczej osłabiło, a nie wzmocniło efekt akcji. Pudłem promocyjnym było moim zdaniem umieszczenie na „witaczach” wizerunku żużlowca Tomasza Jędrzejaka. Nie mam nic do tego sympatycznego i utalentowanego zawodnika, jednak faktem jest, że zdecydowaną większość swojej kariery spędził jeżdżąc w klubach reprezentujących jednak inne miasta. Sentymenty ostrowskie nie miały tu żadnego znaczenia. Nie, żebym robił mu z tego wyrzuty, ale tak po prostu było. I jest nadal, o czym kibice żużla doskonale wiedzą.

 Potem było już tylko gorzej. Przyznam, że nie jestem zwolennikiem lansowania w taki sposób postaci historycznych, które interesują raczej tylko regionalistów. Pewnie w każdej większej miejscowości znalazłoby się na przestrzeni wieków kilka postaci wartych przypomnienia, ale moim zdaniem forma „witaczy” nie jest ku temu najlepszym rozwiązaniem. Konia z rzędem temu, na kim zrobiłoby wrażenie przypominanie postaci w stylu sołtysa Kierdziołka – czyli Jerzego Ofierskiego czy ostrowskich pisarzy.

Jakby na to nie patrzeć, pewien zasób oczywistych postaci rozsławiających na różne sposoby nasze miasto jednak chyba się wyczerpał i za chwilę będzie kłopot, kto następny powinien pojawić się na kolejnych „witaczach”.

 Póki co mamy jeszcze spokój, bo okrągła rocznica wydarzeń tzw. Republiki Ostrowskiej to wydarzenie, którym spokojnie możemy pochwalić się przed resztą Polski. W tym roku „witacze” na głównych trasach wjazdowych przypominać będą mieszkańcom oraz gościom naszego miasta o tej ważnej dla nas i dla całej Polski rocznicy. Pytanie jednak, co czy też kto po Republice?

 Wielu ostrowian robi w Polsce i świecie karierę, ale „witacze” mają swoje wymagania. Oby nikt nie wpadł na pomysł przydzielania następców na billboardach z listy niektórych honorowych obywateli. Z całym szacunkiem, ale na przykład pomysł umieszczenia na ostrowskim „witaczu” powiedzmy Jerzego Buzka byłby cokolwiek karkołomny. Jak wiadomo, jego związek z Ostrowem polega głównie na tym, że były premier służył tu w wojsku i tutaj zrobił prawo jazdy na ciężarówki. Buzek to niewątpliwie postać wielka, ale na pewno nie kojarząca się z Ostrowem.

 Tak więc tytułowe pytanie pozostaje nadal otwarte: kto następny na witaczach? Nie widzę tu lepszego rozwiązania, jak zapytanie o to samych zainteresowanych, czyli mieszkańców Ostrowa. Warto by było w tej sprawie rozpisać jakiś konkurs i zdać się na wybór mieszkańców. Przynajmniej nikt nie będzie miał pretensji o wybór.

A jakie jest Państwa zdanie?

Jarosław Wardawy

 

 

 

 

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie