Kogo nie lubią Polacy, kto nie lubi nas?

Polski premier, człowiek młody i ponoć światowy, tak się w tym wszystkim zakręcił, że musiał tłumaczyć się z rzekomego polskiego antysemityzmu izraelskiemu dziennikarzowi, przed tłumem niemieckich mediów – i to w Monachium, mieście, w którym pewien świr z wąsikiem rozpoczął kiedyś swój zbrodniczy marsz po władzę nad światem. Powiedzieć o tym: paradoks, to nic nie powiedzieć.

 

***

polak

Zawsze bardziej bawiła niż irytowała, tak chętnie powtarzana w niektórych środowiskach teza, że na świecie – a zwłaszcza w Europie – wiele nacji nas, Polaków, nie lubi, bo jesteśmy tak wspaniali i wyjątkowi, że wszyscy nam tego zazdroszczą. Faktem jest raczej, że w wielu miejscach na świecie za nami nie przepadają i warto się czasem zastanowić, dlaczego.

 Rosjanie nie lubią nas, bo w powszechnym rozumieniu jesteśmy (a może raczej byliśmy) narodem niewdzięczników, czarną owcą i czarnym charakterem nieistniejącego już imperium, za którym bracia ze Wschodu tak tęsknią. W propagandzie Polacy są zdradzieccy, podstępni jaśniepańscy i ogólnie rzecz biorąc – wredni. Pewnie dlatego, że nie przyjęliśmy z wdzięcznością „dobrodziejstwa” komunizmu, tylko tak długo szukaliśmy dziury w całym, aż rozwaliliśmy system od środka.

Niemcy patrzą na nas z wyższością, wypominając nieśmiertelny (dla nich) „polnische wirtschaft”, brak zamiłowania do porządku i nieustanne kombinowanie. Podobno statystycznie nie lubi nas co czwarty Niemiec. Według naszych badań nie lubi nas co dziesiąty.

 Dumni synowie Albionu nie lubią Polaków, bo… jest u nich za dużo i podobno miejsca pracy im zabierają. Inna sprawa, że podobno najgłośniej mówią tak ci, którzy spędzają czas głównie na piciu piwa i śpiewaniu kibicowskich piosenek w pubach.  Angole generalnie utrzymują, że Polacy są zarozumiali i nie chcą się integrować, woląc trzymać się w swoich grupach.

Polacy nie są lubiani na świecie za swój – nazwijmy to – luźny stosunek do prawa, co sami lubimy czasem nazywać sprytem, cwaniactwem czy kombinowaniem. Na drodze Polak to zazwyczaj król szosy, na forum publicznym nie przyjmujemy kompromisów i zawsze chcemy udowodnić, że jesteśmy najmądrzejsi i racja jest po naszej stronie.

 O Żydach to już nawet nie wspomnę, bo to, co się ostatnimi czasy dzieje wokół relacji polsko – żydowskich, to jedna wielka ściema, potok wpadek i niezręczności – niestety, głównie z naszej strony. Polski premier, człowiek młody i ponoć światowy, tak się w tym wszystkim zakręcił, że musiał tłumaczyć się z rzekomego polskiego antysemityzmu izraelskiemu dziennikarzowi, przed tłumem niemieckich mediów – i to w Monachium, mieście, w którym pewien świr z wąsikiem rozpoczął kiedyś swój zbrodniczy marsz po władzę nad światem. Powiedzieć o tym: paradoks, to nic nie powiedzieć.

 A kogo my lubimy bardziej od innych nacji? Z badań przeprowadzonych w 2015 roku wynika, że ze swoich wszystkich sąsiadów Polacy najbardziej lubią Czechów i Słowaków. Czechów darzy sympatią aż 59 proc. respondentów, niechęć wobec nich deklaruje tylko 10 proc., a obojętność co czwarty pytany. Podobnie myślimy o Słowakach. W Europie ponadstandardową sympatią darzymy jeszcze Węgrów, Włochów – no a dalej to oczywiście Amerykanów, których darzymy niezmienną, choć nie zawsze odzwajemnioną „miłością”.

Według badania CBOS nacje najbardziej nielubiane przez Polaków to: Arabowie, Romowie, Turcy, Rosjanie i Rumuni. Centrum Badania Opinii Społecznej, które pytało o nastawienie do 25 narodów i grup etnicznych, stwierdziło, że ponad dwie piąte ankietowanych przychylnie odnosi się do Francuzów, Chorwatów, Duńczyków, Japończyków, Niemców, Greków i Litwinów.

Ponad jedna trzecia deklaruje sympatię wobec Białorusinów, Chińczyków, Estończyków, Żydów, Ukraińców i Wietnamczyków. Również Włosi budzą sympatię. 57 proc. ankietowanych, niechęć tylko jednego na dziesięciu pytanych przez CBOS. 26 proc. deklaruje obojętność. Amerykanie cieszą się sympatią 54 proc. badanych, budzą niechęć u 13 proc., 27 proc. pozostaje obojętnych.

Do sympatii wobec Niemców przyznaje się niespełna połowa – 46 proc., a niechęć deklaruje ponad jedna piąta – 22 proc. – ankietowanych. Ukraińców lubi 36 proc., a niechęć wobec nich żywi 32 proc. pytanych. Co czwartemu ankietowanemu – 26 proc. – Ukraińcy są obojętni.

 Aby nie było tak źle, w 2017 r. CBOS odnotowało poprawę nastawienia do wszystkich nacji uwzględnionych w sondażu. Największe zmiany na plus zarejestrowane w ciągu ostatniego roku zaszły w stosunku do Romów, Rumunów i Żydów. Odsetki deklarujących sympatię do Czechów, Słowaków, Białorusinów i Niemców są najwyższe od 1993 r., od kiedy CBOS monitoruje nastawienie do innych narodów. W nastawieniu do wszystkich sąsiadów z wyjątkiem Rosjan sympatia przeważa nad niechęcią.

A tak w ogóle, to kto powiedział, że wszyscy musimy się lubić. Wystarczy, że zaczniemy się rozumieć – co akurat nie byłoby wcale takie głupie. Dla nich i dla nas.

Jarosław Wardawy

 

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie