Krzyż zamiast pałeczki

Ostrowscy biegacze wzięli udział w Sztafetowej Pielgrzymce Biegowej na Jasną Górę. Była to jej jubileuszowa, dwudziesta edycja.
P1
Trasa biegu rozpoczynała się w naszym mieście i prowadziła przez następujące miejscowości: Grabów nad Prosną, Walichnowy, Wieluń i Działoszyn do Częstochowy. Metą był Klasztor Jasnogórski. Cała trasa liczyła 155 kilometrów. Każdy z uczestników miał do przebiegnięcia określony odcinek. Wcześniej, jeszcze przed startem, o godzinie 3.30 dla pielgrzymów została odprawiona msza święta w kościele pw. św. Pawła Apostoła. Punktualnie o godzinie 4.00 wyruszono w daleką drogę. Jako pierwszy na trasę wybiegł Witold Sitek, który pokonał od razu 10 km. Potem zawodnicy zmieniali się średnio co około 5 km. Około 17.00 sztafeta dotarła na Jasną Górę. Do Częstochowy dotarła również prezydent Beata Klimek, która wręczyła wszystkim pamiątkowe dyplomy. Wieczorem wszyscy wzięli udział we mszy świętej w kaplicy Cudownego Obrazu oraz w Apelu Jasnogórskim. Nazajutrz, po noclegu w Domu Pielgrzyma i porannej mszy świętej ostrowianie udali się autokarem do sanktuarium w Leśniowie. Tam ostrowianie wzięli udział we mszy świętej w intencji zmarłych pielgrzymów. Powrót do domu nastąpił w godzinach popołudniowych.

Zaczęło się od Bytowa

Jubileuszowa edycja była okazją do wielu wspomnień. Pomysł organizacji pielgrzymek biegowych na Jasną Górę zrodził się w Ostrowie w 1998 roku. Ich inicjatorem był wielki miłośnik aktywności fizycznej w naszym mieście Witold Olejniczak.
– Pierwszą taką pielgrzymkę odbyłem z biegaczami z Bytowa. Żeby wziąć w niej udział najpierw pojechałem tam, a potem z innymi pokonałem 580 km. Pomyślałem sobie, dlaczego miałem jeździć tak daleko, skoro można było biec z Ostrowa. Gdy na kolędę przyszedł do mnie ks. Czesław Majorek podsunąłem mu taki pomysł, a on od razu zaakceptował. Bardzo mu się ta inicjatywa spodobała i wspólnie z wieloma życzliwymi ludźmi zaczęliśmy przygotowywać to przedsięwzięcie, wzorując się na pielgrzymkach z Bytowa i Ostrzeszowa – wspomina Witold Olejniczak. W I Pielgrzymce Biegowej, która odbyła się 5 sierpnia 1999 roku, wystartowało 19 osób. Dotarły one do Ostrzeszowa, a potem kontynuowały sztafetę razem z tamtejszymi biegaczami. W czasie dwóch pierwszych pielgrzymek pątnicy biegli tylko do Częstochowy. Następne były już dwudniowe, czyli trasa prowadziła w pierwszym dniu na Jasną Górę, natomiast następnego dnia pielgrzymi biegli z powrotem. Potem postanowiono powrócić do wypraw jednodniowych. Początkowo były to duże przedsięwzięcia. Przez każde miasto zawodników pilotowała policja, a na powitanie często wychodzili wójtowie i burmistrzowie. Po pewnym czasie postanowiono zamiast ,,jedenastki’’ wybierać boczną, mniej ruchliwą trasę przez Grabów i Wieluń. I tak jednak zawsze trzeba było spełniać warunki bezpieczeństwa, bo poruszano się drogami, na których  odbywa się normalny ruch. Szczęśliwie, przez 20 lat nic złego się nie wydarzyło.

Czysty amator nie dałby rady

Tomasz Stodolski 19 razy uczestniczył w pielgrzymce. Jak podkreśla, jest to nie tylko prezentacja formy sportowej, ale przede wszystkim przeżycie duchowe.
– To daje dużego ,,kopa’’ duchowego. Wszyscy są naładowani, każdy chciałby od razu biec. Przez 20 pielgrzymek było 20 różnych intencji, m.in. za mieszkańców Ostrowa, za mieszkańców parafii czy za papieża. Ale też każdy w swojej własnej intencji biegnie. Średnio było nas zawsze około 15 biegaczy, ale bywały lata że uzbierało się nas tylko 8. Łącznie od początku przewinęło się około 50 biegaczy – pielgrzymów. Przeważnie były to osoby uprawiające sport, maratończycy nieraz zawodnicy KS Stal. Czysty amator nie dałby rady, bo trzeba na trasę wyjść 2-3 razy i pokonać po około 5 km. Na dodatek warunki są różne. W tym roku na dobiegu do Częstochowy były 33 stopnie, a przy asfalcie 44. Były też lata z deszczem i burzami. Wtedy też biec trzeba, bo pielgrzymka musi się posuwać do przodu – mówi Tomasz Stodolski.

Zamiast pałeczki biegacze podają sobie krzyż, który wisi na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej w kościele św. Pawła Apostoła. Na trasie bezpośrednio towarzyszą im piloci – rowerzyści, a co 5 kilometrów wyznaczane są miejsca zmian i postoju autokaru, którym jadą pozostali  biegacze oraz panie z Akcji Katolickiej przygotowujące posiłki i opieka medyczna.

Człowiek czeka na to cały rok

Jan Jastrowicz w charakterze pilota na rowerze uczestniczył w pielgrzymce już 15 razy. Niekiedy pokonywał w dwie strony 360 km. W tym roku było to 120. Na co dzień dużo jeździ. Należy do klubu Bicykl.
– Jak już się tyle lat jeździ, to człowiek zawsze czeka. To ogromne przeżycie, jak się osiągnie cel. Jestem po operacji serca, ale spowodowało to tylko krótką przerwę w pielgrzymkach. Zawsze mam swoje tempo i nie forsuję się. Lekarze jak najbardziej doradzają jazdę na rowerze, choć może nie do końca wiedzą, że pokonuję tyle kilometrów – mówi Jan Jastrowicz.
Jego małżonka Regina Jastrowicz co roku jeździ do Częstochowy drugim autokarem, którym parafianie udają się bezpośrednio na Jasną Górę by powitać przybiegających pielgrzymów, nie tylko z Ostrowa, ale i z innych miast.
Hasło tegorocznej pielgrzymki brzmiało : ,,W Roku Świętego Józefa biegniemy Matko drogą pielgrzymki, zawierzając Tobie nasze sprawy i wysiłki’’.
– Poprzez bieg wzmacniamy naszą wiarę. Cel uskrzydla nas, dodaje sił, niesie nas jeszcze bardziej, bo wiemy że biegniemy do Maryi. Mamy więc połączony i aspekt sportowy i duchowy – podkreśla Witold Olejniczak.

 

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie