Kto wygra, stworzy koalicję

Rozmowa ze STUDIA WYBORCZEGO z Krzysztofem Grabowskim (PSL), członkiem Zarządu Województwa Wielkopolskiego, kandydatem do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.

 STUDIO_2

Sejmik Województwa Wielkopolskiego to jedno z tych miejsc, gdzie bliskie pana sercu Polskie Stronnictwo Ludowe ma bardzo silną pozycję. Ilu macie radnych obecnie, a ilu chcecie mieć po wyborach?

- W poprzedniej kadencji mieliśmy pięciu radnych, teraz mamy siedmiu, więc idąc dalej tym tokiem rozumowania, życzyłbym sobie, żebyśmy po kolejnych wyborach mieli 9 radnych. Mam nadzieję, że tak będzie, bo radni z PSL-u są radnymi spokojnymi, wyważonymi, pracują dla regionu, a nie „boksują” się z konkurentami politycznymi.

Pański debiut w Sejmiku przypadł na czasy koalicyjne.

- Jako PSL zawsze byliśmy w sejmiku w jakiejś koalicji. Cieszę się, że tak właśnie się zdarzyło, bo będąc w koalicji, ma się realny wpływ na to, co się dzieje i można zaspokajać potrzeby mieszkańców.

O PSL-u mówi się, że to partia, która może być w koalicji z każdym. Czy to prawda?

- Myślę, że nie z każdym, bo są na pewno takie ugrupowania, z którymi trudno byłoby się porozumieć. Mamy rzeczywiście zdolności koalicyjne, bo potrafimy się dogadać odnośnie realizacji programu. Nie widzę w tym nic złego. W Sejmiku jesteśmy w koalicji z Platformą Obywatelską już kolejną kadencję i ta koalicja dobrze pracuje dla regionu. Nie widać powodu, żeby ją zmieniać, ale w polityce nigdy nie można mówić nigdy, więc nie wykluczamy takiej możliwości w przyszłości. Tak naprawdę, to wyborcy pokażą, z kim można będzie zakładać koalicję.

PSL był pierwszą partią, która pokazała pełne listy do Sejmiku. W naszym okręgu otwiera je nie kto inny, jak Krzysztof Grabowski, ale jest na niej więcej kandydatów i kandydatek z naszego regionu.

- Z powiatu ostrowskiego, na trzecim miejscu listy do sejmiku jest Anna Lis, która jest jednocześnie kandydatką na burmistrza Odolanowa. Myślę, że to bardzo dobre połączenie, bo samorząd gminny też korzysta ze środków dzielonych przez samorząd wojewódzki. Na liście jest jeszcze pan Zbigniew Ignor – pracownik starostwa powiatowego, który również startował cztery lata temu.

Muszę powiedzieć, że pokładacie wielką wiarę w panią Lis, która nie ma przecież  żadnego doświadczenia politycznego.

- Cztery lata temu z pozycji przewodniczącego rady niewielkiej gminy powiatu kaliskiego otrzymałem drugą lokatę na liście. Wtedy też we mnie pokładano dużą wiarę, więc dlaczego nie zrobić tego ponownie? Mam nadzieję, że zostanie również burmistrzem Odolanowa.

Czy to znaczy, że źle oceniacie działalność Ewy Dziubki?

- Mam z obecną panią burmistrz dobre relacje. Każde wybory to jednak czas weryfikacji. My stawiamy na osobę, którą znamy i cenimy i która będzie potrafiła na przykład wprowadzić inne zasady współpracy z mieszkańcami, co – jak słyszę – jest w Odolanowie pewnym problemem. Stawiamy na kogoś, do kogo mamy większe  zaufanie.

Ta kadencja samorządu wojewódzkiego będzie bardzo ważna, bo będzie do podziału bardzo duży „tort”.

- To prawda, ponad 2 miliardy euro to bardzo dużo i trzeba zrobić wszystko, żeby ten tort był sprawiedliwie dzielony, z uwzględnieniem regionu, a nie tylko Poznania i najbliższego otoczenia. Chodzi o to, żeby te środki europejskie były przeznaczone również na rozwój Ostrowa, Odolanowa, Przygodzic i wielu innych gmin z regionu. Tego trzeba po prostu dopilnować.

Proszę podać dwa przykłady inwestycji na południu Wielkopolski, o które będziecie zabiegać w Sejmiku.

- To na pewno droga krajowa S 11. To nie będzie inwestycja realizowana przez samorząd województwa, ale będziemy zabiegać, żeby w odpowiednich zapisach  znalazła się ta bardzo ważna dla nas droga. Kolejne zadanie, które naszym zdaniem powinno być finansowane z kontraktu terytorialnego, to zbiornik Wielowieś Klasztorna. Żaden samorząd nie jest w stanie samodzielnie wyłożyć takich kwot.

To wszystko zadania, o których się mówi już od kilku, jeśli nie od kilkunastu, lat.

- Tak, ale czeka nas nowa perspektywa unijna i trzeba już teraz o tym mówić. Zwłaszcza że nie wszystkie samorządy nas tak bardzo w tej sprawie popierają. Są i takie, które mają własne, bardziej dla nich strategiczne, drogi.

Wróćmy na nasz teren, a konkretnie do powiatu. Tu ze zdolnością koalicyjna PSL-u jest już gorzej. W tej kadencji w powiecie ostrowskim rządzi koalicja PO-PiS. Co chcecie zrobić, żeby odzyskać znaczenie PSL-u choćby z poprzedniej kadencji?

- O tym powinienem mówić raczej nie ja, tylko prezes powiatowego zarządu PSL, Piotr Walkowski. W niektórych powiatach straciliśmy koalicję, a w innych zyskaliśmy. Nadal mamy wielu starostów w Wielkopolsce, a w powiecie ostrowskim tak się po prostu ułożyła większość koalicyjna. Przez trzy poprzednie kadencje PSL współrządził powiatem i to też był dobry czas dla powiatu.

Czy po wyborach jesteście w stanie w powiecie ostrowskim z każdym wejść w koalicję ?

- Zobaczymy, jak się ułożą wyniki i wtedy będą decyzje. Kto wygra wybory, ten będzie prowadził rozmowy koalicyjne.

W kliku gminach powiatu ostrowskiego PSL wskazało popieranych przez siebie kandydatów. Nie są to kandydaci stricte partyjni, bo startują z własnymi komitetami. Dlaczego więc zadeklarowaliście dla nich poparcie, skoro – jak się okazało po konferencji prasowej – oni sami wcale o to nie zabiegali?

- Znowu muszę powiedzieć, że należałoby pytać prezesa powiatowego PSL-u. Wbrew pozorom, u nas naprawdę jest szeroko rozwinięta demokracja i ja z poziomu województwa nie wpływam na to, co się dzieje w gminie czy w powiecie. W gminach Przygodzice, Ostrów Wielkopolski czy Sieroszewice kandydują przecież członkowie PSL-u, którzy startują z własnych komitetów, bo niekoniecznie przecież muszą startować z list partyjnych.

Trochę inaczej jest w Nowych Skalmierzycach, gdzie popieracie Bożenę Budzik, która ani nie jest członkiem PSL-u, ani podobno nawet nie zabiegała o poparcie partii.

- Nie znam szczegółów, ale widocznie podjęto taką decyzję na podstawie informacji przekazanych nam od kolegów z Nowych Skalmierzyc.

Zostało nam jeszcze miasto Ostrów Wielkopolski. O ile w Sejmiku PSL jest potęgą, to w mieście było i jest zupełnie inaczej.

- W miastach jest nam zawsze nieco trudniej. Jesteśmy przedstawiani często jaka partia wiejska, co jest nieprawdą, a bo rozwiązujemy również tematy miejskie. Z całą pewnością listy PSL-u do powiatu będą wystawione.

A w mieście?

- W mieście jest o tyle łatwiej, że nie ma potrzeby ani obowiązku wystawiania kandydatów we wszystkich okręgach. Jeśli będą się pojawiać odpowiedni kandydaci, to będą przez nas wystawiani również tam.

Dlaczego już teraz, na tak bardzo wstępnym etapie, poparliście „kandydata na kandydata” Łukasza Mikołajczyka?

- Z tego co pamiętam z konferencji, to nie było oficjalne poparcie ze strony PSL-u, tylko prezesa powiatowego Piotra Walkowskiego. Na zarządzie oficjalnej dyskusji na ten temat nie było.

Z jakim hasłem na sztandarach idą do tych wyborów ludowcy?

- Mamy bardziej ciekawe hasło: „Samorząd – tu zaczyna się Wielkopolska”. Tak naprawdę, od samorządu się wszystko zaczyna , tu podejmowane są najważniejsze decyzje, które najbardziej dotyczą obywateli.

Zgodzi się pan ze mną, że wybory samorządowe są najważniejsze ze wszystkich, bo dotyczą najbliższych nam spraw?

- Tak zgodzę się. Taki sam wniosek wynika z moich doświadczeń samorządowych. Tu jest największe zainteresowanie, frekwencja. Ludzie chętniej głosują, bo znają swoich radnych, wójtów, prezydentów.

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj w papierowym wydaniu Gazety Ostrowskiej

 

STUDIO_5

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie