KTO zawinił w Jankowie Przygodzkim ?

To nie koparka, tylko złej jakości spaw i źle przechowywana ziemia doprowadziły do katastrofy budowlanej w Jankowie Przygodzkim. Do takich wniosków doszli biegli z zakresu budownictwa, którzy badali przyczyny i okoliczności, które doprowadziły do tragicznego w skutkach pożaru gazociągu, w listopadzie ubiegłego roku. Teraz do akcji wejdzie prokuratura, której zadaniem będzie ustalenie, kto powinien za to ponieść odpowiedzialność. Przedstawiamy szczegóły raportu, który może o tym zadecydować.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak powszechnie wiadomo, do katastrofy odcinka gazociągu w Jankowie Przygodzkim doszło 14 listopada 2013 roku, ok. godziny 13.35. Do godziny 14.30 odcięto dopływ gazu do miejsca katastrofy. Równolegle, trwała akcja ratownicza prowadzona przez oddziały policji, zawodowej i ochotniczej straży pożarnej. Miejsce katastrofy odwiedził premier Donald Tusk. Do wypadku doszło podczas budowy gazociągu na linii Gustorzyn-Odolanów. Katastrofa polegała na niekontrolowanym przemieszczeniu użytkowanego gazociągu wysokiego ciśnienia w kierunku wykonanego wykopu pod nową nitkę gazociągu DN 700 i rozszczelnieniu w miejscu spawanego złącza.

Rolą powołanej komisji było stwierdzenie, dlaczego doszło do katastrofy i kto ponosi za to odpowiedzialność. Opinia wydana przez zespół ekspertów dotyczy „starego” gazociągu wysokiego ciśnienia, o konstrukcji stalowej i średnicy 508 mm i grubości ścianki 8 mm, spawanego metodą „na styk”. Ten gazociąg, będą fragmentem dłuższej linii Odolanów – Adamów, został oddany do użytku dokładnie 30 czerwca 1977 roku.

 

Komisja: to nie koparka

W skład komisji weszli: Jerzy Witczak – Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, (przewodniczący komisji), Tomasz Buczkowski – zastępca Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego (zastępca przewodniczącego). Ponadto, członkami komisji zostali:  prof. dr hab. Inż. Tomasz Dobski – prof. Politechniki Poznańskiej, specjalista ds. gazownictwa, Krzysztof Rasiak – wójt Przygodzic, Katarzyna Zgrabczyńska – Naczelnik Wydziału Inspekcji Technicznej i Marek Podobiński – ekspert nadzoru budowlanego.

Komisja w tym składzie jednoznacznie wykluczyła uszkodzenie gazociągu spowodowane przez koparkę, jak powszechnie uważano w pierwszych godzinach po katastrofie. Potwierdzały to zabezpieczone na rurze ślady, które zupełnie nie odpowiadały kształtowi łyżki koparki. Według komisji, uszkodzenie gazociągu nastąpiło od strony skarpy usypanej ziemi, przy której leżała rura, na skutek naporu ziemi na połączone rury gazociągu.

 

Zły spaw i zły wykop ziemny

Bardzo istotne dla ustalenia przyczyn katastrofy było stwierdzenie, że złącze spawane, w którym nastąpiło rozszczelnienie gazociągu, z uwagi na wykazane nieprawidłowości nie spełniało obowiązujących norm. To jedna z dwóch zasadniczych przyczyn tragedii.

Druga to niewłaściwe prowadzone prace ziemne. Komisja ustaliła, że wykop ziemny pod nowy gazociąg DN 700, został znacząco powiększony. W efekcie doszło do znacznego wzrostu kubatury przechowywanej ziemi , co z kolei spowodowało znacznie mocniejszy nacisk na feralny odcinek  starego gazociągu. Przeprowadzona na miejscu wizja lokalna wykazała, że wysokość składowanego gruntu była dwukrotnie większa od dopuszczalnej i przekraczała 4 metry wysokości, zamiast dopuszczalnych 2 m. Ponadto grunt składowany był bezpośrednio przy koronie skarpy wykopu. Komisja nie miała wątpliwości, że to właśnie spowodowało potężny nacisk ziemi, która odsunęła odcinek starego gazociągu i przemieściła go w kierunku nowej nitki.

Na tej podstawie Komisja  doszła do wniosku, że roboty budowlane związane z wykopami pod gazociąg DN 700 prowadzone były w sposób niezgodny z zatwierdzonym projektem wykonawczym, specyfikacją techniczną wykonania i odbioru robót, planem bezpieczeństwa i ochrony zdrowia oraz instrukcja wykonania prac niebezpiecznych, opracowanymi dla tej budowy.

 

Brak odpowiedniego nadzoru

Ale to jeszcze nie koniec. Komisja ustaliła, że w momencie zaistnienia katastrofy budowlanej na odcinku prowadzonych robót nie znajdowały się osoby odpowiedzialne – czyli posiadające odpowiednie kwalifikacje do sprawowania nadzoru nad prawidłowym przebiegiem prac. Poza tym, bezpośrednio nadzorujący prace inżynier budowy nie posiadał uprawnień do pełnienia samodzielnych funkcji technicznych.

Końcowy wniosek komisji w tym punkcie był miażdżący. Komisja stwierdziła jednoznacznie, iż ilość osób nadzorujących roboty budowlane związane z budową nowego gazociągu nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa podczas wykonywanych prac, szczególnie w rejonie zbliżeń do starej nitki gazociągu DN 500. Komisja jednoznacznie wskazuje dwie najważniejsze przyczyny katastrofy: niewłaściwe przechowywanie urobku ziemi przez co doszło do nacisku i rozszczelnienia gazociągu oraz wadliwie wykonany spaw z roku 1977. Komisja oceniła spaw jako wadliwy, a samo złącze za pozaklasowe, nie dopuszczalne w konstrukcjach inżynierskich.

Na tej podstawie Komisja postanowiła między innymi wystąpić do wojewódzkiego inspektora nadzoru o zobowiązanie inwestora do zmiany w technologii wykonywania robót ziemnych na tym odcinku, a także wstrzymanie tychże robót do czasu przedłożenia bezpiecznej technologii ich realizacji. Ponadto, inspektor nadzoru wystąpi do inwestora o ekspertyzę poprawy bezpieczeństwa, szczególnie w odniesieniu do spawów.

 

Prokuratura robi swoje

Te ustalenia będą niezwykle istotne dla prokuratury. – Postępowanie komisji było prowadzone równolegle i niezależnie od prokuratury. Biegli mieli ustalić okoliczności i przyczyny powstania katastrofy i to zrobili. Zadaniem prokuratury będzie teraz ustalenie na tej podstawie, czy doszło do popełnienia przestępstwa i ewentualne wskazanie przez kogo i w jakim zakresie – komentuje dla nas ustalenia biegłych rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej, prokurator Janusz Walczak. –Ustalenie biegłych to dla nas najważniejszy punkt wyjścia do późniejszych ustaleń i oceny prawno – karnej, która będzie kontynuowana – dodaje prokurator.

 

Co słychać na miejscu katastrofy ?

W miejscu katastrofy przy ulicy Ostrowskiej, do czasu zakończenia śledztwa odłożono odbudowę zniszczonej drogi, pod którą pobiegnie rura z gazem. Wcześniej odtworzono napowietrzną linię elektryczną i sieci gazowej i wodociągowej. Na zimę zabezpieczono ocalałe budynki. Poszkodowane rodziny zamieszkały w wynajętych przez inwestora – spółkę Gaz System – lokalach zastępczych, a także u swoich rodzin i przyjaciół.

– Jesteśmy w ciągłym kontakcie z poszkodowanymi – mówi wójt Krzysztof Rasiak – Regularnie odbywają się spotkania z przedstawicielami Gaz System i pogorzelcami-  zapewnia wójt.

Wszyscy poszkodowani otrzymali wsparcie rzeczowe i finansowe. Rozdysponowaniem darowzin pieniężnych zajął się specjalny zespół, a ich wypłatą Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Przygodzicach. Na specjalne konta pomocowe, utworzone przy urzędzie, wpłynęło już ponad 1,2 mln zł. GOPS został dosłownie zasypany darami rzeczowymi i żywnością.

Na ostateczne wskazanie winnych tragedii przyjdzie więc jeszcze poczekać.

Jarosław Wardawy 

 

 

 

 

2 komentarze to "KTO zawinił w Jankowie Przygodzkim ?"

  1. Artur napisał(a):

    Komisja państwowych „ekspertów” nadzoru budowlanego kłamie w sprawie przyczyn tragedii wywołanej pożarem gazociągu w Jankowie Przygodzkim. Minimalna odległość 6 m od zabudowy mieszkalnej to odległość rozdzielczej sieci gazowej niskiego ciśnienia. Tu mamy do czynienia z tranzytowymi rurociągami gazowymi wysokiego ciśnienia, starym Dn 400 mm i nowym w budowie Dn 700 mm. Dla starego Dn 400 mm Polska Norma wymaga aby minimalna odległość od zabudowy mieszkalnej wynosiła 80 m w obie strony od gazociągu (pas strefy ochronnej 160 m), a dla nowego Dn 700 mm odległość ta wynosiła 100 m w obie strony od gazociągu (pas strefy ochronnej 200 m). Nowy gazociąg Dn 700 mm nie miał prawa być realizowanym tak blisko budynków mieszkalnych. Winni są niewątpliwie projektanci gazociągu, jednostka administracji państwowej która wydała niezgodne z prawem pozwolenie na budowę, inwestor który przystąpił do realizacji wadliwego projektu, kierownik budowy który miał obowiązek przerwać budowę i zażądać od inwestora wymaganych prawem budowlanym zmian w projekcie i inspektor nadzoru z tych samych przyczyn co kierownik budowy. Zadziwia mnie zachowanie „ekspertów nadzoru budowlanego” badających przyczyny tragedii, którzy powinni znać prawo budowlane, a plotą brednie, kłamią, mataczą, byle nie odkryć prawdy. Czy Polska jest jeszcze państwem prawnym?

  2. Artur napisał(a):

    Gdyby rurociąg Dn 400 mm w którym doszło do rozszczelnienia i zapłonu wydobywającego się gazu był wybudowany zgodnie z wymaganiami Polskiej Normy z zachowaniem 160 m pasa ochronnego, nie spłonęłoby kilkanaście budynków mieszkalnych i nie byłoby kilkunastu poparzonych ludzi. Obecne upartyjnienie urzędów państwowych, firm i spółek skarbu państwa determinuje o powstaniu istniejącej obecnie stuacji, w której osoby kierujące tymi dziedzinami życia społecznego nie posiadają odpowiedniego wykształcenia, potrzebnej wiedzy i uprawnień niezbędnych do wydawania decyzji. Projektanci, pracownicy wydziałów budownictwa i architektury, nadzoru budowlanego, kierownicy budów podlegają presji miernot wyniesionych na stanowiska decydentów przez wodzów partyjnych lub ich terenowych pachołków i pod groźbą utraty pracy wykonują ich nieprofesjonalne polecenia. W państwie polskim panuje bałagan, bezprawie, samowola, bezkarność i wzajemne krycie popleczników przy wspólnym żłobie. Dlatego winni tragedii w Jankowie Podlaskim nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, poszkodowani nie mają szans na pozyskanie pełnej rekompensaty za szkody w majątku i zdrowiu, a państwowa komisja „ekspertów” nadzoru budowlanego wydaje takie głupie komunikaty by winnym tragedii nic się nie stało. Sytuacja w Polsce jest pod tym względem bardzo groźna. Stała się groźna tym bardziej, że Gowin będąc nieuprawnionym ministrem sprawiedliwości uwolnił wiele zawodów, które powinny być wykonywane wyłącznie przez specjalistów z odpowiednimi uprawnieniami wydanymi po zdobyciu kierunkowego w zawodzie wykształcenia, praktyki zawodowej i po zdaniu egzaminu. Gowin nie zna się na prawie, nie miał uprawnień by w polskim prawie mieszać, więc nie wie nawet biedak ile szkód Polsce i Polakom wyrządził.

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie