Nie zmarnowałam żadnego dnia

O decyzjach personalnych, planach wydawania miejskiej gazetki, rozbudowie basenu, dylematach związanych z hala sportowo- widowiskową, przygotowaniu do ZIT-ów i budżecie miasta na rok 2016 z BEATĄ KLIMEK prezydentem Ostrowa Wielkopolskiego rozmawia Jarosław Wardawy.

 DSC_0673

Rozmawiamy niemal dokładnie 12 miesięcy po objęciu przez Panią funkcji prezydenta miasta. Czy jest pani zadowolona z siebie po tym pierwszym roku rządów w Ostrowie Wielkopolskim?

- Tak, ponieważ wiem, że nie zmarnowałam żadnego dnia i solidnie ten czas przepracowałam. Program, z którym startowałam w wyborach nie został jeszcze w całości zrealizowany, ale zostałam wybrana na cztery lata i na tyle rozkładam zadania. Już w pierwszym roku mojej prezydentury udało nam się wiele zrealizować i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.

 

Decyzje personalne

Nikt nie działa sam, zwłaszcza  samorządzie, który jest „grą zespołową”. Zapytam więc o Pani najbliższych współpracowników: zastępców, szefów spółek komunalnych, urzędników – czy to były trafione decyzje personalne?

- Każdy lider musi skompletować swoją drużynę według swojej najlepszej wiedzy. Wybrałam grono kompetentnych, merytorycznych osób, które najlepiej zagwarantują wykonanie mojego programu.  Od swoich współpracowników wymagam bardzo dużo, ponieważ jeszcze więcej wymagam od siebie. Stawiam konkretne, poważne zadania, które krok po kroku są realizowane. Uważam, że dotychczasowe decyzje personalne były trafione. Moją drużynę stanowią zarówno osoby, którzy już pracowały w samorządzie, jak i osoby w nim nowe. Najważniejsze jest jednak to, że sprawdzają się one przy powierzonych im zadaniach.

 

Czy to oznacza, że nie będzie już zmian w tym gronie?

- Jeśli praca jest skutecznie realizowana, to nie myślę o roszadach personalnych. Zmiany są konieczne wtedy, jeśli coś nie działa jak powinno. Po roku wspólnej pracy lepiej poznaliśmy się, znamy swoje możliwości, a ja staram się wykorzystywać najlepsze strony moich współpracowników.

 

Czy to się tyczy również Pani doradców ? Czym się oni zajmują?

- Dlaczego mówimy w liczbie mnogiej? Mam jednego doradcę i jednego asystenta.

 

Czym się różnią ich kompetencje?

- Asystent wspiera organizacyjnie i koordynuje bieżącą pracę prezydenta miasta. Nie zmieniło się to od czasu poprzedniej kadencji. Doradca to również nic nowego, takie stanowisko jest w regulaminie urzędu od wielu lat. Zdecydowałam się na współpracę z Maciejem Klósakiem, ponieważ mierzymy się z wieloma tematami wymagającymi bardzo dobrego przygotowania analitycznego. To na przykład cały pakiet związany ze sferą przedsiębiorczości. To bieżące reagowanie na sprawy pojawiające się w działalności samorządu: gospodarka niskoemisyjna, opracowanie systemu ulg dla młodych przedsiębiorców oraz powiązanie go z funkcjonowaniem Ostrowskiego Parku Przemysłowego. W działania doradcy wpisuje się również szukanie nowych pól współpracy między instytucjami i strukturami, by wypracować rozwiązania poprawiające ich funkcjonowanie. Są to obecne zadania doradcy, jednak należy pamiętać, że samorząd jest żywym organizmem, więc za jakiś czas mój doradca może zostać poproszony o zajęcie się kolejnymi tematami.

 

A co ze Stanisławem Krakowskim? Zapowiadała Pani kiedyś, że wykorzysta jego potencjał.

- Ogłaszaliśmy kilka różnych konkursów w gospodarce komunalnej , ale pan Krakowski nie wystartował w żadnym z nich. Nie wiem, jakie są plany pana Krakowskiego, ja jednak nie mam wobec niego żadnych spersonalizowanych planów.

 

Co dalej z Holdikomem? Zapowiadała pani, że likwidacja Holdikomu to proces, który musi trwać, ale chciałbym zapytać jak długo ma trwać ten proces i jaka jest jego docelowa perspektywa, zakładany efekt docelowy?

- Szczegółowo na to pytanie odpowiem podczas konferencji prasowej, którą zwołamy jeszcze w tym roku. Poinformujemy wówczas, jak ma być zorganizowana gospodarka komunalna w Ostrowie Wielkopolskim. Potwierdzam, że nie wycofuję się z zamiaru likwidacji patologicznej sfery działalności Holdikomu. Pół roku temu zleciliśmy sporządzenie audytu niezależnej firmie zewnętrznej i zdiagnozowanie sytuacji oraz wskazanie kierunków dalszej działalności. Otrzymaliśmy raport i w tej chwili dokładnie go analizujemy. Do końca roku zapadną decyzje odnośnie Holdikomu, które przedstawimy radnym, a następnie opinii publicznej poprzez media.

 

Miejska gazetka za publiczne pieniądze

Czy ogłosicie to również we własnej, wydawanej za miejskie pieniądze, nowej gazetce, która ponoć ma się wkrótce ukazać?

- Tak, jak powiedziałam wcześniej, o decyzjach w zakresie Holdikomu poinformujemy podczas konferencji prasowej.

Zapytam inaczej: czy miasto ma plany wydawania za publiczne środki własnej, miejskiej gazetki?

- Tak, planujemy wydawać bezpłatny informator miejski. To nie jest działanie szczególnie nowatorskie, wiele innych samorządów robi to również.

Jednak żaden z dotychczasowych prezydentów Ostrowa nie zdecydował się na wydawanie za publiczne pieniądze własnej tuby propagandowej.

- A dlaczego zakłada pan, że  to będzie tuba propagandowa? Chciałabym, żeby w miejskim informatorze znalazły się głównie informacje samorządowe i komunalne, które często z różnych powodów nie mieszczą się na łamach ostrowskich gazet.

Jest pani niezadowolona ze współpracy z ostrowskimi mediami?

- Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy. Nasz informator będzie uzupełnieniem i poszerzeniem oferty informacyjnej dla mieszkańców. Mamy bardzo dużo do pokazania w gospodarce miejskiej i jestem przekonana, że będziemy przekazywać wyłącznie rzetelne informacje.

Była Pani dziennikarką, później rzecznikiem prasowym i doskonale Pani wie, że taka gazetka nigdy  nie będzie obiektywna.

- Nie zgadzam się. Raz w miesiącu wydawać będziemy informator o działaniach Rad Osiedli, spółek komunalnych, działaniach samorządu. Oczywiście mamy wolne i niezależne media, a każdy dziennikarz ma prawo do cenzurowania prezydenta i wystawiania mu ocen.

 

Jeśli mało pani informacji komunalnych w mediach to może trzeba było spełnić obietnicę i zorganizować postulowany przez kilka redakcji cykl konferencji prasowych poświęconych poszczególnym spółkom komunalnym? Jak dotąd nie było ani jednej.

- Ten rok minął niespodziewanie szybko, ponieważ pracy było bardzo dużo. Był to rok porządkowania gospodarki komunalnej i to było moją główną troską.  Jeśli rzeczywiście istnieje taka potrzeba, możemy do tego tematu wrócić.

 

Co dalej z basenem?

Na podsumowaniu pierwszego roku prezydentury, zapytana o najważniejszą podjętą decyzję, odpowiedziała pani bez wahania – budowa basenu miejskiego przy Paderewskiego. Dlaczego to dla pani aż tak ważny temat?

- Basen przy Paderewskiego to miejsce kultowe. Musieliśmy podjąć odważną decyzję o jego zamknięciu, by nie generować dodatkowych kosztów na jego jednosezonowe łatanie. Taki stan nie mógł trwać dalej. Uważałam, że trzeba modernizować to miejsce, ponieważ ma ono potencjał, choć nie wszyscy byli tego zdania. Niektórzy uważali, że lepiej budować basen w parku 600-lecia albo na Piaskach. Emocje, które towarzyszyły tej sprawie świadczą, że był to temat, który poruszył ostrowian. Jestem przekonana, że warto go było podjąć.

Spory i emocje dotyczyły raczej nie tego czy remontować basen, ale gdzie powinien on być i jak wyglądać. Konsultacje społeczne dotyczyły jednak tylko bardzo ogólnych zagadnień. Nie żałuje Pani, że ostrowianie nie mieli szansy wypowiedzenia się, czy chcą głębszej niecki, czy wieży do skoków?

- Ale właśnie podczas spotkań z mieszkańcami mieli oni szanse na wypowiedzenie się w tym temacie. Niektóre z sugestii ostrowian zostały wzięte pod uwagę przy projektowaniu obiektu – na przykład zwiększenie powierzchni tafli wody. Należy jednak pamiętać w jakich czasach powstawał obecny basen przy Paderewskiego. Przez 50 lat dużo się zmieniło i nie możemy po prostu odtwarzać  tego, co było. Wiemy jakie obiekty realizuje się dziś i wiemy, że nie mógł to być jedynie basen sportowy. Szukaliśmy obiektu zaspokajającego potrzeby letniego wypoczynku ostrowian z rodzinami, ale także potrzeb seniorów. Postawiliśmy na rekreację. Powstał projekt, który w naszej ocenie spełni oczekiwania mieszkańców Ostrowa w zakresie rekreacji i wypoczynku nad wodą. Będą tam również wydzielone miejsca do pływania, które zostaną pogłębione w porównaniu do pierwotnego projektu.

 

A co ze skocznią?

- Wiem, że był to element rozpoznawczy tego miejsca, jednak musieliśmy dokonać wyboru. Budowa wieży do skoków znacznie podrożyłaby całą inwestycję. Myślę, że zaproponowana koncepcja jest nowoczesna i estetyczna, z miejscem także dla małych dzieci, tych trochę większych, która bierze pod uwagę potrzeby osób starszych. To miejsce i do wspólnej zabawy i do pływania.

 

Jak wygląda planowany kalendarz budowy?

- Jeszcze w tym roku wybrana zostanie najlepsza oferta na budowę obiektu. Główne prace budowlane są zaplanowane na rok 2016. W roku 2017 wykonawca musi skupić się już na odbiorach, próbnych napełnieniach niecki basenu itp. Wszystko po to, by na sezon letni 2017 basen był już gotowy.

 

Cały wywiad w świątecznym wydaniu Gazety Ostrowskiej

 

 

 

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie