Od hiszpanki do żółtaczki – ostrowskie epidemie

W ostatnich dniach Ostrów trafił na pierwsze strony ogólnopolskich gazet i czołówki serwisów  internetowych. Niestety, w nie najlepszym kontekście, bo z racji żółtaczki pokarmowej. Nie jest to jednak pierwsza taka sytuacja. Już wcześniej różnego rodzaju epidemie niejednokrotnie nawiedzały miasto.

Lata 1918-1919 to niezwykle ważny fragment dziejów Polski. Po latach zaborów państwo odzyskało niepodległość, o której marzyło wiele pokoleń. Mało kto jednak pamięta, że na te doniosłe wydarzenia nałożyła się jedna z największych epidemii grypy w historii ludzkości.

Grypa groźniejsza niż wojna

Epidemia sprzed blisko stu lat (ze względu na swój zakres nazywana pandemią) była  wywołana przez wyjątkowo groźną odmianę podtypu H1N1 wirusa A grypy. Zachorowało na nią około 500 milionów ludzi, co stanowiło wówczas jedną trzecią populacji świata. Grypa pochłonęła, jak się ocenia, od 50 do 100 milionów ofiar śmiertelnych, a zatem kilka razy przewyższyła liczbę ofiar frontów I wojny światowej. Szybkiemu przemieszczaniu się wirusa sprzyjał konflikt zbrojny. Największe ogniska grypy występowały na frontach i w obozach, skąd choroba z łatwością przenosiła się na ludność cywilną. Do Europy sprowadzili ją amerykańscy żołnierze. Początkowo sądzono, że przyszła z Hiszpanii, stąd jej potoczna nazwa ,,hiszpanka”. Do epidemii nawiązali twórcy niedawno zrealizowanego filmu o Powstaniu Wielkopolskim, dając mu tytuł właśnie ,,Hiszpanka’’. Epidemia nie oszczędziła i Ostrowa choć brak oficjalnych danych na ten temat. Jednak analizując liczbę mieszkańców miasta, łatwo zauważyć, że w tamtych latach populacja Ostrowa praktycznie nie zmieniała się, utrzymując się poziomie około 16 tysięcy osób. W przeciwieństwie do wcześniejszych i późniejszych okresów, kiedy to obserwowano wyraźny  przyrost.  
Choroba ostrowska

Szpital_lata70

Latem 1951 roku ostrowski szpital stanąć musiał wobec dużego wyzwania. W mieście wybuchła bowiem epidemia septycznego zapalenia gardła. W jej zwalczanie zaangażowane były wszystkie oddziały, ale największa praca wykonywana była na oddziałach wewnętrznym i zakaźnym. Epidemia, zwana w tamtym okresie ,,chorobą ostrowską”,  objęła około 3000 osób. W około 300 przypadkach wystąpiły ciężkie powikłania, a 15 osób zmarło.  W okresie epidemii na potrzeby szpitala przeznaczono gmach Szkoły Podstawowej 
im. Ewarysta  Estkowskiego przy ulicy Wrocławskiej. Doświadczenie zdobyte w zwalczaniu choroby ordynator oddziału wewnętrznego Tadeusz Jankowski opublikował w prasie naukowej. Z jego relacji wynika, że epidemia  została wywołana  przez paciorkowca hemolitycznego. Nastąpiła bardzo duża liczba powikłań ze strony różnych narządów. 
– Wywiady, przebieg kliniczny oraz wyniki badań sekcyjnych nasunęły nam myśl, że mamy do czynienia z posocznicą paciorkowcową, będącą w ścisłym związku z szerzącą się masowo na terenie miasta  anginą  u młodzieży i dorosłych oraz płonicą u dzieci. Dalsze badania anatomopatologiczne oraz bakteriologiczne, przeprowadzone przez Zakład Anatomii Patologicznej Akademii Medycznej w Poznaniu oraz Państwowy Zakład Higieny w Poznaniu, potwierdziły bezpośredni związek powyższych schorzeń z septycznym 
zakażeniem gardła – napisał w swojej pracy naukowej Tadeusz Jankowski.
Jak podał ówczesny ordynator, najczęściej zejścia śmiertelne spowodowane były  zapaleniem surowiczo – włóknikowo – ropnym otrzewnej oraz głębokimi naciekami skóry, tkanki podskórnej i mięśni. Inne pojedyncze przyczyny to pęknięcie śledziony, ogólna posocznica, ropne zapalenie opłucnej, krwotoczne zapalenie osierdzia i ropień mózgu. Większość osób zmarła w szpitalu, ale w dwóch przypadkach zgon nastąpił w domu.

Dwie decyzje ministra

choroby_zakazne2

W okresie epidemii na potrzeby szpitala przeznaczono gmach Szkoły Podstawowej 
im. Ewarysta  Estkowskiego

W związku z epidemią do Ostrowa przybył ówczesny minister zdrowia Jerzy Sztachelski. Wizyta  zaowocowała dwoma doniosłymi decyzjami. Pierwsza z nich to przejście ówczesnego dyrektora  Feliksa Oleńskiego do Akademii Medycznej w Białymstoku, co otworzyło mu drogę do tytułu profesorskiego i funkcji prorektora ds. klinicznych. Druga natomiast decyzja to zgoda na budowę nowego szpitala w Ostrowie. Minister podjął ją, kiedy zobaczył, w jakich warunkach są leczeni pacjenci w Ostrowie. Na otwarcie nowej lecznicy mieszkańcy Ostrowa musieli jeszcze poczekać dokładnie 15 lat, ale za to otrzymali jeden z najnowocześniejszych, jak na tamtą epokę, szpitali w Polsce. Główny organizator walki z epidemią septycznego zapalenia gardła z 1951 roku Tadeusz Jankowski  pracował w ostrowskim szpitalu do 1975 roku. Zmarł piętnaście lat później. Obecnie jest patronem jednej z ulic w mieście, przy której staraniem środowiska lekarskiego umieszczono poświęconą mu tablicę pamiątkową. Warto dodać, że w literaturze medycznej jeszcze dziś można spotkać przypadki określenia septycznego zapalenia gardła jako ,,choroby ostrowskiej”. 

Na bakier z higieną

choroby_zakazne1

W 2006 roku 53 pacjentów ostrowskiej stacji dializ zostało zakażonych żółtaczką typu C. Fot. Archiwum

W 2006 roku 53 pacjentów ostrowskiej stacji dializ zostało zakażonych żółtaczką typu C. Powodem był bałagan organizacyjny i nieprzestrzeganie podstawowych zasad higienicznych. Paradoks polegał na tym, że i tak już schorowani ludzie zarazili się groźnym wirusem w miejscu, z którego oczekiwali pomocy. Głównym źródłem zakażenia był jonometr, czyli urządzenie do badania poziomu elektrolitów. Nie wymieniano w nim rurek, co spowodowało wstrzykiwanie pacjentom zarażonej krwi. Ponadto zabiegi medyczne związane z procesem dializy wykonywano bez użycia jednorazowych rękawiczek i stosownej dezynfekcji rąk. Pierwsze zarażenia miały miejsce w marcu, a służby epidemiologiczne dowiedziały się o tym dopiero… 24 lipca. Po ujawnieniu afery ówczesny główny inspektor sanitarny i wiceminister zdrowia Andrzeja Wojtyła odwiedził ostrowski szpital i zarządził kontrole w całym kraju. Szczegółowo zbadano 430 stacji.

Nie wszyscy doczekali wyroku

We wrześniu 2007 roku Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał byłą pielęgniarkę oddziałową Renatę R. na 3 lata więzienia, a byłego ordynatora tej stacji – Stanisława T. na 2,5 roku pozbawienia wolności. Zarzucono im spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego dla wielu osób poprzez rażące łamanie reżimów sanitarnych. Oskarżeni odwołali się do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Ten dopatrzył się uchybień i uchylił w części wyrok. Zakwestionowano fakt, że oparto się na opinii jednego tylko biegłego z dziedziny chorób zakaźnych, który podczas rozprawy nie potrafił wyjaśnić wszystkich wątpliwości co do sposobu szerzenia się choroby. Sąd apelacyjny uznał, że były uchybienia związane z nieprzestrzeganiem zasad higieny, ale nie wykazano, czy miały one związek przyczynowy z zakażeniami. Sprawa wróciła do Kalisza i ciągnęła się jeszcze przez trzy kolejne lata. Ostatecznie Renata R. została skazana na rok i osiem miesięcy, a Stanisław T. na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności. Wobec kobiety sąd orzekł również pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk związanych z nadzorem nad średnim personelem medycznym w placówkach służby zdrowia, a wobec lekarza – zakaz  zajmowania stanowisk kierowniczych przez cztery lata. Oboje od początku całej afery twierdzili, że są niewinni. Równie długo, co proces byłego szefostwa stacji dializ, trwały postępowania dotyczące odszkodowań. Część pacjentów nie doczekała orzeczeń ani  w jednej, ani w drugiej sprawie.

Renata Weiss

 

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie