Od przybytku głowa boli

Tak można powiedzieć, patrząc na to, co dzieje się w BM Slam Stal Ostrów. Po zwolnieniu Sretenovica sternicy klubu robią wszystko, aby zespół wzmocnić na tyle, aby zaczął wygrywać. Tym samym w Ostrowie już pojawiło się trzech nowych zawodników. O sile wzmocnień przekonała się Dąbrowa, która w sobotę poległa w Ostrowie.  Stal__IMG_9004 @

 

W sobotę  Emil Rajković – nowy szkoleniowiec BM Slam – miał do dyspozycji dwóch nowych koszykarzy. Centra Shawna Kinga oraz combo Marc Antonio Carter. Obaj ci zawodnicy pokazali, że są klasowymi graczami. Każdy z nich udowodnił swoją przydatność do gry. – Wzmocnili oni naszą drużynę. Teraz jesteśmy jeszcze silniejsi – mówił Tomasz Ochońko, kapitan ostrowskiej Stali. Co ciekawe – Cartera zawodnicy po raz pierwszy zobaczyli w szatni przed meczem.

 

Dabrowa faworytem

Przed meczem nikt nie krył, że to właśnie zespół MKS-u Dabrowa jest stawiany w roli faworyta. To właśnie goście po bardzo dobrym początku sezonu mieli pewnie pokonać rywali na ich własnym parkiecie. Dodatkowo w ekipie MKS-u liczono na dobrą grę Jakuba Parzeńskiego, który ostrowskiej  publiczności, z racji tego, iż wychował się w tym mieście, chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Niestety, najwyższy na parkiecie syn legendy Stali Dariusza Parzeńskiego nie pokazał wszystkiego, na co go stać. Z drugiej strony trener MKS-u niezbyt często korzystał z jego usług. – No cóż, mecz mi dziś nie wyszedł, ale i tak miło było wrócić do Ostrowa i zagrać w swoim rodzinnym mieście – mówił Jakub Parzeński.

 

Nerwy trenera

Nie od dziś wiadomo, że nowy szkoleniowiec BM Slam, mówiąc oględnie, jest nieco impulsywny. Po porażce w minionej kolejce, ponoć jak sam podkreślał, mocno zbeształ swoich zawodników. Dostało się wszystkim, a co niektórzy zawodnicy czuli, iż jeśli nie zaczną grać tak jak się tego od nich oczekuje, to szybko pożegnają się z zespołem. Tym bardziej,  że i cierpliwość  sterników spółki, z prezesem Matuszewskim na czele, również się skończyła.

Być może to wszystko sprawiło, że w sobotę wyszła na parkiet odmieniona drużyna. Niewykluczone, że również sami zawodnicy poczuli swoją moc. Po ostatnich wzmocnieniach kadra ostrowian naprawdę przedstawia się imponująco. – To już inny zespół. Praktycznie teraz Ostrów ma dwie bardzo silne i wyrównane piątki koszykarzy – mówił trener MKS.

 

Siła na parkiecie

Siłę, przewagę i doświadczenie ostrowian  można było zobaczyć już w pierwszych minutach. Zespół po zmianach grał zgoła odmienną koszykówkę niż we wcześniejszych meczach.  – Jesteśmy jeszcze silniejsi. Teraz mamy naprawdę bardzo silny zespół. Co najważniejsze – żaden z nas nie patrzy na indywidualne statystyki. Liczy się dobro całej drużyny – mówił Robert Tomaszek, center BM.

Stal była skuteczna w każdym miejscu boiska. Każdy z zawodników, wchodząc na parkiet, wnosił  do gry coś dobrego. Co najważniejsze – koszykarze cieszyli się grą. Bardzo dobre debiuty zaliczyli nowi gracze – środkowy Shawn King pokazał, że potrafi i punktować, i blokować, ale przede wszystkim walczyć i zbierać, a rzucający Marc Carter jest rozsądniejszy i wszechstronniejszy niż Troupe.

Miejscowi  przeważali na deskach, zdobywali bardzo dużo punktów spod kosza, no i dobre wejścia mieli rezerwowi – szczególnie zagrożony w zespole Aaron Johnson. Filigranowy Amerykanin, czując iż grając tak jak we wcześniejszych meczach, czyli słabo, szybko pożegna się z Ostrowem, stąd w sobotę rozgrywał, zwłaszcza w pierwszej połowie, bardzo dobre zawody. Niestety, w czwartej kwarcie, kiedy rywale zaczęli lepiej bronić, Johnson nie był już tak dobry.

Po 20 minutach było 47:29 dla Stali. Po przerwie Dąbrowa zagrała trochę lepiej, po serii przechwytów zmniejszyła straty do 50:60 w 32. minucie. W końcu jednak dąbrowianie przełamali się, głównie za sprawą Jeremiaha Wilsona. Amerykanin niemalże w pojedynkę zaczął odrabiać straty, dodatkowo Stal popełniała stratę za stratą. Goście zredukowali deficyt, ale tego dnia brakowało wykończenia w ofensywie. Nie trafiał Pamuła, zabrakło też punktów Kowalenki czy Szymańskiego.

Ale wtedy ważną trójkę trafił Tomasz Ochońko i Stal dość spokojnie dokończyła mecz, trafiając kolejne rzuty z dystansu. Niestety, w sobotę Stal popełniła aż 21 strat, ale udało się jej mimo to wygrać.

– Mamy jeszcze sporo do poprawienia w naszej grze, ale teraz widać, że idziemy w dobrym kierunku – mówi po meczu Emi Rajković. Jednak trener jak i działacze BM mają zapewne ból głowy.  Kadra jest naprawdę imponująca, ale  czy spółkę  stać na to, aby utrzymać  wszystkich koszykarzy, którzy nie są tani. Ponadto ponoć lada moment ma w Ostrowie pojawić się kolejny koszykarz na pozycję rozgrywającego. (olo)

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie