Odkrył nam Republikę. 30 lat temu ukazała się publikacja Zenona Dykcika

Wydarzenia związane z Republiką Ostrowską zapewne nie byłyby tak szeroko nam znane, gdyby nie Zenon Dykcik. Spośród regionalistów interesujących się przeszłością naszej małej ojczyzny był postacią trochę zapomnianą i niedocenianą, zwłaszcza pod koniec życia. A to właśnie jemu zawdzięczamy wydaną 30 lat temu publikację, dzięki której znamy szczegóły i okoliczności ostrowskiego przewrotu w listopadzie 1918 roku.

W swojej niewielkiej objętościowo, ale za to bardzo cennej, bo opisującej krok po kroku wydarzenia historyczne, Zenon Dykcik zawarł najważniejsze fakty dotyczące niepodległościowego czynu ostrowian. Osobne miejsce poświęcił na prowadzone dużo wcześniej przygotowania. Już we wrześniu Polacy powołali tajny Komitet Obywatelski, przewidziany do przejęcia władzy w mieście. To, co najważniejsze, rozpoczęło się w sobotę, 9 listopada 1918 roku.

 

Czyn w miejsce słów

 

Tego dnia około godziny 19.00 dotarła do Ostrowa informacja o abdykacji cesarza Wilhelma II oraz o tworzeniu przez socjalistów rad robotniczych i żołnierskich. Jeszcze wieczorem tego dnia polska ludność na ulicach manifestowała swoją radość z nadejścia długo oczekiwanej chwili zrzucenia obcego panowania. Również w sobotę w jednostce batalionu zapasowego 155. Pułku Piechoty powołano Radę Żołnierską, w której skład wchodził tylko jeden Polak. Ale już następnego dnia po południu niemieccy żołnierze garnizonu ostrowskiego utworzyli radę bez udziału Polaków. Na jej czele stanęli: st. szer. Fricke i rezerwista Klemz.

– Nowa rada ogłosiła, że odtąd ona sprawuje władzę i każdy opierający się jej karany będzie śmiercią. Fakty te przyspieszyły o jeden dzień planowany przewrót w Ostrowie – podaje Dykcik. W odpowiedzi na działania niemieckie przedstawiciele żołnierzy-Polaków zwołali na godzinę 20.00 wiec w Domu Katolickim. Powiadamiano o tym fakcie przechodniów i chodzono z informacją po domach. Przybyło prawie 1000 osób. Wiec zagaił Włodzimierz Lewandowski. Przedstawił sytuację w Europie i wskazał na potrzebę „czynnego wystąpienia” dla odzyskania polskich praw. Kiedy rozwinął sztandar z białym orłem, zebrani samorzutnie złożyli przysięgę, że bronić go będą za wszelką cenę. Marszałkiem wiecu wybrano ppor. Aleksandra Dubiskiego. W przemówieniu, przerywanym okrzykami zachwytu, mówił o odradzającej się Polsce i konieczności utworzenia polskiej władzy. W dyskusji głos zabrali przedstawiciele różnych grup społecznych. Idzi Świtała, były poseł na sejm pruski, proponował do zdania rezolucji mówiącego o polskich ziemiach dodać „w granicach z 1772 roku”. Wzywał też do „czynu w miejsce słów pięknie brzmiących”. Marian Kobielak, syn poległego powstańca z 1863 roku, stwierdził, że mimo starszego wieku wstępuje do wojska.

 

Żądamy wolnej i niepodległej

 

W trakcie wiecu utworzono Komitet Ludowy (z przewodniczącymi: adwokatem Michałem Lange i hrabią Bogdanem Szembekiem) oraz Towarzystwo Młodzieży „Pogotowie”. Wspólnie odśpiewano Rotę, a zgromadzeni uchwalili następującą rezolucję:

„Zebrani na dzisiejszym wiecu żołnierze, obywatele i młodzież polska żądają uroczyście wolnej, niepodległej i zjednoczonej Polski Ludowej z wolnym przystępem do morza w granicach sprzed pierwszego rozbioru i przyrzekają w jej obronie dać życie i mienie. Na zewnątrz chcemy się zachować, jak na prawego żołnierza i młodzież polską przystoi, i występować jednolicie dla bezpieczeństwa i spokoju mieszkańców miasta i okolicy wszystkich narodowości. Zgodną współpracę przyrzekamy z istniejącym tymczasowym Komitetem Obywatelskim Polskim, aż z rąk jego władza przejdzie w ręce prawowitego rządu polskiego. W stosunku do ruchu wolnościowego narodu niemieckiego odnosimy się z gorącą sympatią, stwierdzając zarazem, że wobec niego zachowujemy zupełną neutralność”.

Natychmiast po przyjęciu na wieczornym wiecu niepodległościowej uchwały w Banku Kupieckim odbyło się zebranie konstytucyjne 27 członków (w tym 10 żołnierzy) Komitetu Ludowego i przystąpiono do formowania pierwszych polskich oddziałów.

 

Polskie terytorium

 

Do Niemców, zebranych w tym samym czasie w Strzelnicy Miejskiej, wystosowano oświadczenie następującej treści:

„Ponad tysiąc żołnierzy i obywateli wszystkich stanów ustaliło dzisiaj jednomyślnie, że w myśl uznanego przez wszystkie walczące narody planu Wilsona, jest miasto i powiat Ostrów polskim terytorium, które należy do Państwa Polskiego. Odnosimy się z sympatią do ruchu wolnościowego naszych niemieckich współobywateli. Aż do ostatecznego przejęcia władzy przez Polską Republikę Ludową uważa polski Komitet, że jest jedyną prawowitą władzą”.

W sposób bezkrwawy odbyło się przejęcie koszar. Żołnierze niemieccy, opuszczając swą siedzibę, pozostawili broń i sprzęt. Sami zdawali sobie sprawę ze swojego trudnego położenia. Nie stawiali oporu. Do niemieckich urzędów i władz wprowadzono polskich kontrolerów z prawem kontrasygnaty Stefana Rowińskiego i Wojciecha Lipskiego. Uroczyście zaprzysiężono żołnierzy 1. Pułku Piechoty Polskiej.

 

Radosny poranek 11 listopada

 

W swojej książce Zenon Dykcik opisuje, że dzień 11 listopada 1918 roku ostrowianie powitali w nastroju wielkiej radości.

– Żołnierze i ludność cywilna przypinali sobie wstążeczki o barwach narodowych. Nastrój potęgowały na Banku Kupieckim i starych koszarach biało – czerwone sztandary oraz przemarsz ulicami miasta 50-osobowego oddziału żołnierzy uzbrojonych w tych koszarach. Rozlepiona na ulicach proklamacja w językach polskim i niemieckim informowała o objęciu tymczasowej władzy przez rady żołnierskie. ,,Gazeta Ostrowska” opublikowała tekst rezolucji z wiecu i skład osobowy Komitetu Ludowego, a podpisana przez Lewandowskiego odezwa wzywała żołnierzy Polaków do wstąpienia w szeregi tworzonego polskiego pułku w Ostrowie – pisze Dykcik.

Wydano również odezwę do ludności, w której wezwano do zachowania spokoju i zimnej krwi oraz unikania prowokowania żołnierzy i ludności niemieckiej czy żydowskiej. Zdawano sobie sprawę, że w tamtych przełomowych chwilach szczególnie groźne mogły być, zarówno dla Polaków, jak i dla Niemców, objawy paniki wśród ludności i działania podżegaczy rozpuszczających nieprawdziwe i wzbudzające niepokój pogłoski. O powstaniu Republiki Ostrowskiej doniosła berlińska prasa, która uznała ten krok za akt separatystyczny. Polskie rządy w Ostrowie trwały przez jedenaście dni. Dlaczego tak krótko? Kluczowe znaczenie miała ugodowa postawa Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, która uznała, że wypadki w Ostrowie są przedwczesne. Nakazała pójście na kompromis z Niemcami. Polski pułk musiał opuścić koszary, ale większość jego żołnierzy udała się do pobliskiego Szczypiorna, gdzie utworzono polski 1 Batalion Pograniczny. W sylwestrowy wieczór, 31 grudnia 1918 roku, oddział ten wrócił do Ostrowa. W kolejny rok miasto wkroczyło już wolne od Niemców. Załopotały nad nim biało – czerwone flagi, a wolność, choć spóźniona, stała się faktem.

 

Pasjonat lokalnej historii

 

Autor wspomnianej publikacji Zenon Dykcik nie był rodowitym ostrowianinem. Urodził się 11 listopada 1933 roku w miejscowości Skoków, w powiecie gostyńskim. W latach 60. przeniósł się do Ostrowa i podjął pracę w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, a następnie w Urzędzie Miejskim. Ukończył studia historyczne. Szczególnie interesował się historią lokalną. Z pasją kolekcjonował archiwalne dokumenty dotyczące przeszłości regionu, zwłaszcza stare gazety. Jego publikacja ,,Republika Ostrowska. Przyczynek do historii Powstania Wielkopolskiego 1918-1919” ukazała się w roku 1988. Kolejne edycje wydano nakładem Biblioteki Ostrowskiej w latach 1992 i 2003. Zenon Dykcik w 1998 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł w roku 2014.

– Zenek miał ambicję być regionalistą, czasami z innymi nie zgadzał się, ale trzeba mu oddać, że jako pierwszy pozbierał i opracował wszystkie materiały dotyczące lat 1918-1919. Wiele opowiadał mi o tamtych czasach. Warto przypomnieć, że wydał także kartki z historii miasta. W tamtych czasach, na przełomie lat 70. i 80., trudno było uzyskać zgodę cenzury na wydawnictwa liczące powyżej 16 stron. Aby to obejść, zamówił u introligatora okładki i wydawał w częściach swoje opracowania, dokładając nowe strony do starych – mówi naczelnik Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miejskiego Andrzej Leraczyk.

Renata Weiss

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie