Odszedł społecznik i człowiek wielkiej wiary – wspominamy śp. Mariana Łakomego

W strugach deszczu Ostrów pożegnał w sobotę długoletniego radnego i działacza społecznego Mariana Łakomego. W ostatniej drodze na Stary Cmentarz towarzyszyła mu rodzina, tłumy znajomych, przyjaciół i współpracowników. Msza święta żałobna została odprawiona w sobotę, 23 września, w południe w Konkatedrze. Świątynia wypełniła się po brzegi. Obecne były też poczty sztandarowe.
lakomy

Marian Łakomy podczas sesji Rady Miejskiej 2013roku 

 

Przygotowany na spotkanie z Bogiem

– Śmierć naszego brata Mariana była dla nas wszystkich zaskoczeniem. Trudno było w to uwierzyć. Była to śmierć nagła, niespodziana człowieka, który mógł jeszcze żyć i wiele zdziałać dla rodziny i dla innych ludzi. Jednak wspominając jego życie, możemy śmiało powiedzieć, że był on przygotowany na spotkanie z Bogiem i że spotkanie to było pełne radości i szczęścia. Jeśli Bóg w naszym życiu jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne także jest na swoim miejscu – taką prawdą żył Marian. W tej prawdzie wzrastał w swojej rodzinie – powiedział podczas mszy ks. kanonik Krzysztof Nojman. Proboszcz parafii konkatedralnej podkreślił, że Marian Łakomy był człowiekiem wielkiej wiary. Uczestniczył w wielu pielgrzymkach, odwiedził wszystkie najważniejsze sanktuaria maryjne świata, a wszędzie modlił się za najbliższych. Tuż przed śmiercią był w swoim ulubionym  sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem. Co miesiąc zamawiał msze  święte wynagradzające za grzechy. Z jego inicjatywy w parafii odbywały się spotkania filmowe przy kawie dla ludzi samotnych. Był autorem rozważań 13. stacji Ostrowskiej Drogi Krzyżowej, które odczytał.

Duchowe dziecko ojca Pio

Ks. Krzysztof Nojman opowiedział, jak w wieku 5 lat Marian zapadł na ciężką chorobę. Prawie 2 lata spędził w szpitalach, ale stan zdrowia pogarszał się w szybkim tempie. W końcu rodzice zabrali go z powrotem do domu i rozpoczęli modlitwy z prośbą o uzdrowienie dziecka.

– Wtedy doszła wiadomość, że gdzieś we Włoszech jest ojciec Pio. Rodzina postanawia napisać do niego trzy listy – po francusku, włosku i polsku. Na jeden z nich przyszła odpowiedź. Ojciec Pio zapewnił o swojej modlitwie i prosił o zaufanie Bogu, bo dla Boga nie ma nic niemożliwego. Po jakimś czasie mama wzięła Mariana do lekarza na ponowne badania. Okazało się, że choroby już nie ma. Przez całe życie nosił on w sercu głęboką wiarę, że został uzdrowiony dzięki wstawiennictwu ojca Pio. Dawał temu świadectwa. Kilka razy pojechał na jego grób, uczestniczył także w jego mszy beatyfikacyjnej – mówił ks. Nojman.
Podczas mszy w Konkatedrze pośmiertny medal ,,Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego” dla Mariana Łakomego wręczył na ręce najbliższej rodziny w imieniu wojewody poseł Tomasz Ławniczak. Po nabożeństwie przy ulewnym deszczu kondukt żałobny udał się na Stary Cmentarz przy ulicy Wrocławskiej.  Zmarłego pożegnali między innymi: były prezydent Ostrowa Mirosław Kruszyński i przyjaciel Andrzej Żurek.

Radny pięciu kadencji

Marian Łakomy urodził się 27 września 1954 roku w Ostrowie. Z wykształcenia był magistrem inżynierem budownictwa. Zawodowo związany był z Polskimi Kolejami Państwowymi, gdzie pracował jako administrator nieruchomości. Przez wiele lat pełnił funkcję zarządcy ostrowskiego (a do 2012 roku również leszczyńskiego) dworca. Od roku 2013 był pracownikiem Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami w Poznaniu. W Radzie Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego zasiadał przez pięć kadencji, w latach 1990-2006 i
2010-2014. Był członkiem Zarządu Miasta (1994-1998), przewodniczącym Komisji Rewizyjnej (2000-2006) oraz przewodniczącym Komisji Budżetu i Finansów (2010-2014). Z jego inicjatywy papież Jan Paweł II i ks. Paweł Malecha zostali Honorowymi Obywatelami Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Był członkiem władz lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Marian Łakomy był długoletnim działaczem ,,Solidarności”. W latach 2005-2012 pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „S”. W latach 2007-2015 był przewodniczącym Rady Osiedla nr 11 im. Powstańców Wielkopolskich. Ponadto był prezesem Akcji Katolickiej przy ostrowskiej Konkatedrze, a także długoletnim działaczem i animatorem katolickiego Ruchu Światło – Życie. Pasjonował się podróżami i fotografią. Był autorem zdjęć z  pamiętnej wizyty kardynała Karola Wojtyły i prymasa Stefana Wyszyńskiego w Ostrowie w listopadzie 1976 roku. Na kilkanaście godzin przed śmiercią, poprzedniego dnia wieczorem, wziął jeszcze udział w spotkaniu z byłym nuncjuszem apostolskim w Polsce arcybiskupem Józefem Kowalczykiem, jakie odbyło się w Forum Synagoga. Nazajutrz rano nagle zasłabł w swoim mieszkaniu i zmarł. Spoczął w grobowcu rodzinnym na Starym Cmentarzu przy ulicy Wrocławskiej. Jego pogrzeb odbył się w dniu, kiedy Kościół w liturgii wspomina Ojca Pio.

Renata Weiss

Świadectwo napisane przez Mariana Łakomego z okazji 50-lecia obecności Sióstr Klarysek Kapucynek  w Ostrowie w roku  2011.

Nazywam się Marian Łakomy. Jestem Ostrowianinem, siostrzeńcem ś.p. Siostry Dolorozy Grzesiek, która była jedną z pierwszych sióstr Klarysek Kapucynek przysłanych z Przasnysza do Ostrowa. Siostry przyjechały 20 czerwca 1961 roku, gdy miałem 6 lat. Pierwszą noc Siostry zatrzymały się u nas przy ul. ks. Kompałły, gdzie mieszkała rodzina Siostry Dolorozy- moja mama i moja ciocia. Znam zatem Siostry od samego początku, a moja rodzina jest z nimi szczególnie związana. W tamtych czasach moja Mama bardzo ciężko zachorowała. Lekarze dawali jej już tylko kilka dni życia. Dzięki modlitewnemu szturmowi Sióstr Kapucynek do Nieba mama wyzdrowiała, a nawet za kilka lat urodziła mi siostrę. Mogę powiedzieć, że żyję dzięki modlitwom naszych Sióstr. W dzieciństwie bardzo ciężko zachorowałem na nerczycę i zapalenie nerek. Medycyna nie znała lekarstwa na te choroby. Ówczesna matka przełożona siostra Salomea wyczytała we włoskich katolickich czasopismach, że w San Giowanni Rotondo żyje ojciec Pio.

Powiedziała o tym mojej mamie, która napisała do niego list z prośbą o modlitwę o moje uzdrowienie. Po kilku tygodniach przyszła odpowiedź, że ojciec Pio modli się za mnie, nam też każe się modlić i ufać Bogu. Po kilku dniach całkowicie wyzdrowiałem i mogę między wami stanąć jako żywy świadek skuteczności modlitwy. Lekarz, który mnie leczył – dr Jankowski, powiedział mojej mamie, że zna całą dokumentację mojej choroby i może zaświadczyć, że z punktu widzenia medycyny był to cud. Kilka lat później zachorowała na raka inna siostra mojej mamy i siostry Dolorozy – Maria. Operował ją w Warszawie przyjaciel naszej rodziny prof. Roszkowski. Po operacji powiedział, że jest to jeden z najbardziej złośliwych raków, jakie widział. Że daje cioci tylko kilka tygodni życia, ale radzi, abyśmy zabrali ją do domu i leczyli swoimi sposobami. I moja rodzina zabrała ciocię do Ostrowa, a siostry Kapucynki nieustannie, dzień i noc się modliły. Przeprowadziły ,,szturm do Nieba”. Ciocia Marysia żyła jeszcze z nami kilkadziesiąt lat i zmarła wcale nie na raka. Powiedziałem tylko kilka ważniejszych przykładów, jak skuteczna jest modlitwa naszych sióstr Klarysek Kapucynek i jak Pan Bóg ją wysłuchuje.

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie