Wspominamy hm. Krystynę Sufryd

Wielu harcerzy, a także przyjaciół i znajomych, uczestniczyło w piątek w ostatniej drodze Krystyny Sufryd. Mijają już prawie dwa tygodnie od jego śmierci, ale ci, którzy ją znali, ciągle nie mogą uwierzyć, że jej więcej nie spotkają i nie zobaczą, jak snuje kolejne plany na przyszłość. 

 

krystyna_sufryd

 

Do harcerstwa wstąpiła w roku 1970. Miała wtedy 12 lat. W roku 1978 złożyła zobowiązanie instruktorskie. Potem przez wiele lat pełniła funkcję opiekuna i drużynowej 8 Drużyny Starszoharcerskiej im. Emilii Plater. W latach 1999-2007 była komendantem hufca, a od roku 2008 – przewodniczącą Kręgu Instruktorskiego im. Szarych Szeregów. Półtora roku temu brała aktywny udział w organizacji jubileuszu 100-lecia harcerstwa wielkopolskiego. Zawodowo związana była z oświatą. Pracowała w Zasadniczej Szkole Gastronomicznej, a następnie po przekształceniu tej placówki w Zespół Szkół Usługowych była tam zatrudniona jako nauczyciel przedmiotów zawodowych. Zmarła nagle podczas rodzinnego wyjazdu do Karpacza 3 stycznia.

 

Juniorka wśród seniorów

Jej następca na stanowisku komendanta harcmistrz Dariusz Potasznik wspomina, że Krystyna szybko żyła i niestety, równie szybko odeszła. Do samego końca załatwiała jeszcze mnóstwo różnych spraw.

– Nawet w przeddzień śmierci przysłała mi maila z przeprosinami, że nie będzie na zaplanowanym na 4 stycznia spotkaniu instruktorskim. Pisała, że nie dotrze na nie. Okazało się, że była inna wymowa tych przeprosin. Mieliśmy na spotkaniu planować nowy rok, a siłą rzeczy upłynęło ono w innym charakterze. Większość instruktorów dopiero tam dowiedziała się o jej odejściu – mówi komendant.

Dariusz Potasznik podkreśla, że jego poprzedniczka wywarła duży wpływ na ostrowskie harcerstwo. Po ,,Siwym Sokole”’ najdłużej sprawowała urząd komendanta. Piastowała tę funkcję w trudnym okresie, kiedy po przemianach ustrojowych harcerstwo przeżywało kryzys. Jej zasługą jest, że przetrwało i okrzepło.

– Dla seniorów harcerskich to bardzo dotkliwa strata. Można powiedzieć, że wśród nich była juniorką. Wydawało się, że tym bardziej długo będzie mogła prowadzić krąg i jeszcze wiele planów przed nimi, a tu nagle trzeba wszystko ułożyć na nowo. Z pewnością jednak nie byłoby po jej myśli, gdyby krąg przestał istnieć – dodaje komendant Dariusz Potasznik.

 

Drugi tom księgi życia

Józef Kozan miał okazję przez wiele lat współpracować z Krystyną Sufryd, zarówno na płaszczyźnie harcerskiej, jak i oświatowej. Wspomina, że była solidnym nauczycielem. Doskonale pełniła funkcję edukatora, wychowawcy i opiekuna. Jako autentyczna harcerka, która przeszła wszystkie szczeble, rozumiała potrzeby każdego druha, od zucha do instruktora.

– Była społecznikiem, któremu nie były obce żadne sprawy ludzi. Czuła się bardzo dobrze w środowisku osiedla im. Jana Pawła II, gdzie mieszkała. Bardzo aktywnie włączyła się w budowę parafii, udzieła się w różnych stowarzyszeniach, starała się być przewodnikiem i doradcą dla innych. Ceniłem w niej, że zawsze potrafiła rozwiązywać ewentualne spory i konflikty. Nigdy nie stawiała sprawy w ten sposób, że ,,tak musi być, bo ja tak uważam”’ – mówi Józef Kozan.

Ostatni raz zadzwoniła do niego po świętach. Potrzebowała nastrojową pieśń na spotkanie Akcji Katolickiej.

– Napisałem dla niej ,,Kolędę dla wędrowników”’, opartą na motywie podróży przez życie. Gdy zmarła, pomyślałem sobie, że księga życia składa się z dwóch tomów. Jeden tom dzieje się tu, drugi tam. Teraz chętnie spytałbym Krysię, czy już jest po spotkaniu z ks. Czesławem, czy już odnalazła przyjaciół i członków rodziny. Czy już wszystko z nimi omówiła i ustaliła co dalej – dodaje Józef Kozan.

 

Radość z małych i dużych sukcesów

Krzysztof Kubicki przez blisko osiem lat miał okazję pracować wspólnie z Krystyną Sufryd w Komendzie Hufca ZHP i Radzie Osiedla nr 4 im Jana Pawła II. Podkreśla, że zawsze była pogodną osobą i cieszyła się z tych małych i tych większych sukcesów harcerzy.

– Tylko raz widziałem druhnę Krysię płaczącą. Nie powinienem zdradzać z jakiego powodu, więc powiem tylko, że po prostu ktoś zrobił jej dużą krzywdę swoimi słowami, mimo jej pracy, zaangażowania i starań. Potrafiła wiele rzeczy zorganizować, załatwić – tym wielu imponowała. Współorganizowała festyny osiedlowe, z których dochód przeznaczony był na wsparcie wyjazdów dzieci.

Jej praca społeczna zaowocowała nominacją do tytułu Ostrowianin Roku w roku 2002. Bardzo nam jej będzie brakowało – mówi Krzysztof Kubicki.

 

Bezinteresowność z przesłaniem

Długoletnia przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego Bożena Woś znała się z Krystyną Sufryd od początku jej pracy zawodowej w Zespole Szkół Gastronomicznych. Przez lata zawiązała się między nimi serdeczna przyjaźń. Wspólnie rozwiązywały wiele szkolnych problemów.

– Krysia szybko zdobyła szacunek uczniów i rodziców. Wynikało to z jej prostolinijności, szacunku i tolerancji dla innych. Interesowały ją sprawy Ostrowa i powiatu. Była uczestnikiem wydarzeń kulturalnych. Kontakty z Krysią to również niezapomniane wyjazdy, m.in. do Rzymu, a w październiku ubiegłego roku do Zielonej Góry i do Wilna. Najbardziej ujmująca w niej była bezinteresowność – mówi Bożena Woś.

W ubiegłym roku obie panie zaangażowały się w przygotowanie publikacji o zmarłym ks. prałacie Czesławie Majorku – pierwszym proboszczu parafii św. Pawła Apostoła. Wspólnie spędziły na tym dziesiątki godzin.

– To właśnie Krystyna była pomysłodawcą tego wydawnictwa. Jej zaangażowanie było bardzo duże. Starała się, aby opublikowany materiał był wyczerpujący. Niełatwo jest pogodzić się z jej brakiem. Jej działalność nie daje się zamknąć w ramach czasowych. Ono trwa nadal, bo pozostawiła po sobie owoce swojej pracy i działalności. Cieszę się, że mogłam ją spotkać. Zostało tyle niedokończonych rozmów i zaplanowanych, a jeszcze niezrealizowanych działań. Pozostało również jej przesłanie, że możemy pozostać wrażliwymi i odpowiedzialnymi za innych – mówi Bożena Woś.

 

Rzutka i energiczna

Marian Rak, honorowy prezes Stowarzyszenia Promocja Rozwoju Dziecka i Rodziny miał ze zmarłą bardzo częsty kontakt. Krystyna Sufryd była bowiem zaangażowana w powstanie tej organizacji pod koniec lat 90. oraz w organizację kursów dla nauczycieli i rodziców.

– Bardzo pomagała w organizowaniu zajęć dla dzieci ze świetlicy. Była rzutka i energiczna, jak na harcmistrza przystało. A przy tym była bardzo wesoła. Na zebraniach zarządu stanowiła duszę całego towarzystwa. Jak na inżyniera przystało była pełna inwencji. Jej wsparcie przy organizacji różnych imprez czy wyjazdów było wręcz nieocenione – podkreśla Marian Rak.

 

Specjalistka od trudnych spraw

Barbara Palczewska współpracowała z Krystyną Sufryd w ramach Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej, zarówno na polu liturgicznym, jak i społecznym.

Razem udzielały się też w Stowarzyszeniu Promocja Rozwoju Dziecka i Rodziny. – Była bardzo aktywna w poszukiwaniu środków i pisaniu różnych projektów. Dzięki niej zrealizowałyśmy wspólnie wiele ciekawych przedsięwzięć. Miała dużą wiedzę i potrafiła doradzić jak rozwiązać trudne sprawy w stowarzyszeniu – mówi pani Barbara, przypominając, że Krystyna Sufryd była głównym organizatorem pierwszych festynów osiedlowo – parafialnych, wycieczek dla dzieci z ubogich rodzin, a ponadto służyła pomocą członkom klubu abstynenta.

– Była człowiekiem ciepłym, serdecznym i szczerym. Nigdy nie było u niej żadnych podstępnych działań czy zakłamania. Często na spotkania przychodziła po czasie, ale teraz swoim odejściem, niestety wszystkich nas wyprzedziła – mówi Barbara Palczewska.

Renata Weiss

 

 

 

 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie