Pielgrzymka inna niż wszystkie

Tak jak dla Polaków, najważniejszym miejscem pielgrzymek jest Jasna Góra, tak dla Hiszpanów jak i milionów pątników z całego świata jest nim Santiago Compostela, miejsce grobu apostoła św. Jakuba, gdzie według podania przed wiekami spadały z nieba gwiazdy. Prowadzi tam szlak św. Jakuba. Na jego pokonanie zdecydowało się już wielu ostrowian. Jest wśród nich Zofia Szafałowicz, która w długą wędrówkę wyruszyła z bratem Janem oraz jego synami Wiktorem i Bartoszem.  

3

Dróg do grobu św. Jakuba jest kilka. Dziennie maszeruje się około  20 -30 km. Pielgrzymi nocują w tzw. alberque, a cały swój dobytek noszą na plecach. Wysiłek każdego dnia staje się modlitwą, dziękczynieniem, spojrzeniem w głąb samego siebie. W trakcie swojej wędrówki pani Zofia pokonała 643 kilometry z Portugalete koło Bilbao do Santiago de Compostela. Zajęło jej to 20 dni. To wspaniałe przeżycie duchowe, ale też sprawdzenie swoich fizycznych możliwości oraz dodatkowo okazja do zwiedzania Hiszpanii i poznania ludzi z całego świata.

Zmagania z bólem

Po wylądowaniu w Bilbao pierwszym krokiem było poszukanie Credenciali, czyli paszportów Pielgrzyma. Jednym z najtrudniejszych był pierwszy dzień, kiedy pokonano ponad 30 km. Droga piękna wzdłuż morza, widoki bajeczne, no i sprzyjająca pogoda, ale we znaki daje się ból pleców.
- Co chwilę muszę je podpierać ręką, żeby trochę odpoczęły. Często też zdejmuję plecak choć na chwilę, ale nadal bolą. Czy przejdę z tym obciążeniem 600 km? To chyba niemożliwe. Dodatkowo też boli mnie prawa stopa w dwóch miejscach. Nie wiem, czy dam radę. Idę pomimo bólu. Może kiedyś przestanie – napisała na swoim blogu pani Zofia pierwszego dnia.
Nazajutrz znów ponad 30 km. Od rana pogoda była najlepsza z możliwych – w miarę ciepło, wiaterek i widoki na wybrzeże. Potem zaczęło padać. Po ostrym zejściu w deszczu po żwirowej drodze pielgrzymi dotarli do miasteczka Laredo i ,,swojego” alberque. Wreszcie można było zdjąć mokre rzeczy. Po drugim dniu kondycja była już lepsza. Znalazły się nawet siły na ponadprogramowy spacer nad morze.

Uniwersytet życia

Trzeciego dnia trzeba było przeprawić się barką na drugi brzeg, a potem iść wzdłuż plaży przy odurzającym zapachu kwitnących kwiatów i drzew oraz śpiewie ptaków. Już bez wielkiego zmęczenia pielgrzymi dotarli do kolejnego alberque. Wieczorem właściciel schroniska powiedział, że Camino (czyli droga św. Jakuba) jest najlepszym uniwersytetem życia. Nazajutrz trasa przez ok. 10 km prowadziła po urwistym zboczu. Widoki bajeczne, mimo ciemnych chmur i silnego wiatru. Po rejsie promem do Santander nastąpił przeskok z wiejskiej ciszy w miejski harmider. Nic dziwnego, że chciało się stamtąd jak najszybciej uciekać. Kondycja była już tak dobra,  że zmęczenia prawie wcale nie było. Jednym z najtrudniejszych był etap nr 5. Tego dnia pogoda pokonała pielgrzymów. Co prawda zrobili najwięcej kilometrów, ale część pociągiem i autobusem. Lało jak z cebra, a do tego było zimno. Kto by pomyślał, że latem w Hiszpanii o godzinie 14 można zmarznąć? Po tygodniu wędrowcy dotarli do pięknej plaży Playa de Anatolin nad Morzem Kantabryjskim, które jest rajem dla surferów. Po drodze kupili sobie tutejszy przysmak gazpacho – zupę pomidorową na zimno z lodówki. W schronisku konieczne okazało się skorzystanie z pomocy przyjaciół, który zaproponowali podwózkę do oddalonego o 3 km sklepu. Udało się uzupełnić skromne zapasy jedzenia, zrobić na kolację sałatkę z tuńczykiem i uniknąć ,,śmierci głodowej”. W wiosce Cosquita szlaki rozdzieliły na Camino Primitivo i Camino de la Costa. Można zobaczyć tam na kamieniu dwie muszle skierowane na Gijón i na Oviedo. Po raz pierwszy spotkano tam stolik pielgrzyma z wystawionymi owocami, ciastkami czy chusteczkami, a nawet z butelkami z wodą oraz z koszyczkiem na kasę.

Więcej w papierowym wydaniu ,,Gazety Ostrowskiej”

 

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie