Pieski żywot wolontariusza

Jedni przychodzą prawie codziennie, inni wpadają co jakiś czas. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Wysocku Wielkim może liczyć na około 20 stałych wolontariuszy do wyprowadzania psów na spacer. Przydałoby się ich znacznie więcej, bo na spacer czeka zawsze ponad setka piesków. Może więc warto spróbować ?

 

2

2 lata temu do schroniska zawitał 57-letni Maciej. Jego pies zmarł, a on postanowił adoptować następnego. Życie bez czworonoga nie wchodziło w grę, więc wybrali się, wraz z żoną, do Wysocka Wielkiego, gdzie mieści się „Międzygminne Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt”. Od tego momentu Maciej i jego żona przyjeżdżają,  każdego tygodnia, by opiekować się pieskami. Ich zadanie polega na czesaniu i wyprowadzaniu na spacer dużych zwierzaków, które są zbyt silne dla młodszych wolontariuszy.

 

Wolontariusz od pierwszego wejrzenia

Wolontariat w schronisku obfituje w ciekawe historie, warte opowiedzenia, które czy smutne, czy wesołe, z pewnością są wzruszające.

- Pakowałem się już do domu, gdy usłyszałem skowyt. Był na tyle głośny i nienaturalny, że momentalnie przykuł moją uwagę – wspomina Maciej. – Wróciłem więc i zobaczyłem Lenę, mieszańca Husky, który stał na klatce i skowyczał w moją stronę. Pomimo tego, że w schronisku było sporo innych ludzi, czułem, że ona patrzy tylko na mnie. Może zabrzmi to dziwnie, ale poczułem się jak w filmach, ona po prostu mnie wołała. Od tego czasu bardzo się zaprzyjaźniliśmy – z uśmiechem na ustach opowiada Maciej.

- Przychodziłem do niej cały czas, a gdy byłem chory i nie mogłem przyjechać do schroniska, czułem się naprawdę źle. Teraz Lena jest już zaadoptowana i mam nadzieję, że jest szczęśliwa.

 

Jak można pomóc?

W zeszłym roku do Międzygminnego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt trafiło aż 548 psów, adoptowano 454, z czego 88 odebrali prawowici właściciele. Łatwo obliczyć, że w schronisku zawsze jest około 100 psów, a jeśli doda się do tego psy ze schroniskowego szpitala, okazuje się, że jest ich około 150. Dla porównania stałych wolontariuszy, którzy regularnie przychodzą do schroniska jest około 20.

Sposobów, w jaki możemy wspierać zwierzaki, jest wiele i  nie wszystkie wymagają poświęcania dużej ilości czasu. Schronisko nie ma swojego nr konta, więc nie da się bezpośrednio wpłacać pieniędzy, można jednak przywieźć karmę dla psów, co zawsze jest mile widziane. Innym rozwiązaniem jest przekazanie jednego procenta swojego podatku na poczet Ostrowskiego Stowarzyszenia Miłośników Zwierząt, które prężnie wspiera schronisko, fundując sprzęt czy organizując imprezy zachęcające ludzi do adoptowania zwierzaków.

 

Pieski w Internecie

- Była zima, gdy wracając do domu, zobaczyłam psa leżącego w rowie. Wyglądał okropnie, skołtuniona sierść, wychudzony, postanowiłam zabrać go do domu. Ostrzygłam go i nakarmiłam, licząc, że poczuje się lepiej. Niestety, okazało się, że zwierzak ma obrażenia wewnętrzne i żadnych szans na przeżycie. Zmarł, gdy trzymałam go na rękach – taką historię opowiedziała 27-letnia Paulina, która wolontariuszką jest już od 9 lat. W schronisku zajmuje się robieniem zdjęć zwierzaków i prowadzeniem strony internetowej. Od kiedy fotografie i ogłoszenia pojawiają się w sieci, liczba adopcji gwałtownie wzrosła. Pieski z ostrowskiego schroniska możemy oglądać na facebooku, gdzie pojawiają się zdjęcia oraz liczne ogłoszenia o zaginionych zwierzętach.

 

Każdy pragnie szczęścia

Nie wszyscy ludzie adoptują małe, śliczne pieski. W schronisku znajduje się wiele zwierzaków, które są chore, lub niepełnosprawne, a one również potrzebują opieki. Przykładem jest Betuś, piesek, który w wyniku wypadku stracił nogę. Obdarzany miłością przez ludzi, szybko przyzwyczaił się do swojej niepełnosprawności i teraz bawi się z innymi psami. Takich przykładów wrażliwości adoptujących jest wiele. Mnóstwo psów, które z powodu swojej choroby czy obrażeń były bliskie śmierci, teraz są szczęśliwymi mieszkańcami ostrowskich domów. – Piesek bardzo nam się spodobał, a fakt, że nie miał nogi, zupełnie nam nie przeszkadzał. Teraz jest szczęśliwy, a my jesteśmy z niego bardzo zadowoleni – mówią właściciele, którzy Betusia adoptowali.

Jednym z psów, który nadal czeka na swoją adopcję, jest Mimi. Mieszaniec, który trafił do schroniska ze złamaną łapą. Proces leczenia trwał na tyle długo, że w wyniku ciągłego leżenia psu zaczęły zanikać mięśnie w łapkach. Mimi ma problemy z chodzeniem i potrzebuje właścicieli mających ogromne pokłady cierpliwości, gotowych zająć się jej rehabilitacją. Wielu wolontariuszy pomagało Mimi stanąć na nogi, ale tego typu kontuzje wymagają opieki całodobowej. Psy jednak rozumieją wiele rzeczy, a zwierzak obdarzony taką miłością z pewnością odda ją z nawiązką.

 

Przyjedź i zobacz sam

- Cieszymy się z każdej pomocy udzielonej schronisku, każdy nowy wolontariusz, a nawet osoba, która przyjdzie raz na jakiś czas, by dla przyjemności wyprowadzić psy, jest mile widziana – mówi Agnieszka Nowicka, kierowniczka schroniska.

W przypadku pytań zawsze można zadzwonić na 725 705 107, by dowiedzieć się więcej o schronisku lub po prostu przyjechać na Pruślińską 3 w Wysocku Wielkim, by samemu zobaczyć, jak to wygląda.

Może będzie to początek nowej przygody, przecież historia każdego wolontariusza zaczyna się od tych pierwszych odwiedzin.

 Bartłomiej Wierzba

Zobacz galerię zdjęć

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie