Podróż z Raszkowa do… Raszkowa. Sentymentalna podróż śladami „Trylogii” Henryka Sienkiewicza i polskości

Któż z miłośników „Trylogii” nie chciałby zobaczyć miejsc, w których Henryk Sienkiewicz umiejscowił na kartach „Ogniem i mieczem” i „Pana Wołodyjowskiego” przygody Heleny Kurcewiczówny, Bohuna czy Azji Tuchajbeja? Taką niezwykłą okazją mieli niedawno mieszkańcy Raszkowa,  którzy odwiedzili między innymi miejscowość o takiej samej nazwie, ale leżącą na terenie dzisiejszej samozwańczej republiki Naddniestrza. Mimo że od prawie 300 lat tereny te nie należą formalnie do Polski, to w Raszkowie i okolicach nadal jest sporo śladów polskości oraz niemal 8 tysięcy ludzi polskiego pochodzenia, wciąż kultywujących polskie zwyczaje i tradycje.  

 

Uczestnicy otwarcia Centrum Kultury Polskiej w Tyraspolu

 

Uważni czytelnicy „Trylogii” dobrze znają z pewnością nazwę Raszków. Tyle tylko, że nie chodzi o „nasz” Raszków w powiecie ostrowskim, a o zupełnie inną miejscowość, położoną ok. 1000 kilometrów na wschód, w granicach nieuznawanego przez żadne państwo Naddniestrza, wyodrębnionego z Mołdawii.

 

Raszków w „Trylogii”

 

Dla miłośników twórczości Henryka Sienkiewicza Raszków to miejsce magiczne. To w nim pisarz umieścił akcję dwóch części „Trylogii” „Ogniem i mieczem”, i „Pana Wołodyjowskiego”. Kilka kilometrów od Raszkowa, w czarcim jarze nad Waładynką, wiedźma Horpyna więziła z rozkazu Bohuna Helenę Kurcewiczównę.

To w Raszkowie stała też ostatnia na południowo-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej komenda dowodzona przez młodego pana Nowowiejskiego. Jej zabudowania wraz z całym miasteczkiem puścił z dymem w Sienkiewiczowskiej powieści Azja Tuhajbejowicz, który zabił starego Nowowiejskiego, mszcząc się za to, że nie chciała mu ulec Baśka Wołodyjowska. Na zgliszczach Raszkowa demoniczny Azja Tuchajbej został nawleczony na pal.

 

Skomplikowana historia i państwowość

W myśl prawa międzynarodowego Raszków leży na terenie Mołdawii, ale Naddniestrze mocno podkreśla swoją autonomię. Mają więc swój parlament,  prezydenta, jest hymn, flaga – jedna z ostatnich na świecie z radzieckim sierpem i młotem – a nawet przejścia graniczne na granicy z Mołdawią. W praktyce,  o wszystkich najważniejszych sprawach decyduje jednak Moskwa.

 W 1990 i 1991 roku poszczególne republiki ZSRR, a więc Naddniestrze, a kilka miesięcy później także Mołdawia, ogłosiły swoją niepodległość. Naddniestrze obawiało się włączenia do Rumunii,  bo Mołdawia była kiedyś częścią tego kraju. Wojna trwała zaledwie kilka miesięcy, bo Kiszyniów nie był w stanie pokonać wojsk naddniestrzańskich, wspieranych przede wszystkim przez stacjonującą na lewym brzegu Dniestru 14. Armię Rosyjską. Efektem było powstanie parapaństwa ze stolicą w Tyraspolu, którego nikt, poza podobnymi quasi-tworami jak Abchazja czy Osetia Południowa, nie uznaje.

 Naddniestrze zamieszkują dziś trzy nacje: Mołdawianie, Rosjanie i Ukraińcy. Każda z nich stanowi mniej więcej jedną trzecią całości populacji. Wszystkie trzy języki są teoretycznie uznane za oficjalne, ale to rosyjska mowa dominuje prawie wszędzie.

Większość mieszkańców, oprócz paszportu Naddniestrza, którego nikt na świecie nie uznaje, ma dokumenty Mołdawii, Rosji bądź Ukrainy. Żyje tam tylko ponad 300 tys. mieszkańców, a prawie każdy jest oficjalnie obywatelem innego państwa.

 Tak więc w praktyce, ten teren to jeden wielki tygiel kulturowy, w  którym mieszają się wpływy Rosji, Ukrainy, Rumunii, Mołdawii, a także położonej kiedyś na drugim brzegu wielkiego Dniestru, Turcji.

To również ważne miejsce w historii Polski, gdyż przez setki lat, aż do czasów zaborów, Raszków i przyległe tereny znajdowały się na terenie I Rzeczpospolitej. Polacy mieszkają tu nadal. Do polskości przyznaje się ok.  8 tysięcy mieszkańców tych ziem, którzy wciąż kultywują polskie tradycje.

 

Z Raszkowa, przez Przemyśl, do… Raszkowa

Trudno więc się dziwić, że mieszkańcy polskiego Raszkowa zainteresowali się śladami polskości w miejscowości o takiej samej nazwie. Wzajemne kontakty są jednak utrzymywane zaledwie od kilku lat. Dwa lata temu rozpoczęły się kontakty internetowe, a w czerwcu ubiegłego roku mieszkańcy Raszkowa gościli u siebie kilkunastoosobową grupę młodzieży z Nadniestrza Naddniestrza. W organizacji przyjazdu do Polski pomógł wtedy nasz Senat.

 W połowie grudnia ubiegłego roku, dzięki usilnym staraniom kilku regionalistów i społeczników, na czele z Karolem Marszałem – prezesem Stowarzyszenia Rozwoju i Współpracy Wsi Moszczanka i Skrzebowa, aktywnie działającym także w środowisku raszkowskich seniorów, reprezentanci Raszkowa wzięli udział w oficjalnej delegacji do naddniestrzańskiej miejscowości o tej samej nazwie.

W 12–osobowej polskiej delegacji gminę i miasto Raszków reprezentowali radni: Karol Marszał i Kajetan Błaszczyk.

Akademia z okazji otwarcia Centrum Kultury Polskiej JASNA GÓRA w Tyraspolu

 

– Osobą, bez której nasz wyjazd nie odbyłby się, jest Marek Pantuła z Przemyśla, honorowy członek Towarzystwa Polskiej Kultury Jasna Góra, który od wielu lat pomaga Polakom w Naddniestrzu – podkreśla Karol Marszał.

Uczestnik wyjazdu podkreśla niezwykle serdeczne, ciepłe przyjęcie, z jakim spotkała się polska delegacja.

– Zostaliśmy niezwykle serdecznie przyjęci i choć to jeden z najbiedniejszych obszarów w Europie, ludzie starali się, by niczego nam nie brakowało. Nocowaliśmy w domach u rodzin polskiego pochodzenia, więc był też czas na „długie Polaków rozmowy” – opowiada Marszał.

 

Owocna wizyta

Przekazanie materiałów promocyjnych z polskiego Raszkowa merowi Raszkowa naddnietrzańskiego

Program wizyty w Raszkowie był bogaty i często wzruszający.

–  Na trasie wyjazdu znalazły się m.in.: dawny polski cmentarz oraz najstarszy na terenie Mołdawii kościół katolicki pw. św. Kajetana. Spotkaliśmy się też z wójtem naddniestrzańskiego Raszkowa Olegiem Berszadskim, któremu przekazaliśmy materiały promocyjne naszej gminy. W Tyraspolu uczestniczyliśmy w otwarciu Centrum Kultury Polskiej „Jasna Góra”, w którym wzięli udział także m.in.: minister w Kancelarii Prezydenta RP Błażej Spychalski oraz ambasador RP w Kiszyniowie Bartłomiej Zdaniuk. Przekazaliśmy na ręce prezes Towarzystwa „Jasna Góra” w Tyraspolu Natalii Siniawskiej obraz św. Jana Pawła II. Wydarzenie to było także finałem akcji pomocy dla rodaków z Naddniestrza, którą wspierali m.in. mieszkańcy naszej gminy – ok. 200 dzieci polonijnych zostało zaproszonych na lodowisko oraz obdarowanych słodkimi upominkami – wymienia Karol Marszał.

 

Polskie ślady w Naddniestrzu

Mimo że od prawie 300 lat tereny te nie należą formalnie do Polski, to w Raszkowie i okolicach nadal jest sporo śladów polskości.

W Raszkowie znajduje się między innymi cmentarz, gdzie mimo upływu czasu wciąż znajdują się na nim nagrobki w języku polskim. Na cmentarzu odremontowano bramę wejściową, postawiono nowe ogrodzenie i wyłożono kostką miejsce, w którym odprawiane są msze święte na Wielkanoc i Dzień Zaduszny. Odnowiono także kilka pomników. Było to możliwe dzięki pomocy ambasady RP w Kiszyniowie i fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. Do dzisiaj są tam jeszcze chowani Polacy, choć większość nagrobków ma ponad 100 lat.

Cmentarz polski w Raszkowie

 

W Naddniestrzu prężnie działają także organizacje polonijne, skupiające ludzi polskiego pochodzenia. W stolicy regionu, Tyraspolu, działa Centrum Kultury Polskiej „Jasna Góra”.  W odległym o około 200 km Raszkowie jest Dom Polski „Pan Wołodyjowski”.

– Oba obiekty zostały stworzone przez Towarzystwo Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tyraspolu, które zrzesza ok. 1000 Polaków z całego Naddniestrza – swoją siedzibę ma w Tyraspolu, a oddziały w Benderach i Raszkowie, gdzie są największe skupiska ludności pochodzenia polskiego. Towarzystwo Kultury Polskiej „Jasna Góra” to organizacja polonijna. Centrum Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tyraspolu z Domem Polskim w Raszkowie to obiekty dla Polaków, w których skupia się ich działalność i nauka języka polskiego – tłumaczy Karol Marszał.

Otwarcie Centrum Kultury Polskiej JASNA GÓRA w Tyraspolu

 

– Dom Polski „Wołodyjowski” w Raszkowie jest w fazie remontowej. Składa się z dwóch budynków. Zachwyca zapieckami i starym wystrojem. Polonia chce, żeby powstał taki dom, który by miejscowych Polaków łączył, a także żeby każdy podróżujący Polak albo ktoś, kto chce poznać miejscowych Polaków i historię Raszkowa, miał gdzie się zatrzymać. Dom zakupiono ze środków Polaków, którzy tam przyjeżdżają i interesują się Raszkowem – dodaje.

 

 

Kościół zburzony ciągnikami

W odległości ok. 13 kilometrów od Raszkowa znajduje się miejscowość Swoboda Raszkowska, kolejny ważny polonijny ośrodek w Naddniestrzu. Pomimo walki z Kościołem w okresie sowieckim jej mieszkańcy starali się trwać przy religii – sami wybudowali kościół, który władze zburzyły w 1977 roku.

Ruiny synagogi w Raszkowie (kiedyś Raszków liczył 7000 mieszkańców, w tym 2000 Żydów)

 

– Komuniści zamknęli w areszcie najgorliwszych wiernych i zburzyli ciągnikami świątynię. Za Gorbaczowa wybudowano kolejny kościół, który służy wspólnocie katolickiej do dziś. Stanowi tam ona około 90% mieszkańców, choć większość mieszkańców Naddniestrza to prawosławni.

Od roku 1991 nieprzerwanie posługę kapłańską sprawują tam księża sercanie. Msze święte są odprawiane w trzech językach: po polsku, rosyjsku i ukraińsku (w czasie jednej mszy!). Wierni znają polskie modlitwy. Przed mszą świętą odmawiają różaniec po polsku. Wśród ludzi na co dzień króluje język ukraiński, zwłaszcza w starszym pokoleniu, młodsi ludzie i dzieci rozmawiają częściej po rosyjsku. Szkoła w Slobodzie Raszków jest jedyną na terenie Naddniestrza, gdzie uczy się języka polskiego – podkreśla Karol Marszał.

 Warto pamiętać, że akcja zbierania środków na pomoc Polakom z Naddniestrza ciągle trwa. Zainteresowani mogą dokonywać wpłat na rzecz Polaków z Naddniestrza na konto: BANK PKO BP SA O/1 w Przemyślu Nr rachunku: 07 1020 4274 0000 1102 0056 3643. Towarzystwo Polskiej Kultury „Jasna Góra”.

Jarosław Wardawy

Foto: Marta Rybicka

 

CZYTAJ WIĘCEJ W PAPIEROWYM WYDANIU GAZETY OSTROWSKIEJ

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie