Pokazują lepszy świat

Pokazywać dzieciom świat w jaśniejszych barwach, pomagać im przezwyciężać kłopoty, a przede wszystkim dawać motywację do pracy nad samym sobą. Takie cele stawia przed sobą Akademia Przyszłości. Właśnie trwa pierwszy sezon tego projektu w Ostrowie.
akademia 1

Akademia Przyszłości to inicjatywa, która zrodziła się w ramach Szlachetnej Paczki. Na początku ubiegłego roku pojawił się pomysł, aby w naszym mieście uruchomić Kolegium, bo tak nazywają się komórki organizacyjne AP. Lokalnym liderem, który zajął się koordynacją działań został Remigiusz Kalwarski. Jesienią skompletowano 9-osobową grupę wolontariuszy, którzy podjęli się cotygodniowych spotkań z dziećmi. Znalazła się też chętna do współpracy szkoła, która udostępniła swoje pomieszczenia. Warto
dodać, że Akademia Przyszłości jest prowadzona pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Jest coś więcej, niż dom i szkoła

Dzieci objęte projektem zostały wytypowane przez pedagoga szkolnego. Powody były różne. Najczęściej są to uczniowie nie radzący sobie z nauką, mający kłopoty z adaptacją w środowisku lub też z problemami rodzinnymi. Bywa, że w domu jest piątka dzieci i rodzice nie radzą sobie z procesem wychowawczym. Są dzieci cofnięte w rozwoju intelektualnym w stosunku do swoich rówieśników albo takie, które przebywały przez jakiś czas w Domu Dziecka i mają mniejsze poczucie własnej wartości. Niektóre są
zwyczajnie agresywne lub niegrzeczne, z różnych przyczyn.
- Nasi podopieczni miło spędzają czas z wolontariuszami i korzystają na tym, bo uzyskują takie wsparcie, którego nie mają w domach. Naszym głównym celem nie jest pomoc w odrabianiu lekcji, ale pokazanie świata z innej perspektywy niż widzą go na co dzień. Pokazanie, że są nie tylko dom i szkoła, ale jest też coś więcej. Jeśli dzieci nie wiedzą o tym, to jak po to mają sięgać?  Potrzebne są inne bodźce, żeby stymulować te dzieci do rozwoju – mówi Remigiusz Kalwarski.
Każde dziecko ma przydzielonego wolontariusza. Oprócz spotkań ,,jeden na jeden’’ odbywają się też spotkania wszystkich podopiecznych i wolontariuszy, połączone z zabawą czy wyjściem w ciekawe miejsca. Cenną inicjatywą było ufundowanie przez szkołę i kolegów właściwych okularów dla chłopca, który nawet siedząc w pierwszej ławce miał problemy z nadążaniem za lekcją. Program potrwa do końca roku szkolnego i wiele rzeczy jest jeszcze w planie, ale efekty wspólnej pracy są widoczne już teraz. Dzieci stają się ciekawe świata, są bardziej otwarte.
- Przykładem jest Maja, która została określona przez panią pedagog jako wycofana, a na pierwszym naszym spotkaniu przy grach ruchowych i planszowych bez trudu znalazła wspólny język z jedną z wolontariuszek i zachowywała się zupełnie inaczej. Z kolei inna dziewczynka fenomenalnie rysuje, ale jest trudna we współżyciu w klasie. Zmieniła się od czasu, kiedy zaczęła się spotykać z wolontariuszem, który sam też potrzebuje pomocy ze względów zdrowotnych. Widzi, że to nie zawsze ona ma najtrudniej
na świecie – mówi Remigiusz Kalwarski.
Więcej w papierowym wydaniu GO

Przeczytaj również

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie