POliczą się z Lisieckim

Grupa 12 radnych o różnych zapatrywaniach politycznych domaga się odwołania przewodniczącego Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego, Jarosława Lisieckiego. Radni twierdzą, że Lisiecki nie radzi sobie ze sprawnym prowadzeniem obrad i utrzymaniem porządku na sesji. Trudno jednak nie dopatrywać się w tym politycznego rewanżu za zeszłoroczne odwołanie radnych PO z funkcji szefów komisji i faktyczne przejście Lisieckiego do grona stronników prezydent Klimek.  

 Lisiecki

Jarosław Lisiecki to doświadczony samorządowiec. Zaczynał w samorządzie powiatowym, ale do najwyższych godności doszedł po przejściu do samorządu miejskiego, gdzie między innymi – w ciągu dwóch kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej.

„Od zawsze” był związany z Platformą Obywatelską, której był członkiem i aktywnym działaczem. Do czasu. Jeszcze podczas ostatnich wyborów samorządowych zdecydowanie popierał kandydata PO, Jarosława Urbaniaka. W trakcie kadencji jego sympatie polityczne uległy jednak zmianie. Z czasem przestało mu odpowiadać funkcjonowanie w opozycji i zbliżył się do prezydent Beaty Klimek. Na tym tle doszło do ostrego sporu między Lisieckim, a pozostałymi członkami klubu. W lipcu 2016 roku Jarosław Lisiecki, wraz z trzema innymi radnymi, chciał opuścić szeregi klubu, ale został uprzedzony i formalnie usunięty z klubu. Ta decyzja miała duże znaczenie dla układu sił w radzie, bo dawała przewagę prezydent Beacie Klimek.

Od tego czasu Lisiecki wręcz ostentacyjnie dawał wyraz swojego poparcia prezydent Beacie Klimek. Nie zawahał się przed poparciem wniosków o usunięcie z funkcji przewodniczących komisji stałych Rady Miejskiej swoich byłych kolegów z klubu PO, z którymi pozostawał odtąd w ostrym sporze.

Taki układ sił nie mógł się długo utrzymać. Na skutek rozmaitych wydarzeń zaczęła pękać krucha koalicja wokół prezydent Klimek. Najpierw „wykruszył” się nieobliczalny politycznie radny Alojzy Motylewski, który kilka miesięcy temu zaczął krytykować Beatę Klimek i przestał ją politycznie wspierać. Potem w kłopoty z prawem popadła radna Waliszewska, która zawiesiła swoje członkostwo w popierającym prezydent klubie Przyjazny Ostrów. Obie sprawy obszernie opisywaliśmy.

To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której Przyjazny Ostrów tworzyło ostatnio tylko troje radnych. To zbyt mało na klub radnych, gdyż przepisy wymagają co najmniej czterech. Na tej podstawie radny Łukasz Jędrzejak złożył wniosek o rozwiązanie klubu.  

            Radni Platformy Obywatelskiej nie zapomnieli Jarosławowi Lisieckiemu stylu, w jakim odwołał ich byłych wspólnych kolegów partyjnych, z pełnienia funkcji w radzie. Wykorzystując nadarzającą się sytuację radni PO zmontowali wraz trzema formalnie niezależnymi radnymi: Wojciechem Matuszczakiem, Marianem Herwichem i Alojzym Motylewskim, grupę 12 radnych, która złożyła wniosek o odwołanie przewodniczącego rady – czyli Jarosława Lisieckiego. Oficjalnie, zdaniem wnioskodawców Jarosław Lisiecki nie wykonuje funkcji przewodniczącego w sposób należyty i dlatego mając na uwadze potrzebę poprawy funkcjonowania Rady Miejskiej oraz usprawnienia sposobu prowadzenia sesji domagają się jego odwołania.

 Szef klubu radnych PO Andrzej Kornaszewski nie ukrywa jednak, że nie tylko o to chodzi.

- Niemal trzy lata temu Jarosław Lisiecki został wybrany przewodniczącym Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego głównie głosami radnych Klubu Platformy Obywatelskiej, która miała wtedy ogromną większość w radzie. Rok temu bezceremonialnie głosował już jednak za odwołaniem naszych radnych z funkcji w Radzie Miejskiej, uzasadniając to jednym zdaniem, podczas gdy sam nie poddał się weryfikacji przez radę – przypomina Kornaszewski.

 Formalnie, przewodniczący Lisiecki ma tydzień na podjęcie decyzji o zwołaniu sesji, na której głosowany miałby być wniosek o jego odwołaniu z funkcji.

Wniosku na pewno nie poprze radny Łukasz Jędrzejak, mimo pojawieniu się takiej informacji w niektórych mediach.

- Nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał i to nawet dobrze, bo nie widzę potrzeby odwoływania przewodniczącego przed końcem kadencji  – powiedział nam w poniedziałek radny Jędrzejak.

 Nieoficjalnie mówi się o próbie odwołania w dalszej kolejności nie tylko przewodniczącego Lisieckiego, ale także jego zastępców, radnych Michała Szmaja i Lecha Topolana. Oni także, jak Lisiecki, dostali się do rady z list PO, a potem wybrali status „niezależnych”. Ich miejsce mieliby zająć trzej radni popierający odwołanie Lisieckiego: Matuszczak, Herwich i Motylewski.  (jw) 

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie