Potwór stworzony przez Rajkovića

Wygląda na to, że Emil Rajković zdołał stworzyć w tym sezonie potwora, który nie ma sobie równych na parkietach PLK. Niemal wszyscy eksperci oraz kibice podkreślają, że ostrowianie mogą włączyć się w walkę o mistrzostwo Polski. W sobotę ostrowianie pokonali Stelmet Zieloną Górę.

 

 kosz bm sport 1

Zespół stworzony przez Rajkovića  jest coraz groźniejszy

 

 

Dzięki bardzo wysokiej formie zespół Macedończyka jest ostatnio na fali, a wręcz można powiedzieć, że jest na najlepszej drodze, aby za kilka tygodni cieszyć się nawet z wywalczenia mistrzostwa Polski. W sobotę drużyna BM pokazała, że jest to możliwe. O sile ostrowian przekonała się ekipa Stelmetu Zielona Góra, która momentami była bezradna przy dobrze dysponowanych zawodnikach Stali.  – Wygraliśmy ważny mecz i to nie tylko pod względem walki o ligowe punkty i jak najwyższe miejsce przed rundą play off w tabeli. Chodzi również o aspekt psychologiczny. Pokonaliśmy mistrzów Polski – mówił po sobotnim zwycięstwie Paweł Matuszewski, prezes BM Slam Stal Ostrów. 

W starciu z mistrzami o zwycięstwie ostrowian zdecydowała głównie doskonała obrona gospodarzy i Aaron Johnson, który przejął mecz w drugiej połowie. Co ciekawe – pierwsze minuty sobotniej konfrontacji nie zapowiadały niczego dobrego dla zespołu Stali. Ostrowianie wyglądali bardzo słabo na tle rozpędzonego rywala. I tak ładna zespołowa gra oraz dominacja pod koszem duetu Dragicević – Savović dała im prowadzenie 20:6, a po 10 minutach było już nawet 26:10. – Był to trudny moment dla naszego zespołu, ale zdołaliśmy się podnieść. Zaczęliśmy mozolnie odrabiać straty – mówi Emil Rajković.

Gospodarze w końcu zaczęli grać i co najważniejsze – odzyskali pewność w swoje siły. Dobrą zmianę dali rezerwowi ostrowian. Zaczął trójką Tomasz Ochońko, potem 8 punktów zdobył Michał Chyliński i było już tylko 30:35. Samo tempo gry było tak intensywne, że kibice przecierali oczy ze zdziwienia, zapewne zastanawiali się również, czy wszyscy zawodnicy to wytrzymają. Jak się miało okazać, ostrowianie dali radę. 

W drugiej połowie stery w swoje ręce przejął nie kto inny jak Aaron Johnson. Gra Stali weszła na inny poziom, wręcz niespotykany jeszcze w rozgrywanych meczach Stali. „Mały Generał”, bowiem tak nazywany jest koszykarz BM, zaliczył kilka efektownych wejść. Do jego gry dołączył się Marković oraz Skifić i  gospodarze przegonili Stelmet. Trzecią kwartę Stal wygrała aż 25:9 i prowadziła już 60:51 na początku ostatniej części. – To był bardzo dobry moment w naszej grze – mówił po meczu bardzo zmęczony Johnson. Goście pobudzani do gry przez Urlepa obudzili się jeszcze, ale tylko na moment.  Po akcjach Koszarka i trafieniach Geceviciusa wyszli nawet na kolejne prowadzenie 64:63, ale tego dnia ostrowianie byli nie do zatrzymania. Trener Rajković szybko dokonał pewnych zmian w taktyce i ponownie gospodarze zaczęli punktować. Po kolejnym przechwycie i wsadzie świetnie  grającego Markovicia Stal na niecałe 2 minuty do końca prowadziła już 75:66 i pokonała mistrzów Polski.

Po meczu Markovic, który łatwą ręką został oddany z Zielonej Góry do Ostrowa, triumfował. Pokazał działaczom Stelmetu, jaki koszykarski skarb stracili.

Warto dodać, że w sobotę ostrowianie zagrali z wielką, niespotykaną jeszcze w tym sezonie, determinacją. Rzucanie się za piłką na parkiet, nieodpuszczanie nawet na milimetr, podjęcie fizycznej walki – taki zespół oglądali kibice. A przecież ostrowianie grali jeszcze bez Adama Łapety, który pełni w  drużynie rolę absolutnie kluczową.  Z tym zawodnikiem w składzie gospodarze zapewne nie przegraliby walki o zbiórki  28:41.

– W drugiej połowie popełniliśmy zbyt wiele błędów, by wygrać ze Stalą – powiedział po meczu Andrej Urlep, trener Stelmetu Zielona Góra.  Z kolei trener BM szybko zapomniał o sobotniej wygranej i studził nastroje. – Przed nami najważniejsza część sezonu i nie ma co popadać w hurraoptymizm  – mówi Emil Rajković.

 

 

 

BM Slam Stal Ostrów – Stelmet Zielona Góra 78:70 (10:26, 22:15, 25:9, 21:20)

BM Slam: Marković 19, Johnson 10, Chyliński 9, Skifić 9, Kostrzewski 9, Carter 8, Surmacz 7, Łukasiak 4, Ochońko 3, Holt 0, Majewski 0.

 

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie