Radny kontra prezydent

Radny Wojciech Matuszczak i radni Klubu Platformy Obywatelskiej chcą, by blisko 2 miliony 200 tysięcy złotych z nadwyżki w budżecie z podatku CIT i PIT z 2014 roku oraz zsumowanych oszczędności na przetargach drogowych z tego samego czasu przeznaczyć  na wykupy gruntu po dawnych ZNTK. Prezydent Beata Klimek woli jednak przeznaczyć te pieniądze na dokończenie budowy i remontów dróg w poszczególnych osiedlach. Na tym tle doszło do kolejnego ostrego sporu pomiędzy prezydent Klimek a radnym Matuszczakiem, który zarzucił prezydent miasta opieszałość. B. Klimek nie pozostała dłużna, stwierdzając, że radny jest „oporny na wiedzę”. 

Rozmaitości foto

Radni chcą, by tereny po byłym ZNTK były własnością miasta. Działki są trzy – w sumie to blisko 10 hektarów powierzchni. To bardzo atrakcyjne tereny, z dobrym dojazdem, dostępem do mediów, z istniejącym GPZ, który jest w stanie zasilać w moc przyszłą halę produkcyjną. Spółka będąca właścicielem terenu ma jednak spore kłopoty ekonomiczne i komornik zamierza sprzedać teren na licytacji. Jeśli tak się stanie, to atrakcyjny teren „od zawsze przeznaczony” pod inwestycje przemysłowe, będzie mógł kupić każdy chętny.

Jeszcze na marcowej sesji radny Wojciech Matuszczak złożył interpelację, by miasto rozważyło możliwość zakupu działki po ZNTK i by tym tematem dogłębnie zająć się na posiedzeniu Komisji Działalności Gospodarczej.

Temat powrócił po miesiącu, gdy radny otrzymał odpowiedź na swoją interpelację. Wynika z niej, że teren ten ma obciążoną hipotekę i w związku z tym zakup tego terenu jest niemożliwy. Radny Matuszczak jednak nie zrezygnował z pomysłu zakupu działki przez miasto. Matuszczak przypomniał, że zgodnie z przepisami prawa – hipoteka „znika” przy postępowaniu komorniczym w drodze licytacji, w związku z czym zakup nie obciąża dodatkowo budżetu miasta.

26 kwietnia 2015 r. radny otrzymał odpowiedź od Prezydent Miasta. Wynika z niej, że miasto jest skłonne rozważyć zakup gruntu – a teren będzie wystawiony na sprzedaż na przełomie września i października bieżącego roku.

To jednak nie zadowoliło w pełni radnego, bo podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej doszło na tym tle do ostrego sporu między nim a prezydent miasta. Wojciech Matuszczak zarzucił władzom miasta zbyt powolne tempo prac, szczególnie jeśli chodzi o rozwiązania gospodarcze.

– Przedsiębiorcy nie mają tyle czasu, by czekać – podkreślał radny Wojciech Matuszczak na ostatniej sesji.

Prezydent Klimek bronił zażarcie jej bodaj największy poplecznik w tej kadencji, radny Alojzy Motylewski, który ostro odpowiedział swojemu koledze radnemu.

– Pan nie ma żadnej wizji w tym temacie, tylko się pan mądruje. Nie wiem, skąd się pan zerwał, panie Matuszczak – mówił Alojzy Motylewski.

Również prezydent Beata Klimek nie przebierała w słowach.

– Mam wrażenie, że bawi się pan w grę, która ma pokazać mieszkańcom, że prezydenci są nieudolni. To nie jest dobra gra. My sprzątamy wiele historii, o wielu sprawach pewnie jeszcze usłyszymy. Nie będziemy jednak w te pędy pochylać się nad każdą interpelacją radnego Matuszczaka i jego potrzebą szybkiego działania. Zarządzamy miastem, które ma ponad 70 tys. ludzi. Niech pan już skończy z tym popędzaniem, bo mam wrażenie, że nie wynika ona z dobra miasta, ale z chęci pokazania, jakim pan jest prymusem – ripostowała prezydent miasta.

– To czasami staje się nieznośne. Wstrzymajmy emocje, może pan za dużo kawy pije, panie radny? – ironizowała Beata Klimek.

Wojciech Matuszczak nie pozostał dłużny swojej byłej koleżance z rady miejskiej poprzedniej kadencji.

– Była nić sympatii między nami, stąd miałem tak duże oczekiwania wobec pani prezydentury. Niestety, jestem w dużej mierze zawiedziony – i to nie tylko ja. Tempo pracy jest bardzo ważne, bo przynosi wymierne straty, zamiast wymiernych korzyści – uważa Matuszczak.

Prezydent Klimek była jednak tego dnia w wyjątkowo polemicznym nastroju.

– Pan nie chce słuchać. Pan jest nie tylko uparty, ale oporny na wiedzę, bo pani skarbnik niejednokrotnie tłumaczyła panu wiele spraw – mówiła prezydent Beata Klimek, nawiązując również do tematu „rozczarowania” swoją postawą radnego Matuszczaka.

– Pan jest mną rozczarowany? No cóż, będę z tym żyła, ale ludzi dobrej woli jest w Ostrowie znacznie więcej, niż jest pan w stanie sobie wyobrazić – podsumowała B. Klimek.

Wszystko wskazuje, że temat powróci już na kolejnej sesji. (jw)

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie