Raj odnaleziony w ekwadorskiej dżungli

Ostrowian Karol Trawiński spędził kilkanaście dni tegorocznych  wakacji w Ekwadorze. Miał okazję przez cztery dni mieszkać w głębokiej puszczy, z dala od cywilizacji. Jak mówi podróż do tego odległego kraju to okazja by zobaczyć wspaniałą przyrodę, poznać ciekawych ludzi i… poczuć, że się żyje.

9

Ecuador po hiszpańsku znaczy równik, zaś Mitad del Mundo oznacza Środek Świata. Właśnie taką nazwę nosi miejscowość,  gdzie przez środek placu przechodzi gruba, żółta linia. To nic innego jak równik właśnie. Tylko w tym miejscu można być na obu półkulach jednocześnie – jedną stopą na północy, drugą na południu. Linia przechodzi również przez 30-metrowy pomnik zakończony pięciotonową kulą o średnicy 4,5 metra, symbolizującą kulę ziemską. W tym miejscu jest geograficzny środek świata. Ale równik
to tylko jedna z wielu ciekawostek oczekujących na turystów w tym państwie.

Kolejką na szczyt wulkanu

Stolica Ekwadoru Quito jest jednym z najpiękniejszych miast Ameryki Południowej. Otoczone z dwóch stron przez góry daje mnóstwo możliwości podziwiania niezapomnianych widoków. Ale najlepsze z nich czekają w drodze na wulkan –  na który to też możemy udać się bezpośrednio z Quito. Nowoczesna kolejka linowa (zwana tu Teleférico) zawiezie nas na górujące nad miastem wzgórze Cruz Loma, na wysokość aż 4100 metrów! Zniwelować zawroty głowy pomoże herbatka z koką w kawiarence na szczycie. Panorama Quito oglądana z tego miejsca jest absolutnie genialna i daje wyobrażenie na temat tego, jak bardzo rozciągnięta jest stolica. Widać stąd m.in. bazylikę stanowiącą wotum wdzięczności narodu. Wewnątrz znajdują się 24 małe kapliczki symbolizujące 24 prowincje Ekwadoru. W 1985 roku miejsce to odwiedził Ojciec Święty Jan Paweł II. Na pamiątkę tego wydarzenia została ufundowana figura papieża.
– Ekwadorczycy są niezwykle religijni. Na każdym kroku można spotkać przemierzające ulice kościelne procesje. Każde miejsce jest dobre dla kolejnej figurki świętego: hol hotelowy, sklep, dworzec, ściana domu. Jeśli figurki brak w trakcie procesji ludzie wykorzystują najnowsze zdobycze techniki i za pomocą rzutnika wyświetlają postać świętego na ścianie swojego domu – mówi Karol Trawiński.

Świnka morska na talerzu

Jedzenie w tradycyjnych ekwadorskich restauracjach jest bardzo tanie. Za 2-3 dolary można zjeść obiad składający się z zupy, dania głównego, deseru i soku. Najbardziej zaskakującym dodatkiem, jaki ostrowski podróżnik dostał do obiadu była prażona słonina. Podobno to miejscowy przysmak. Generalnie w Ekwadorze zawsze dostaniemy jako dodatek do dania banana podawanego na sto sposobów, najróżniejsze odmiany kukurydzy (niestety żadna nie przypominała w smaku tej naszej) i świńską skórę: prażoną, pieczoną, smażoną lub gotowaną.
– Żeby zobaczyć cały asortyment tradycyjnej ekwadorskiej żywności warto odwiedzić typowy targ, choć to miejsce dla ludzi o mocnych nerwach. Można tam kupić pyszne, świeże owoce, czekoladę na kilogramy, ale też żywe świnki morskie, ewentualnie już martwe, oskubane, gotowe do upieczenia, a nawet już upieczone. Oprócz świnek morskich możemy też nabyć kawałek świeżo upieczonego prosiaczka. – Mnie ten widok lekko przeraził, ale żeby poznać choć w pewnym stopniu kulturę Ekwadorczyków warto wybrać się właśnie na prawdziwy targ – mówi ostrowianin.
Więcej w papierowym wydaniu Gazety Ostrowskiej

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie