Rwanda – raj i piekło na ziemi FOTO GALERIA

Rwanda to kraj mniejszy od Wielkopolski, przy zaludnieniu prawie czterokrotnie większym (12 mln ludności). Reklamowana jako kraj Tysiąca Gór (leży na wysokości 1500-2500 tys. m) nie może konkurować turystycznie z takimi sąsiadami jak nadmorskie Kenia i Tanzania czy wielkie Kongo – z powodu warunków klimatycznych. Obfite opady i lawiny błotne podczas dwóch pór deszczowych, po cztery miesiące każda, trwają w sumie osiem miesięcy.

 20170323_170128

Piękny kraj biednych ludzi

 W tym pięknym, malowniczym kraju życie jest trudne. Niedostępny teren, z ubogą infrastrukturą komunikacyjną nie jest atrakcyjny również dla inwestorów – dystans 160 km ze stolicy Kigali do Giseyni pokonuje się samochodem w ponad trzy godziny. Tylko około 20 proc. mieszkańców ma dostęp do elektryczności. Brak turystki, przemysłu, duże bezrobocie niski poziom życia, brak dostępu do opieki zdrowotnej to przyczyny ubóstwa i wielu chorób, wypływających na przedwczesną umieralność. Długość życia jest o 20 lat krótsza niż w Europie wg danych WHO z 2015 roku. Przeciętna pensja w Rwandzie to 50 tys. franków rwandyjskich, czyli 250 zł (kilo piersi z kurczaka kosztuje 25 zł, sera 17 zł, chleba 10 zł, jabłek 8 zł, pomidorów 3 zł, litr mleka 3 zł).

 To dlatego Fundacja PORT z Odolanowa otworzyła swoją filię w stutysięcznym mieście Gisenyi (dystrykt Rubavu, przy granicy Rwandy z Demokratyczną Republiką Kongo), które sąsiaduje z kongijską Gomą (1 mln mieszkańców). Gisenyi leży nad malowniczym jeziorem, które jest zaniedbane – spływają tam ścieki z dopływami z okolicznych rzek. Gromadzący się na słonym dnie jeziora gaz (metan i dwutlenek węgla), pochodzenia wulkanicznego, stanowi śmiertelne zagrożenie dla mieszkańców, rybaków i turystów.

 Gisenyi leży w uskoku tektonicznym nad wielkim jeziorem Kivu (24-krotnie większym od największego polskiego jeziora Śniardwy), u podnóża wulkanu Nyirogongo. Wiecznie dymiący, czerwony pióropusz wulkanu widoczny jest dobrze w każdym zakątku miasta – Gisenyi leży zaledwie 30 km od wulkanu. Mieszkańcy utrzymują się głównie z przygranicznego handlu z sąsiednim Kongo, usług i produkcji rzemieślniczej oraz rolnictwa i rybołówstwa. Kilkaset osób pracuje w zakładach meblarskich. Około tysiąca znajduje zatrudnienie w miejscowym browarze Heinekena.

Warunki klimatyczne wydają się przyjazne: temperatura cały rok utrzymuje się w przedziale 25-30 st. C w ciągu dnia i 15-20 st. C w nocy. Jednak górzysty teren i niezbyt żyzna, powulkaniczna, piaszczysta gleba nie sprzyja produkcji rolnej. Miasto otaczają górskie lasy równikowe, w których spotkać można koczkodany. W pobliskim Parku Narodowym Wulkanów żyją zagrożone wyginięciem goryle górskie. To tu docierają nieliczni turyści. Na zachodzie kraju w Parku Narodowym Akagera można spotkać: żyrafy, zebry, bawoły, gazele, guźce, lwy, hipopotamy i słonie. To jedyna enklawa tych egzotycznych zwierząt w Rwandzie.

 

Działania Fundacji PORT w Rwandzie

Rwanda nowe 1

Fundacja Dzieło Miłosierdzia Bożego PORT z Odolanowa od 2012 roku zajmuje się pomocą dla Rwandy. Siedziba Fundacji PORT mieści się w Odolanowie, biuro w Ostrowie Wielkopolskim. Prezesem Fundacji jest jej założyciel Mateusz Jagolicz, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu. Projekt Fundacji „Szkoła z sercem” prowadzi kaliski aktor Piotr Bigora. Projekt Spoleczni.pl prowadzi kaliski dziennikarz Janusz Jaros.

 Misją fundacji jest pomoc dzieciom z ubogich rodzin z rejonu Gisenyi we współpracy z czterema szkołami podstawowymi i czterema gimnazjami w rejonie Gisenyi, do których uczęszcza łącznie ponad 4 tys. dzieci. Pomoc obejmuje wsparcie finansowe ubogich rodzin wielodzietnych z rejonu Gisenyi, a także finansowanie ubezpieczenia zdrowotnego i ekwipunku do zajęć dla dzieci ze szkółki nauki folkloru dla dzieci przy oddziale Związku Artystów Rwandy. Fundacja pomaga w wyjściu z bezdomności dla ok. 200 dzieci z okolic Gisenyi we współpracy z siostrami ze zgromadzenia Abizeramariya. Fundacja wspiera Dom Nadziei im. Jana Pawła II, prowadzony przez rwandyjskie siostry ze zgromadzenia Abizeramariya poprzez zakup kuchni gazowych i paneli słonecznych, budowę nowego domu dla samotnych, bezdomnych, starszych osób. Niedawno uruchomiono także firmę non profit Green Tree Manufacture Ltd., produkującą mydło. Daje ona zatrudnienie dla 30 matek, byłych prostytutek, uczęszczających wcześniej na kursy rzemiosła pod auspicjami rządowej organizacji Agaciro Kiwacu. Fundacja współpracuje także ściśle z antynarkotykową organizacją O`Yes przygotowującą startupy na rozpoczęcie działalności usługowej lub rzemieślniczej.

Fundacja działa także na Ukrainie i w Polsce, gdzie prowadzi Dom Samotnej Matki w Odolanowie, prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, projekt „Szkoła z sercem” – akcje edukacyjne i fundraisingowe w szkołach południowej Wielkopolski i projekt Spoleczni.pl – wsparcie dla osób potrzebujących oraz promowanie działań prospołecznych i pomocowych prowadzonych przez różne osoby, organizacje i instytucje.

 

 

Rwandyjczycy w Ostrowie

fanaberia

 

Na zaproszenie Fundacji w Polsce przez miesiąc przebywali goście z Rwandy: Sylvain Ndayisenga oraz Jean Bosco Rukirande. Każdy z nich to bardzo ciekawa postać.

Jean Bosco Rukirande przez 20 lat był pracownikiem Czerwonego Krzyża w Rwandzie. Od kilku lat jest na emeryturze i społecznie pełni funkcję prezesa organizacji O`Yes w Gisenyi. Organizacja ta obejmuje opieką narkomanów, którzy wracają z przymusowego w tym kraju leczenia narkomanów. Narkomanów osadza się tam na wyspie, pod strażą wojska przechodzą detoks. Po rocznym pobycie wracają do swojego środowiska. Pozarządowa organizacja O`Yes szuka dla nich pracy i wspiera w walce z uzależnieniem. Od roku Jean Bosco pracuje również dla Fundacji PORT. Jean Bosco jest także przewodniczącym rady dzielnicowej – to ważna społeczna funkcja, bowiem taka osoba zajmuje się nie tylko sprawami dzielnicy i mieszkańców, ale także np. rozstrzyganiem sporów i konfliktów pomiędzy mieszkańcami (rodzaj sądu polubownego).

Sylvain Ndayisenga pracuje w filii Fundacji PORT w Rwandzie od samego początku jej powstania. W Fundacji pełni funkcję dyrektora krajowego na Rwandę. Jest odpowiedzialny za projekt wsparcia dzieci ze szkół z okolic Gisenyi. Zajmuje się także opieką nad ubogimi rodzinami z Gisenyi i okolic. Sylvain Ndayisenga od dawna pomaga dzieciom z biednych rodzin oraz szuka opieki dla sierot w Rwandzie. Sam jest sierotą, a podczas ludobójstwa w 1994 roku stracił oboje rodziców. Trafił wówczas do sierocińca w Kongo. Potem wrócił do kraju i trafił do rodziny zastępczej. Skończył studia w Kigali w 2010 roku i rozpoczął pracę jako tłumacz w firmie zajmującej się handlem sztuką.

 Obaj Rwandyjczycy przez ponad miesiąc poznawali działanie organizacji humanitarnych w Polsce, by spróbować przenieść te doświadczenia do swojego kraju. Największe wrażenie wywarł na nich Monar i specyficzne metody walki z narkomanią, z którymi nigdy się dotąd nie spotkali.

Rwandyjczycy chętnie i często spotykali się w różnych gremiach w Polakami. Kilka tygodni temu w ostrowskim klubie Fanaberia opowiadali o swojej pracy, próbując przekazać Polakom prawdę o swoim kraju, a zwłaszcza o tym, jak mogło tam dojść do ludobójstwa w niewyobrażalnej dla nas skali i okrucieństwie. 

W Polsce najbardziej zadziwiły ich… schroniska dla bezdomnych zwierząt. W Rwandzie, kraju tysięcy sierot i bezdomnych, takie rozwiązanie jest nie do pomyślenia.

CZYTAJ DALEJ  

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie