Sędzia Igor Tuleya mówił w Ostrowie o niezawisłości sędziowskiej. GALERIA ZDJĘĆ.

Sędzia Igor Tuleya przyjechał w sobotę do Ostrowa Wielkopolskiego na zaproszenie ostrowskich „spacerowiczów” – czyli działaczy Ostrowskiego Spaceru Protestacyjnego „Łańcuch Światła”. W klubie „Czekolada” czekało na niego kilkadziesiąt osób, co – jak na tego typu spotkanie można uznać za sporą frekwencję. Podczas spotkania mówił między innymi o niezawisłości sędziowskiej, środowisku prawniczym, a także o problemach z wolnością mediów w Polsce. 

 

 

 

Spotkanie rozpoczęło się nietypowo, bo od wręczenia prezentów. Sędzia Tuleya otrzymał od organizatorów „firmową” koszulkę z cytatem z piosenki Tiltu „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” oraz… kopię nominacji dla „spacerowiczów” do plebiscytu Ostrowianin Roku w kategorii: „wydarzenie społeczne roku”.
W dalszej części spotkania gość odpowiadał głównie na pytania z sali. Przytaczamy obszerne fragmenty tego ciekawego spotkania.

 

Jak zostałem sędzią?
– Moja droga do zawodu sędziego była dość przypadkowa. Chodziłem do klasy humanistycznej, więc wiedziałem, że nie mam co zdawać na politechnikę, czy medycynę. Zaczynałem studia w 1989 roku, wybrałem prawo bo miałem największa pewność, że się tam dostanę. To była również moja ucieczka przed obowiązkową wtedy jeszcze służbą wojskową. Myślałem nawet o ewentualnych przenosinach na inny, może bardziej interesujący, kierunek studiów. Jednak już na pierwszym roku odkryłem, że studia prawnicze mogą być ciekawe i prawo mnie wciągnęło. W czasie studiów widziałem jednak siebie raczej w roli adwokata. To się zmieniło, gdy trafiłem na praktyki studenckie i zobaczyłem, jak funkcjonuje sąd. Dostałem się na aplikację sędziowską i stwierdziłem, że jeśli mam już wykonywać zawód prawniczy, to jako sędzia. Teraz nie wyobrażam sobie, że mógłbym wykonywać inny zawód.

 

O autorytetach
– Miałem to szczęście, że w czasie praktyk sędziowskich miałem kilku bardzo dobrych patronów. Wypadałoby wymienić ich nazwiska, ale nie chcę, żeby był to dla nich „pocałunek śmierci”, bo oni jeszcze funkcjonują w sądach. Moim autorytetem zawodowym jest na pewno pan profesor Adam Strzębosz, który całe życie potrafił łączyć pracę naukową z pełnieniem służby sędziego. Myślę, że nie tylko dla mnie prof. Strzębosz jest symbolem niezależnego sądownictwa.

 

Niezawisłość sędziowska
– Sędzia niezawisły to taki, który orzeka zgodnie z Konstytucją, z prawem i wartościami wspólnymi wszystkim wolnym ludziom. Na straży Konstytucji stoją pewne gwarancje, jak immunitet sędziowski, pełna jawność postępowań, tajność narady i inne. Te dość liczne gwarancje niezawisłości nie służą jednak sędziom, tylko obywatelom, żeby mieli pewność, że idąc do sądu trafią do niezawisłego sędziego, który nie będzie się niczego obawiał i będzie wolny od wszelkich nacisków.

 

O „odwadze” i „tchórzostwie”
– Nie będę ukrywał, że jestem tchórzem z natury. To, co robię, to nie jest odwaga, tylko orzekanie zgodnie z Konstytucją i prawem. Oto cała „zagadka”. Nie jestem osobą heroiczną, co pokazuje choćby dzisiejsze spotkanie, które mnie dużo kosztuje, bo mocno się denerwuję. Nie mam natury harcownika, osoby która świetnie się czuje „na pierwszej linii”. W dzisiejszych czasach to mój obowiązek. Jeśli tzw. zwykli, szarzy obywatele mają odwagę bronić uniwersalnych wartości, niezawisłości sądów, Konstytucji, to tym bardziej sędziowie powinni wykazać się odwagą. Uważam, że zwłaszcza w przypadku sędziów to nie jest nic nadzwyczajnego, bo tacy powinniśmy być. Odważni są zwykli ludzie, którzy bronią wartości, a sędziowie mogą z nich czerpać odwagę, energię i wzorować się na tych, którzy mają odwagę mówić wprost. Jeśli sędziowie nie potrafią stanąć obok obywateli, to nie są odważnymi ludźmi, a jeśli tak, to nie powinni być sędziami.

 

O protestach pod sądami i braku ostrowskich prawników w tych wydarzeniach
– Mnie jest łatwiej mówić o protestach, bo jestem z Warszawy, gdzie na protestach było znacznie więcej sędziów i prawników. To na pewno dodawało odwagi. Myślę, że mniejszych miejscowościach sędziowie nie mają tyle odwagi. Przekonałem się o tym, kiedy pojechałem na spotkanie do Przasnysza. Po spotkaniu obywatele zapytali, czy pójdę z nimi pod sąd rejonowy, żeby zapalić światełko. Odpowiedziałem, że oczywiście. Pod sądem stało może 15 osób. Zapytałem się, czy przychodzili do nich sędziowie. Okazało się, że nigdy żaden sędzia z Przasnysza nie brał udziału w tych protestach. Powiem szczerze, że tak po ludzku, poczułem się zawstydzony i było mi głupio. Myślę, że to wynika z braku odwagi. Środowisko sędziowskie jest lustrzanym odbiciem naszego społeczeństwa. Niestety, większość jest niezainteresowana tym, co się dzieje, żyje dniem codziennym. Może brakuje im głębszej refleksji. Sędziowie nie są żadną nadzwyczajną kastą, jesteśmy tacy sami, jak państwo. Duża część nie włącza się w takie akcje. Pocieszające jest, że większość środowiska sędziowskiego zgadza się z postulatami organizacji sędziowskich.

CAŁA RELACJA ZE SPOTKANIA W ŚRODOWYM WYDANIU GAZETY OSTROWSKIEJ

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie