Spotkanie 60 lat po maturze

Na swoim Diamentowowym Zjeździe Koleżeńskim spotkali się absolwenci Gimnazjum Męskiego w Ostrowie z roku 1954. Niecodzienny jubileusz 60-lecia egzaminów dojrzałości świętowało 22 wychowanków.

 

matura

 

Uczestnicy zjazdu. Górny rząd od prawej Kazimierz Bąk, Zdzisław Grzelak, Jerzy Kuczma, Andrzej Krzak. Drugi rząd od prawej Jerzy Jędras, Jerzy Wawrzyniak, Marian Bąk, Stefan Bronka, Bogdan Lesiński, Kazimierz Miedziński, Stanisław Czaja, Jerzy Raut. Pierwszy rząd od prawej Andrzej Bojanowski, ks. Czesław Smardz, Eugeniusz Mykytyn, Jacek Juszczak, Stefan Kowalski, Wiesław Cieślak, Ignacy Jackowiak, Zdzisław Majchrzak, Walerian Kaczmarek, Tadeusz Jastrzębski.

 

To jeden z najaktywniejszych, jeśli nie najaktywniejszy rocznik w historii szkoły. Nie dość, że regularnie co pięć lat organizowane są zjazdy, to jeszcze każdego roku odbywają się tzw. spotkania międzyzjazdowe w nieco mniejszym gronie. Wydawane są jedniodniówki, odwiedza się groby zmarłych profesorów i kolegów.

 

Zawsze na początku czerwca

Wszystko zaczęło się w czerwcu  1968 roku, kiedy to absolwent klasy XII Ryszard Jaździński  zaproponował absolwentom mieszkającym w Ostrowie powołanie komitetu, który przygotowałby pierwszy po 15 latach od zdania matury zjazd. Termin spotkania organizacyjnego wyznaczono na  16 października w lokalu międzyspółdzielczego klubu  w Rynku. Od tego momentu minęło już 46 lat. Przez ten czas Komitet Organizacyjny działa praktycznie na okrągło. Pierwszy historyczny zjazd odbył się w sobotę, 7 czerwca 1969 roku. Msza święta została o godzinie 9.00 odprawiona  w kościele NMP przy ulicy Królowej Jadwigi. Ks. prefekt Adam Szkudlarski przypomniał absolwentom to samo kazanie, którym żegnał ich 15 lat wcześniej jako maturzystów. Na ręce dyrektora szkoły Zenona Walczaka złożono wówczas dar dla biblioteki – 18 tomów dzieł wszystkich Stanisława Wyspiańskiego. Zapadła też ważna decyzja, że kolejne zjazdy koleżeńskie odbywać się będą  co 5 lat, zawsze w pierwszą sobotę czerwca. I tej zasadzie wychowankowie trzymają się do dziś. Oprócz samych zjazdów odbyło się już 40 spotkań! Mają być kontynuowane aż do momentu, kiedy zjawi się na nich ostatni żyjący absolwent.

 

Znicze na grobach kolegów i profesorów

Od początku przyjęto zasadę, że wszystkie zjazdy i spotkania rozpoczynane są zawsze mszą w kościele NMP, który po wojnie był kościołem filialnym należącym do fary, przeznaczonym dla szkół średnich : Gimnazjum Męskiego, Gimnazjum Żeńskiego  i Gimnazjum Handlowego. Nabożeństwa dla młodzieży przed laty odprawiali tam księża prefekci Adam Szkudlarski, Stanisław Wróblewski i Mieczysław Kutzner – późniejszy proboszcz parafii NMP. Przez kolejne dziesięciolecia wychowankom z 1954 roku udało się utrzymać przyjęte zasady. Częste spotkania sprzyjały utrzymywaniu kontaktów. Nie inaczej mogło być w roku 2014, który jest dla wspomianego rocznika jubileuszowy. Tuż przed zjazdem, wierni łacińskiej maksymie ,,Non omnis moriar’’ absolwenci nawiedzili mogiły założycieli szkoły ks. Jana Kompałły i Wojciecha Lipskiego oraz groby swoich kolegów z ławy gimnazjalnej, spoczywających na cmentarzach w Ostrowie, Wrocławiu, Świeradowie Zdroju, Poznaniu, Żerkowie, Gnieźnie, Trzciance, Śremie i Włoszakowicach. Na każdym zapalono znicze z białoczerwoną szarfą z napisem ,,Z okazji 60-tej rocznicy zdania matury. Absolwenci z 1954 r. Almae Matris Ostroviensis’’.

 

Wspomnienia nadal mocne i żywe

Na samym spotkaniu zjawiło się dwudziestu dwóch maturzystów sprzed 60 lat. Po mszy, podczas spotkania w auli I LO, głos zabrał jeden z uczestników, profesor laryngologii z Wrocławia Andrzej Krzak. Podkreślił przygotowanie, jakie tamte pokolenie wyniosło ze szkoły. Zdobyta wiedza pozwoliła odważnie iść w dorosłe życie. Zdecydowana większość wychowanków poszła po maturze na studia. Z tego rocznika wyszło czterech profesorów i wiele osób zajmujących wysokie stanowiska w różnych dziedzinach życia. Ze względów zdrowotnych nie mógł być obecny inicjator zjazdów Ryszard Jaździński. Przygotowane przez niego przemówienie odczytał podczas uroczystości w szkolnej auli Zdzisław Grzelak. Pomysłodawca spotkań koleżeńskich podreślił, że  każdy jubileusz jest powrotem do lat młodości, lat ideałów, lat pierwszych wzruszeń i rozczarowań. Zawsze przy takiej okazji odżywają dawne lata, dawne przyjaźnie. Absolwenci mogą znowu poczuć się uczniami, choć nieco innymi, bo doświadczonymi przez życie. Za nimi studia, praca i okres wypełniony wieloma obowiązkami, niekiedy nie do pogodzenia.

– Problemy i radości wypełniały sobą kolejne lata. Wspomnienia sprzed kilkudziesięciu lat odżywają na nowo, otrzymując jednak inną siłę i barwę. Płyną lata, czas zaciera ślady, ale serdeczne więzi związane z ostrowskim gimnazjum są nadal mocne i żywe – podkreślił w swoim wystąpieniu Ryszard Jaździński.

 

Znów przemówił ,,Franek”

Wzruszającym momentem było odtworzenie nagrania z przemówieniem, jakie na zjeździe z okazji 25-lecia matury w roku 1979 wygłosił były dyrektor szkoły Franciszek Kowalski. Jego syn także zdawał maturę w roku 1954 i był obecny na sali. Po części oficjalnej wszyscy wzięli udział w spotkaniu towarzyskim, podczas którego nie brakowało wspomnień. Wracano pamięcią zwłaszcza do wspaniałych profesorów, takich jak Józef Jachimek (polonista), Bolesław Bożek (historyk), Bronisław Reszke (łacinnik), Stanisław Pędziński (polonista) czy wspomniany  Franciszek Kowalski, który nazywany był przez uczniów ,,Frankiem”. Wszyscy z nich byli profesorami starej daty, prawdziwymi patriotami. Szczególnie ceniony był profesor Bożek, ktory na lekcjach historii najpierw przedstawiał oficjalną wersję podręcznikową, a potem tę prawdziwą.

– Lata, kiedy chodziliśmy do szkoły były okresem największego stalinizmu w Polsce. Chciano zaprowadzić ład wzorowany na Związku Radzieckim. Kolega, który działał w tajnej szkolnej  organizacji dostał karę 8 lat więzienia, z czego 4 lata odsiedział. W dniu kiedy zdałem do klasy VIII mój ojciec został zatrzymany  jako kułak. Zaraz po wojnie był szefem PSL na naszym terenie, mieliśmy 25-hektarowe gospodarstwo. Zarzucono mu, że niby podżegał do niepłacenia podatków i nie wywiązywania się z tzw. obowiązkowych dostaw – wspomina tamte lata Zdzisław Grzelak.

 

Młodzieńcza fantazja w trudnych czasach

Koledzy ze szkolnej ławy musieli się odnaleźć w skomplikowanej powojennej rzeczywistości. Jak podkreślają, łączyła ich wspólna obrona przed tym, co się działo na zewnątrz. Ale przecież byli normalnymi nastolatkami. Nawet w tych trudnych czasach młodość miała swoje prawa. Dlatego na jubileuszowym zjeździe nie brakowało wspomnień o psikusach wymyślanych  przez dorastających młodzieńców. Ich ,,ulubienicą” była ucząca języka rosyjskiego Maria Założna, która musiała uciekać z ZSRR, ponieważ jej mąż był generałem – białogwardzistą. Paradoks polegał na tym, że po wojnie musiała chwalić komunizm. Uczniowie czasem żartowali, że doniosą na nią do CWKS. Nie wiedziała co ten skrót  oznacza, ale bała się, że nie wróży to dla niej nic dobrego. Lubiła koty, więc kiedyś na tablicy ktoś narysował szubienicę z powieszonym kotem. Nazwała klasę bandytami i poszła ze skargą do dyrektora Kowalskiego. Ten najpierw skrzyczał uczniów, ale potem puścił do nich oko.

Renata Weiss

 

Niektóre lektury obowiązkowe dla klasy VIII w roku szkolnym 1950/51:

,,Matka”  – Maksym Gorki

,,Burmistrz’’ – Iwan Turgieniew

,,O rewolucji  1905 r.’’ – Włodzimierz Lenin

,,Magnitogorsk’’ –  Władysław Broniewski

,,Lenin’’ – Włodzimierz Majakowski

,,Dobrze’’ – Włodzimierz Majakowski

,,Jak hartowała się stal’’ – Mikołaj Ostrowski

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie