Strajkowa fabryka – Wagonu walka o życie cz. II

Kontynuujemy serię artykułów przedstawiających historię i dzień dzisiejszy Fabryki „Wagon”. Dziś czas na przypomnienie wybranych strajków i protestów, poczynając od… 1921 roku, a kończąc na słynnym strajku z 2003 roku.

 

w jedynka

Już podczas budowy fabryki doszło do pierwszego strajku. W sierpniu 1921 roku pracownicy firmy ,,TRI’’ (Towarzystwo Robot Inwestycyjnych) mieli zostać tymczasowo zwolnieni.

 

Pierwszy strajk w Wagonie

Grupa robotników zażądała jednak pozostawienia w pracy. Doszło do przepychanek z jednym z kierowników fabryki, za co zarząd zdecydował się zwolnić wszystkich pracowników fizycznych; zarówno zatrudnionych przy budowie zakładu, jak i z produkcji.

Wśród nazwisk prowodyrów protestu wymienia się: Kamińskiego vel Grzywacza, Pawlaka, Zimnego, Sobczaka, Talarka, Rychłowskiego. Solidarnościowy strajk urządzili wtedy pracownicy administracji.

Doszło do tego, że fabryka została obsadzona przez regularne oddziały wojskowe. Po 3 dniach kierownictwo zgodziło się na ponowne zatrudnienie zwolnionych pracowników, ale już według swoich kryteriów. Każdy z nich musiał podpisać – jak byśmy to dziś nazwali – „lojalkę”, że nie będzie już brać udziału w podobnych zajściach.

Dopiero po tym sytuacja się uspokoiła, ale nie na długo. Po strajku w 1921 roku pracownicy zaczęli się zrzeszać w związkach zawodowych dla obrony swoich praw. Działała Federacja Kolejarzy Polskich, Chrześcijański Związek Metalowców, Związek Kolejowców Polskich, Związek Zawodowy Kolejarzy. Pracownicy biurowi zrzeszyli się w Związku Sosnowieckim Pracowników Umysłowych. 

W latach szalejącej hiperinflacji doszło do kolejnych wystąpień robotniczych, bo wypłacane wtedy co tydzień pensje nie wystarczały nawet na wyżywienie z powodu rosnących niemal z godziny na godzinę cen.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA 

 

Poznański Czerwiec 1956 w Ostrowie

W upaństwowionych ZNTK w Ostrowie nie było mowy o strajkach i zorganizowanych protestach. Nie oznacza to jednak, że nie dochodziło do spontanicznych akcji. Jednym z głośniejszych przykładów były wydarzenia z 1956 roku. W ostatnich dniach czerwca tego roku, na wieść o brutalnej pacyfikacji przez wojsko robotniczego protestu w Poznaniu, który przeszedł do historii, jako Poznański Czerwiec 1956, również robotnicy z Ostrowa Wielkopolskiego zebrali się, by dać wyraz swojej solidarności. Akcja była jednak zupełnie niezorganizowana. Do tzw. masówki, czyli przerwy w pracy i spotkania załogi, doszło przed jedną z bram. Gdy ówczesny prezes usiłował nakłonić robotników do powrotu do pracy, w jego stronę poleciały żelazne śruby i mutry. Wtedy własnym ciałem zasłonił go senior rodziny Plucińskich, który sam został w ten sposób ranny. Gdy rozeszła się wieść, że pod zakład kierują się wzmocnione siły milicji i wojska, załoga powróciła do pracy. 

 

,,Cicha prywatyzacja’’ Boehringera

W czasach potęgi ostrowskich ZNTK nikt specjalnie nie myślał o protestach, bo też i nie było powodów. Zakład był typowym, socjalistycznym molochem, który dawał pracę tysiącom ludzi, prowadził przyzakładową szkołę, przedszkole, radiowęzeł, gazetkę, wysyłał ludzi na wypoczynek nad morze do własnego ośrodka, a nawet prowadził swoją stołówkę, fermę świń na jej potrzeby.

Dopiero po transformacji ustrojowej w 1989 roku okazało się, że ten kolos stał na glinianych nogach. Kolejne załamania rynku sprawiły, że jedynym ratunkiem dla firmy była szybka prywatyzacja. Pierwsze jej próby miały miejsce pod koniec lat 90. ubiegłego wieku.  Włączenie ZNTK Ostrów do NFI było równoznaczne z zapaleniem zielonego światła dla prywatyzacji firmy.

 Nie licząc niewiele znaczących rozmów, pierwsze poważne próby prywatyzacji ZNTK Ostrów przez NFI miały miejsce w 1998 roku. Wstępne zainteresowanie wyrażało kilka firm, wśród nich między innymi Polmix, z którym związany był Niemiec Goerd Boehringer. Pod koniec września 1998 Boehringer spotkał się ze związkowcami.

– Pokazał nam ofertę kupna pakietu wiodącego ZNTK, w którym było tylko napisane, że wyraża zgodę na negocjacje pakietu pracowniczego. Gdy naciskaliśmy na konkrety, sypał obietnicami na prawo  i lewo, ale niczego nie chciał sformalizować na papierze – mówi Andrzej Finke, wówczas szef zakładowej Solidarności.

Związkowcy jednocześnie słali pełne zaniepokojenia listy do NFI, na które nie otrzymywali odpowiedzi. 7 grudnia 1998 napisali do NFI Hetman list z protestem przeciwko „cichej prywatyzacji naszej firmy”. Mniej więcej w tym samym czasie powstał plan powołania konsorcjum Tabor Polski, które miało ubiegać się o to zamówienie. Jego głównym udziałowcem miały być PKP oraz kilka zakładów naprawczych, w tym Ostrów ze sporymi udziałami.

 

,,Dziwny’’ strajk

Związkowcy postanowili nie czekać biernie na rozwój ,,cichej prywatyzacji’’ w wykonaniu NFI i Boehringera i 15 grudnia od rana ogłosili akcję strajkową. Oto, jak po czasie pamięta strajk A. Finke.   

- Większość społeczeństwa traktuje, że ten strajk to był wielki sukces działającej razem załogi i kierownictwa firmy. Tak nie było, a przynajmniej na pewno nie na początku strajku. Kierownictwo Fabryki ,,Wagon’’ było początkowo wręcz zachwycone tą prywatyzacją. Problem w tym, że im bliżej było do podpisania umowy prywatyzacyjnej, tym bardziej jasne stawało się, że Behringer nie chce podpisać pakietu gwarancji pracowniczych. Dlatego doszło do strajku i już w jego trakcie nagle kierownictwo nas zdecydowanie poparło, przeciwko prywatyzacji bez pakietu.

Pomimo tego, że były już podpisane dokumenty, Hetman wycofał się ostatecznie z Behringera po pięciu dniach.

16 grudnia 1998 roku strajkował już cały zakład. Prezes zarządu Zbigniew Maciejewski stara się bronić ,,na zewnątrz’’ swojej pozycji i na swój sposób komentuje wydarzenia. Wysyła do mediów fax, w którym pisze: „Trwający strajk nie jest sporem zbiorowym pomiędzy pracownikami i pracodawcą, a jedynie wyrazem protestu akcjonariuszy – pracowników wobec zamierzeń akcjonariusza wiodącego zbycia pakietu akcji nieznanemu inwestorowi”.

Sprawą zainteresowali się parlamentarzyści, ale niewiele z tego wynika. Charakterystyczne jest pismo w sprawie strajku wystosowane do ówczesnego premiera Jerzego Buzka przez posła z Kępna Witolda Tomczaka, który pisał między innymi: „Wiodący pakiet akcji ZNTK prawem kodeksu handlowego – w III Rzeszy postępowano również zgodnie z prawem, bezprawia nie tolerowano, stąd m. innymi Auschwitz – został lub zostanie zbyty nieznanemu nabywcy niemieckiemu. To kolejne przedsiębiorstwo, które może produkować nie tylko wagony różnego typu, ale i sprzęt wojskowy, i zostanie podporządkowane interesowi niemieckiemu’’.

NFI ,,Hetman’’ odstąpił ostatecznie od sprzedaży ZNTK Polmixowi i zobowiązał się do uzyskania od przyszłego nabywcy zapewnienia, że w zakładzie będzie prowadzona działalność gospodarcza zgodna z dotychczasowym profilem działalności. Warunki pracy i płacy miały nie ulec pogorszeniu, a przyszły nabywca miał możliwie najszybciej przystąpić do rozmów na temat pakietu gwarancji pracowniczych. ,,Hetman’’ zobowiązał się, że w przypadku nieuzyskania tych zapewnień nie dokona sprzedaży akcji. Po podpisaniu tego porozumienia, 18 grudnia ok. godz. 23.00, strajk został zakończony.

 

„Wagon” dla Słowaków

Niespełna dwa lata później, w roku 2001, fundusze sprzedały swoje udziały kilku spółkom. Właścicielem największego pakietu akcji stała się szwajcarska firma Partner Market AG, która objęła 24 %  akcji. Pozostałą część z 33-procentowego pakietu NFI ,,Hetman’’, czyli 9 %, kupiła Partner Group – firma z siedzibą w Warszawie. Kolejny NFI – ,,Jupiter’’ sprzedał 19,26 % firmie Tatra Wagon AG ze Słowacji.

 Od tego momentu rozpoczął się słowacki okres historii „Wagonu”. Wśród większościowych udziałowców pojawił się Vladymir Klepanec i inni związani z nim biznesmeni ze Słowacji i Szwajcarii. Do czego to doprowadziło, wszyscy w Ostrowie wiedzą: dramatycznie rosnące problemy, katastrofalna sytuacja firmy, która w sierpniu 2003 roku doprowadziła do najgłośniejszego ostrowskiego o strajku. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Jarosław Wardawy 

 

PS W trzeciej części naszego cyklu przypomnimy przebieg strajku z 2003 roku.

2 Odpowiedz to "Strajkowa fabryka – Wagonu walka o życie cz. II"

  1. Z7 pisze:

    Komisja ds. WAGONU…. Fajnie byłoby zobaczyć jak niektóre ówczesne świnie z Wagonu tłumaczą się albo cierpią na amnezję…. A potem wyroki i Wronki albo Rawicz…. Piękne marzenia, prawda?

  2. starka pisze:

    WSI – posłuchajcie Gadowskiego, Michalkiewicza czy Sumlińskiego….. Zrozumiecie wtedy co się w 2003 roku stało na Wagonie…. Bój się KN… Miejmy nadzieję, że znajdziesz się w więzieniu…

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie