Strajkowy sierpień 2003 cz. I

13 lat temu, w sytuacji postępującej degradacji firmy, dwuipółtysięczna załoga Fabryki „Wagon” rozpoczęła największy i najgłośniejszy po 1989 roku strajk w południowej Wielkopolsce. Nie brakowało w nim dramatycznych sytuacji, z marszami protestacyjnymi ulicami miasta, nabożeństwami na terenie zakładu, głodówką, a nawet próbą samosądu. Przypominamy przebieg tamtych gorących dni sierpniowych.

Wagon_1

Przez wiele lat „Wagon” był symbolem i wizytówką Ostrowa Wielkopolskiego. W latach 60. i 70. ubiegłego wieku to był prawdziwy gigant. Dość powiedzieć, że w szczytowym okresie w ostrowskim „Wagonie” pracowało ponad 8 tys. ludzi.

 

Geneza strajku

W latach 80. i 90. ubiegłego wieku coraz bardziej było jasne, że ostrowski kolos stoi na glinianych nogach. Nałożyło się na to wiele czynników: od transformacji ustrojowej i ekonomicznej, po postępujące kłopoty PKP.

Punktem zwrotnym dla ostrowskiej fabryki było zaliczenie ,,Wagonu”, wówczas jeszcze jako ZNTK, do Programu Powszechnej Prywatyzacji (PPP). Ostatecznie, akcje ZNTK Ostrów zostały podzielone między kilka Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. NFI były jednak tylko przygotowaniem do prywatyzacji. Po nieudanych próbach sprywatyzowania zakładu, nowymi właścicielami „Wagonu” stała się grupa przedsiębiorców skupiona wokół Słowaka, Vaclava Klepanca. Właścicielem największego pakietu akcji stała się nieznana na rynku kolejowym szwajcarska firma Partner Market AG, która objęła 24 %  akcji. Pozostałą część z 33-procentowego pakietu NFI  „Hetman”, czyli 9 %, kupiła Partner Group  – firma z siedzibą w Warszawie.  Kolejny NFI – „Jupiter” sprzedał 19,26 % firmie Tatra Wagon AG ze Słowacji.

Prywatyzacja od początku wzbudziła wiele zastrzeżeń. Sprawę badał Urząd Ochrony Państwa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale nigdy nie doszło do postawienia konkretnych zarzutów dotyczących tego procesu. Późniejsze, ciągnące się niekiedy do dziś, procesy właścicieli dotyczyły innych zagadnień.

Na przełomie roku 2002/2003 sytuacja w fabryce i spółkach zależnych stawała się coraz bardziej napięta. Załoga coraz częściej nie dostawała pieniędzy z wypłat na czas. Zakład nie był w stanie realizować nawet tych zamówień, które udało się sprowadzić do Ostrowa. Spółka nie regulowała zobowiązań publicznoprawnych wobec państwa, samorządu lokalnego, ani wierzycieli prywatnych. Kłopoty zaczęły się nawarstwiać: załoga nie otrzymywała pensji, wierzyciele zajęli u komornika pieniądze na ich wynagrodzenia. Tym razem miarka się przebrała i odpowiedzią załogi był strajk, który rozpoczął się 6 sierpnia, w środę.

 

6 sierpnia 2003

Prezes czuje się mocny

Wagon_12

Rano szef zakładowej „Solidarności” Grzegorz Majchrzak i pozostali liderzy związkowi spotkali się prezesem zarządu Marianem Priedisem. Usłyszeli jedynie, że ich protest jest – zdaniem prezesa – nielegalny, a jego uczestnicy nie otrzymają wynagrodzenia za czas przestoju w pracy. Na dodatek, związkowcy twierdzą, że prezes groził spacyfikowaniem protestu przy pomocy dużych sił agencji ochroniarskiej i dyscyplinarnymi zwolnieniami strajkujących.

Po takim postawieniu sprawy związkowcy wrócili do załogi rozgoryczeni. W środę po południu Grzegorz Majchrzak pojechał do Ministerstwa Przemysłu do Warszawy na rozmowy ostatniej szansy. Wcześniej wraz pozostałymi członkami Komitetu Strajkowego ustalił plan dalszego przebiegu akcji.

7 sierpnia 2003

Oświadczenie prezesa

Na I zmianę przyszła niemal cała załoga Fabryki ,,Wagon’’. Tuż przed godz. 9.00 zebrali się pod domem zarządu, ale na trenie zakładu. Atmosfera była bardzo gorąca i związkowym przywódcom z trudem chwilami przychodziło utrzymanie spokoju. Brak zarządu na wiecu załoga przyjęła gwizdami i okrzykami.

Grzegorz Majchrzak odczytał środowe oświadczenie zarządu spółki. Zapowiedź wypłat do 20 sierpnia załoga przyjęła głośnymi gwizdami i okrzykami. Zarząd uznał również za szkodliwe dla firmy ewentualne wyrażenie zgody na program naprawczy opracowany przez nich w ostatnich dniach lutego.

Pracownicy po swojemu „skomentowali” aroganckie zachowanie prezesa, przygotowując mu klatkę z charakterystycznymi atrybutami: dmuchaną „panienką”, butelkami alkoholu itp. Klatkę wystawiono na zewnątrz zakładu, by każdy ostrowianin mógł ja sobie obejrzeć.

Związkowa odpowiedź

Wagon_7

Związkowcy kategorycznie odrzucili zarzuty członków zarządu. Nastroje stawały się coraz bardziej radykalne. Część pracowników chciała od razu rozpocząć strajk okupacyjny, obawiając się zapowiadanej przez prezesa pacyfikacji strajku. Ustalono, że w piątek o godz. 8.30 ruszy sprzed bramy głównej zakładu marsz głodowy ulicami miasta, strajk będzie kontynuowany w sobotę i niedzielę.

 

8 sierpnia

Marsz desperacji strajkujących

Wagon_3

Ponaddwutysięczna załoga pracowników Fabryki ,,Wagon’’ wyszła na ulice miasta, domagając się wypłaty zaległych wynagrodzeń i jasnego określenia przez zarząd planu ratowania spółki. Ostrowianie przyjmowali strajkujących oklaskami, jednoznacznie popierając ich protest. Od poniedziałku Komitet Strajkowy zapowiedział okupację fabryki.

Piątkowy protest na ulicach miasta strajkująca załoga określiła, jako marsz głodowy. Robotnicy przeszli ulicą Wrocławską do ronda Bankowego, potem ul. Głogowską do ronda Sybiraków i z powrotem. Protestującym pracownikom ostrowskiej fabryki towarzyszy silna obstawa policji, która nie miała jednak nic do roboty. Protest przebiegał wyjątkowo spokojnie, chwilami wręcz w całkowitej ciszy. Przyglądały mu się tłumy ostrowian, którzy pozdrawiali strajkujących robotników, podawali im wodę do picia i oklaskami wyrażali swoje poparcie dla ich protestu.

Na popołudniowej konferencji prasowej Komitet Strajkowy wezwał wszystkich posłów wielkopolskich do przyjazdu we wtorek rano do Ostrowa na – jak określono – spotkanie ostatniej szansy.

 

Ostrów dla strajkujących

Komitet zaapelował też do wszystkich o żywność i napoje dla strajkujących. Mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego spontanicznie zareagowali na tę prośbę. Od soboty rana pod bramę zakładu przychodzili przedstawiciele firm i osoby prywatne, które przynosiły napoje i żywność dla strajkujących. Na miejskim targowisku zorganizowano zbiórkę pieniędzy i żywności, która trafiła do Fabryki ,,Wagon”. Przez sobotę i niedzielę porządku na terenie zakładu pilnowały kilkusetosobowe grupy pracowników. W poniedziałek rozpoczął się strajk okupacyjny całej załogi.

 

11 sierpnia

Biskup u robotników

Wagon_5

O 12.30 przed wejście do siedziby związków zawodowych zajechał samochód, z którego wysiadł ordynariusz diecezji kaliskiej, biskup Stanisław Napierała, który odwiedził najpierw na krótko związkowców, a potem poszedł na spotkanie z załogą. Tłum strajkujących pracowników na siedząco oczekiwał swojego biskupa. Gdy tylko się pojawił, dwa tysiące ludzi natychmiast powstało i powitało go gromkimi oklaskami.

Niech ten zakład istnieje, bo jest potrzebny Ostrowowi i Polsce – apelował biskup Napierała, co załoga przyjęła kolejnymi gromkimi brawami. Wielu robotników nie kryło swojego wzruszenia, ocierając ukradkiem łzy podczas wspólnej modlitwy oraz gdy dwa tysiące ludzi podchwyciło zaintonowaną pieśń ,.Boże coś Polskę’’.

 

Ostrów ze swoją fabryką

Ostrowianie gremialnie popierali protest fabryki. Od samego rana pod bramę fabryki podjeżdżały samochody firmowe i przychodziły osoby prywatne przynosząc żywność, napoje i środki czystości dla strajkujących. Każdy dawał, co mógł. Po wizycie biskupa Napierały dla strajkującej załogi przyrządzono posiłek z suchego prowiantu. Wieczorem do wszystkich hal rozwieziono ciepłą grochówkę z kiełbasą.

 

12 sierpnia

Politycy w fabryce

Wagon_9

Parlamentarzyści wielkopolscy, szefowie ogólnopolskich central związkowych i przedstawiciele samorządu miejskiego wezwali na wiecu strajkujących pracowników Fabryki ,,Wagon’’ do wytrwania w proteście o wypłatę wynagrodzeń i ratowanie spółki. Niestety, zdecydowana większość polityków wykorzystała wiec do autopromocji i oprócz wygłoszenia płomiennych przemówień nie zrobiła dla fabryki kompletnie nic, nie licząc listu do premiera Leszka Millera z apelem o wszczęcie postępowania przeciwko obecnemu zarządowi fabryki i osobiste zaangażowanie premiera w pomoc dla spółki. Bezskutecznie, bo L. Miller ani się o Ostrowie nie zająknął.

Po wiecu delegacja Komitetu Strajkowego pojechała do Warszawy na kolejne rozmowy.

 

 

Strajkowe negocjacje

Wagon_2

Po raz pierwszy przedstawiciele protestujących robotników zasiedli do negocjacji z zarządem spółki. Na miejsce rozmów z zarządem wybrano Urząd Miejski, gdyż od kilku dni gabinety prezesa i członków zarządu zostały zaplombowane przez strajkujących.

Rozmowy rozpoczęły się o godz. 15.00 i odbywały się w bardzo nerwowej atmosferze przez ponad sześć godzin. Wreszcie po godzinie 21.00 ogłoszono końcowy komunikat. Zarząd Fabryki ,,Wagon’’ zobowiązał się do soboty przedstawić sposoby na pozyskanie pieniędzy na częściowe pokrycie zaległych wynagrodzeń. Ponadto zarząd zobowiązał się do końca sierpnia do przygotowania i przedstawienia w Agencji Restrukturyzacji Przemysłu zaktualizowanego planu restrukturyzacji ostrowskiej spółki. Po ustaleniu tych dwóch najważniejszych punktów negocjacji związkowcy zadeklarowali wsparcie dla działań zarządu mających na celu podjęcie ugody z wierzycielami oraz przywrócenie normalnego funkcjonowania spółki. cdn

Tekst i foto: Jarosław Wardawy

Zobacz galerię zdjęć

Przeczytaj również

5 Odpowiedz to "Strajkowy sierpień 2003 cz. I"

  1. narwal pisze:

    A cóż dzisiaj porabiają bohaterowie tamtych dni?
    Co się dzieje ze słowackimi „inwestorami”? Czy jeszcze żyją czy też odwiedził ich seryjny samobójca?
    Co robi pani syndyk i jej dyrektorzy?

  2. narwal pisze:

    A może warto zainteresować sprawą ministra Ziobro i wrócić do tej sprawy?

  3. narwal pisze:

    Bo nikt chyba nie wierzy, że to złodziejstwo odbyło się bez udziału postkomunistycznych służb specjalnych…? ;)

  4. waldemar pisze:

    A szef solidarności jak się zasłużył w czasie strajku i późniejszych perypetii Fabryki Wagon?

  5. maciar pisze:

    Ciekawe kto na Wagonie był WSIowy? No kto? :D :D:D

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie