To jest ten moment-wywiad z marszałkiem wielkopolskim

O szansach Aglomeracji Kalisko-Ostrowskiej, terenach inwestycyjnych w powiecie ostrowskim i o tym, czym jest dziś wielkopolskość z Marszałkiem Województwa Wielkopolskiego MARKIEM WOŹNIAKIEM rozmawia Jarosław Wardawy. 

 Marszałek wywiad

Dlaczego trzykrotnie wybierany, szanowany marszałek dużego województwa decyduje się na start w eurowyborach? Po co panu ta Bruksela?

- W pewnym momencie życia człowiek dojrzewa do tego, żeby pomyśleć, jak wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie na szerszym polu, niż działał do tej pory. Myślę, że 24 lata pracy w samorządzie na wielu różnych szczeblach i stanowiskach, a do tego działanie od 2006 roku w Komitecie Regionów – czyli w europejskiej reprezentacji  samorządów krajów unijnych, dało mi wiedzę, którą mogę się teraz posłużyć, by głos samorządów w Unii Europejskiej był lepiej słyszalny. Często nadal tego brakuje, a przejawia się to w złym prawie, złych procedurach, przeroście biurokracji.

Z której strony poszedł pierwszy impuls: najpierw pan chciał, czy partia chciała, by startował pan do Europarlamentu?

- Nie ukrywam, że to była najpierw moja inicjatywa. Złożyłem ofertę mojej partii i została ona przyjęta.

Gdyby się panu powiodło, to zastanawiał się już pan, jak będzie się przedstawiał? Jako poznaniak, kaliszanin, wielkopolanin, czy po prostu, jako Polak?

- Zawsze jako Wielkopolanin. Mam ten przywilej, że moja mama jest poznanianką, tata jest kaliszaninem. Ja urodziłem się w Kaliszu, gdzie przyjechali do pracy po studiach moi rodzice. Tam chodziłem do szkoły podstawowej, ale już szkołę średnią i wyższą kończyłem w Poznaniu. Ukończyłem kierunek archeologii na Wydziale Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Pokusiłby się pan o zdefiniowanie, czym jest , albo może być wielkopolskość, na którą też się pan powołuje?

- Ja widzę takie cechy, ale moje zdanie mogłoby być subiektywne. Dlatego lepiej, jak może przytoczę zdanie opinię przedstawiciela koncernu Volkswagen, który niedawno myślał, czy nie przenieść fabryki w inne miejsce Europy, gdzie jest tańsza siła robocza i tańsze są koszty funkcjonowania zakładu. Jednak w ogólnym bilansie, za każdym kierownictwo koncernu decydowało się na pozostanie w Wielkopolsce, bo tutaj pracownicy są najbardziej solidni, a produkcja jest praktycznie bezawaryjna.  To jeden z naszych największych atutów, jako regionu i namacalny dowód, że jest u nas tradycja dobrej, solidnej pracy.

Ale poszczególne części Wielkopolski też znacznie różnią się od siebie?

- Mam wrażenie , że mam dobre wyczucie pewnych klimatów i nastrojów w całej Wielkopolsce. Dobrze się czuję w każdej części Wielkopolski -mimo, że różnią się one dość znacznie od siebie. Dla przykładu, na wschodzie regionu ludzie mają trochę inne doświadczenia historyczne, trochę mniej odwołują się na przykład do Powstania Wielkopolskiego, a więcej do Powstania Styczniowego, inaczej postrzegają swoją przeszłość i przyszłość. Północ to z kolei bardzo rolniczo – leśny obszar. Były próby lokowania tam dużego przemysłu, ale dotyczy to w zasadzie tylko Piły i Chodzież. Każda część Wielkopolski ma swoją niepowtarzalną specyfikę.

A jaki „klimat” wyczuwa pan na południu Wielkopolski?

- Na południu regionu bardzo wyraźnie dostrzegalna jest zmiana, jaka dokonała się w ciągu ostatnich 25 lat. Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają dziś wsie i miasta i porównać z tym, co było 25 lat temu. To już zupełnie inne miejsca. Tu nie ma może aż tak dużej koncentracji przemysłu, jak w gminach wokół Poznania, ale też jest ona widoczna. Rozwijają się innowacyjne firmy, jak Delphi w Ostrowie, czy Prat and Whitney w Kaliszu, jeszcze bardziej na południe, w okolicach Kępna mamy zagłębie meblarskie.

 

Rozmawiamy kilka dni po tym, jak wysłał pan do Brukseli projekt WRPO 2014+, czyli Wielkopolskiego Regionalnego Planu Operacyjnego, zakładającego najważniejsze kierunki rozwoju całego regionu na najbliższe lata. Po sposobie, w jaki pan to zrobił widać, że przywiązuje pan bardzo duże znaczenie do tego planu.

- Tak, bo jestem głęboko przekonany, że przed każdym z obszarów Wielkopolski jest teraz moment dużej szansy.

Również dla Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej?

- Oczywiście, że tak. Upatruję dużą rolę władz publicznych w kreowaniu dobrej, wspólnej przyszłości dla Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej. Te miasta i ich sąsiedzi mają szansę, jeśli potrafią się dobrze porozumieć.

We wspomnianym dokumencie jest zapis dotyczący tzw. ZIT-ów   – czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. W całej Wielkopolsce są tylko dwa takie miejsca: metropolia poznańska i właśnie Aglomeracja Kalisko – Ostrowską. To jest ten moment, ta szansa?

- To jest szansa, a jednocześnie wyzwanie. Zaproponowałem, żebyśmy utworzyli ZIT kalisko – ostrowski, choć nic nas do tego nie obligowało, bo minister rozwoju zaproponował jedynie ZIT dla aglomeracji poznańskiej. To nasza, wielkopolska inicjatywa. Uznaliśmy, że warto ją podjąć, by powstał drugi, silny biegun rozwoju Wielkopolski, poza Poznaniem.

Dlaczego i po co to zrobiono?

- Kalisz i Ostrów to duży potencjał, drugi w województwie. Teraz trzeba maksymalnie dobrze wykorzystać sytuację do wspólnego rozwiązywania problemów przy pomocy pieniędzy unijnych.

Czy ZIT kalisko ostrowski to tylko te dwa miasta ?

- Włączyliśmy do niego nie tylko Kalisz i Ostrów i bezpośrednie otoczenie tych miast – czyli tzw. obszary funkcjonalne, ale też teren całych powiatów:  kaliskiego i ostrowskiego, które przez cały czas współpracowały w ramach Aglomeracji. Zgodziliśmy się na to, choć przyznam, że nie bez obaw, czy w tak dużej licznie samorządów uda się ustalić rzeczywiście listę najlepszych projektów do unijnego wsparcia, żeby wszyscy byli z tego zadowoleni.

Co Aglomeracja Kalisko – Ostrowska może zrobić poprzez ZIT-y, czego nie mogłaby zrobić bez nich?

- Ideą ZIT-ów jest, aby samorządy na danym obszarze weszły w bliską współpracę dla rozwiązania konkretnych, wspólnych problemów. Mogą one dotyczyć różnych dziedzin życia. Jednym z nich jest na pewno dobra komunikacja publiczna na tym terenie.  Kolejnym polem do dobrej współpracy może być rozwiązywanie problemów związanych z energią. To będzie istotny element przyszłej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej. Szczególne znaczenie będą miały wszelkie formy oszczędzania energii, termomodernizacji, przesyłu energii, czy jej produkcji ze źródeł odnawialnych.  Szanse na unijne pieniądze miałby dobry projekt wspólnego centrum kształcenia praktycznego kadr dla firm z tego terenu, na wysokim poziomie, z zastosowaniem elementu innowacyjności. Cały czas nie wiemy jeszcze, czy te fundusze będą mogły objąć opiekę medyczną, ale to także szansa.

Od kogo zależy jakie projekty będą zgłaszane i kto będzie je realizował?

- Projekty będą zgłaszane przez wszystkie samorządy Aglomeracji Kalisko Ostrowskiej, z wykorzystaniem jej struktur. Samorządy muszą się porozumieć i uzgodnić listę projektów, która będzie weryfikowana przez Urząd Marszałkowski . Nie ma potrzeby tworzenia jakiegoś nowego związku formalnego, na przykład związku gmin, bo wystarczy zwykłe porozumienie między gminami.

Wielkopolanie są ludźmi konkretnymi, stąd tak duży nacisk na wymierne efekty działania Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej, które póki co trudno zobaczyć. Czy to będzie moment, kiedy te efekty się wreszcie pojawią?

- To jest niezbędne, muszą być konkretne efekty. Aglomeracje i metropolie będą motorami rozwoju.  To jest zgodne z polityką europejską, narodową i regionalną.

Był pan dziś również w Przygodzicach. To też miejsce, z którym powiat ostrowski łączy bardzo duże nadzieje. Mam oczywiście na myśli duże tereny inwestycyjne, czekające na zagospodarowanie.

- Daliśmy dziś powiatowi ostrowskiemu szansę przygotowania dokumentacji strefy ekonomicznej dla potencjalnych inwestorów. To projekt wart ponad 1 milion złotych, w którym  dajemy powiatowi ponad 830 tys. z funduszy UE. Za te pieniądze do końca roku powiat ma przygotować dokumentację pokazującą, jak ma wyglądać strefa ekonomiczna. To przepustka do nowej perspektywy unijnej, w której powiat ma duże szanse na pozyskanie nawet kilkudziesięciu milionów złotych na realizację tego przedsięwzięcia, czyli na uzbrojenie terenu, zbudowanie dróg  itp.

Czy w Wielkopolsce jest dużo takich terenów inwestycyjnych?

- W ostatnich latach uruchamiamy kilka takich terenów. Równolegle z powiatem ostrowskim uruchamiamy strefę ekonomiczną w powiecie pilskim, wcześniej były podobne projekty pod Śremem, Wrześnią, ale tereny w rejonie Przygodzic mają w porównaniu z nimi wielką zaletę. Cały, duży teren o powierzchni ok. 100 hektarów należy do powiatu ostrowskiego, co znacznie skraca czas przygotowania inwestycji. Dla inwestorów to bardzo ważny atut. Innym atutem jest fachowość kadry, solidność i poczucie odpowiedzialności pracowników, bo takich mamy w Wielkopolsce.

Rozmawiamy w szczególnym momencie, krótko przed świętami wielkanocnymi. Czego życzyłby ostrowianom i mieszkańcom Aglomeracji Kalisko Ostrowskiej z tej okazji ?

-  Te święta są bardzo ważne, z bardzo silnym aspektem religijnym związanym z nadzieją. To święta związane z jednej strony ze śmiercią Chrystusa, z drugiej jednak z Jego zmartwychwstaniem. Wszyscy mamy w życiu trudne chwile, ale mamy też wspaniałe momenty, kiedy widzimy, że w świecie jest dużo dobra. W tym czasie warto myśleć o dobrej przyszłości dla siebie, rodziny. Życzę Państwu tej dobrej nadziei.

Dziękuję za rozmowę. 

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie