To nie koniec wyborów. Felieton

Myśleliście, że wybory AD 2018 są definitywnie zakończone? No to jesteście w błędzie. Mimo, że wkrótce miną dwa tygodnie, odkąd poszliśmy do urn,  to nadal w nowym, samorządowym rozdaniu jest wiele niewiadomych. I nie chodzi wcale o drugą turę, ale o niektóre rozdania indywidualne , jak i zespołowe.

***

 

 Zacznijmy od rozdań zespołowych. W mieście w zasadzie jest wszystko jasne. Choć komitet Beaty Klimek zgarnął 11 mandatów w 23 osobowej radzie, to znając talenty naszej prezydentki do wyciągania radnych z innych komitetów nie będzie miała żadnych kłopotów, aby w nowej radzie reprezentowała ją większość. W tym wypadku mniej prawdopodobna – choć niewykluczona  – jest koalicja z PiS-em,  oczywiście wszystko dla  dobra miasta,  jak być może usłyszymy. Obstawiałbym jednak raczej indywidualne kuszenie na swoją stronę poszczególnych radnych, bo to po prostu politycznie mniej kosztuje.

 Zupełnie inna sytuacja jest w powiecie ostrowskim. Mimo przekonującego zwycięstwa kandydatów Koalicji Obywatelskiej Paweł Rajski nie może być na razie pewien kolejnych 5 lat w fotelu starosty. W jego wypadku mnogość wyboru koalicjanta staje się problemem – i to poważnym.

Teoretycznie, Paweł Rajski,  jako lider zwycięskiego komitetu, może zawrzeć koalicję z każdym innym komitetem, który wprowadził swoich radnych do rady powiatu, a więc z radnymi Beaty Klimek, PSL-u,  albo PiS-u. Nawet 3 mandaty PSL-u „załatwiłyby sprawę” większości,  ale problem leży gdzie indziej. Rajski wcale nie pali się do sojuszu z zielonymi, bo zapewne dobrze pamięta, jak powiatowa ekipa spod znaku zielonej koniczynki wystawiła go w ostatniej chwili do wiatru dwie kadencje wstecz.  Zresztą, to nie tylko platformerski punkt widzenia. Z koalicji z PiS-em rakiem wycofał się decyzją władz centralnych partii nawet  Sojusz Lewicy Demokratycznej. Wprawdzie powiatowi działacze lewicy powiatu koneckiego za  plecami swojej centrali podpisali polityczny cyrograf, ale dwa dni później musieli się z  niego wycofać,  bo SLD głosem sekretarza Czarzastego zagrzmiało, że żadnego bratania z  PiS-em nie będzie.

To stawia Rajskiego w  jeszcze trudniejszej sytuacji i zaczynają się poważne schody. Jego matka partia centralnie również ucieka od bratania się z PiS-em, jak diabeł od święconej wody,  podczas gdy polityczne wróbelki ćwierkają, że starosta i większość jego radnych chcieliby powtórzenia rozdania z ostatniej kadencji, a więc koalicji PO-PiS.

Ze źródeł zbliżonych do dobrze poinformowanych wiadomo, że sytuacja jest póki co patowa,  bo nikt nie chce ustąpić – o czym najlepiej świadczy fakt, że koalicji w powiecie jak nie było, tak nie ma. A pamiętajmy, że powiatowego włodarza nie wybiera się bezpośrednio, tylko robią to radni  – oczywiście tej strony rady, która ma większość głosów.

 Nie są też znane wszystkie rozdania indywidualne,  choć głosy – z trudem, to z trudem – ale zostały już dawno policzone. W mieście Beata Klimek oczywiście zrezygnuje ze zdobytego z najlepszym wynikiem w Ostrowie mandatu radnej i ponownie przywdzieje prezydencki łańcuch. Wykorzystując anachroniczny i niesprawiedliwy zapis ordynacji wyborczej pozwalający kandydatom na prezydenta startować w wyborach na radnych,  na jej plecach wślizgnie się do rady  kandydat z „oszałamiającym” poparciem coś około 220 głosów  – w 70 tysięcznym mieście !

Podobnie będzie w powiecie,  gdzie analogicznie najlepszy wynik „wykręcił” wciąż urzędujący starosta. W mieście będziemy mieli za to rzadki przypadek, że kandydat na prezydenta, który przegrał w I turze,  podejmie mandat radnego.  Cztery lata temu nie zrobił tego ani Krakowski, ani Klósak, ani tym bardziej Dera.  Teraz radnym nie będzie Motylewski, ale już z zupełnie innego powodu, a mianowicie fatalnego wyniku wyborczego swojego komitetu.

 Ciekawa  zagwozdka czeka w sejmiku, dokąd w cuglach dostała się z list PiS-u ostrowianka Marzena Maląg. Obecna pani wicewojewoda była ponoć przymierzana do fotelu marszałka sejmiku, ale  zabrakło „drobiazgu” w postaci zwycięstwa wyborczego jej partii w Wielkopolsce.  Trudno podejrzewać,  że Maląg zrezygnuje teraz ze stołka wicewojewody i zostanie „zwykłą” radną. W grę wchodzą więc dwie opcje. W pierwszej Maląg zrzeknie się mandatu, by nadal pełnić funkcję  wicewojewody. Paradoksalnie, to byłaby bardzo zła wiadomość dla Ostrowa, bo wtedy jej mandat objąłby kandydat z Pleszewa. Taka  decyzja mogłaby ostrowiankę dużo politycznie kosztować w przyszłości. Druga opcja to objęcie mandatu radnej i jakaś dobra fucha dodatkowa, na otarcie wicewojedowych łez.

Tak więc, poczekamy – zobaczymy.   

Jarosław Wardawy

 

Matka – partia Rajskiego centralnie ucieka od bratania się z PiS-em, jak diabeł od święconej wody,  podczas gdy polityczne wróbelki ćwierkają, że starosta i większość jego radnych chcieliby powtórzenia rozdania z ostatniej kadencji, a więc koalicji PO-PiS. Sytuacja jest póki co patowa.

 

 

Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie