W pracowni witrażowej Marcina Szorskiego

Rozproszone, kolorowe światło wpadające do wnętrza przez witraż daje pomieszczeniu niecodzienny, niezwykły wręcz wymiar. Wie o tym mieszkaniec Odolanowa Marcin Szorski, który na co dzień zajmuje się trudną sztuką witrażu.    

51_szorski_7

– Najtrudniejszy etap robienia witrażu? Może dość czasochłonny projekt, docinanie szkła… – mówi Marcin Szorski z Odolanowa, jeden z nielicznych, którzy w naszym regionie zajmują się sztuką witrażu.

To praco- i czasochłonna sztuka. Zrobienie jednego witrażu może zająć od kilku dni do kilku tygodni – wszystko zależy od formatu pracy, liczby kwater, podziałów szkła, tematu. – Gdy ma się dobrze opanowaną sztukę robienia witrażu, trudno już coś popsuć. Na pewno trzeba skupić się na tym, aby dokładnie wycinać szkło. Łączenia pomiędzy szkłem powinny być tej samej grubości, chyba że inny jest zamysł artystyczny. Trzeba też zabezpieczyć witraż przed korozją – na już dokładnie umytą pracę, nałożyć patynę. Generalnie witrażyści na swoje prace dawali 100-letnią gwarancję – mówi Marcin Szorski, który zajmuje się także konserwacją witraży.

Za namową taty

Mieszkańca Odolanowa zawsze ciągnęło do sztuk plastycznych. Wywodzi się jednak z rodziny o długich tradycjach rzemieślniczych. Pradziadkowie, dziadek byli ślusarzami, podobnie jego ojciec, a warsztat ślusarski Szorskich w Odolanowie był przekazywany z pokolenia na pokolenia. Wyłamał się dopiero Marcin Szorski, choć nie do końca. Wprawdzie zajmuje się witrażem, ale jego firma w swojej ofercie ma wszystko, co związane ze szkleniem, także wprawianie szyb okiennych. – Na studia wybrałem sztuki wizualne w Poznaniu. W tym czasie tata zaczął namawiać mnie na to, abym zajął się witrażami. Mówił, że w końcu nasza rodzina wykonała wszystkie elementy kute do naszego kościoła, a w wielu kościołach są i witraże do odnowienia czy do wykonania na nowo. W końcu, po dwóch latach, zmieniłem szkołę. Na prywatnej uczelni studiowałem na kierunku projektowania witrażu. Miałem praktyki w znanej w Poznaniu pracowni u Kuźmickiego. Ta sztuka mnie wciągnęła. Może zadziałała swoista magia witrażu, to że nadaje on niecodzienny, niezwykły wręcz wymiar wnętrzu – mówi Marcin Szorski.

Po ukończeniu w 2001 r. studiów zakłada w Odolanowie na rynku małą galeryjkę. Sprzedaje w niej swoje rękodzieło, małe prace witrażowe, ale handel nie idzie. Klienci przychodzą, oglądają, mówią, że ładne, ale za wiele nie kupują. W końcu zamyka galerią, ale nie odpuszcza – doskonalić swój warsztat jedzie do Irlandii.

Praktyka za granicą

– Jak weszliśmy do Unii, wielu moich znajomych wyjechało za pracą. Ja też tak postanowiłem. Nie chciałem jednak jechać na zmywak czy na budowę, ale do pracowni witrażowej. Wysyłałem swoje aplikacje, w końcu odezwał się do mnie Steven Moss, który w Irlandii prowadził pracownię, w której robił witraże i zajmował się szklarstwem, czyli taką, jaką ja mam obecnie w Odolanowie – mówi Szorski.

Do irlandzkiej miejscowości Larah wyjeżdża w 2006 r., po roku przenosi sie stamtąd do znanej pracowni witrażowej Aria Stained Glass niedaleko Galway w zachodniej części Irlandii. Pracują tam ludzie z całego świata. Marcin Szorski zdobywa niezbędne doświadczenie, także przy konserwacji starych witraży. W końcu – w 2009 r. – wraca do Odolanowa i wraz z żoną otwiera własną firmę. Najpierw zajmują się wprawianiem szyb, potem dochodzi witraż.

Są zamówienia

Powoli pojawiają się zamówienia na witraż. Dzisiaj zgłaszają się do niego także klienci, którzy witraże chcą mieć w domu i to nie tylko w drzwiach wejściowych. – Witraże zazwyczaj są robione do konkretnego miejsca, które narzuca i jego format, i styl, i nierzadko temat. To dla mnie wówczas praca rzemieślnicza. Zdarzają się też klienci, którzy chcą kopie jakiegoś witrażu, które też wykonuję. Najlepsze zamówienia jednak to takie, gdy nie mam ograniczeń dotyczących formatu pracy i mogę zrealizować swoją wizję – mówi Szorski.

Witraż to jednak dość kosztowna praca – metr kwadratowy prostego witrażu, składającego się z niezbyt wielu elementów, kosztuje minimalnie 1,5 tys. zł. Prace Szorskiego są obecnie i w kościołach, i w domach prywatnych. Wiele osób decyduje się zamówić choć malutki witraż, który zostanie wstawiony do drzwi wejściowych.

Własne realizacje

– Mówiąc o witrażu myślimy o pięknych majestatycznych oknach kościelnych przedstawiających świętych – mówi Marcin Szorski, który od kilku lat zajmuje się także realizacją własnych autorskich projektów – witraży, wykonywanych nie tylko do wskazanych wnętrz, ale traktowanych jako osobne, autonomiczne prace. Łamie w nich stereotypy przedstawiając różne sposoby podejścia do projektowania szklanych prac. Pracuje w cyklach. Jeden z nich ,,Sacrum czy Profanum. Retrospekcje” to nawiązanie właśnie do tego, jak pojmujemy witraż – głównie jako pracę o charakterze sakralnym. W pracach z tego cyklu Marcin Szorski łączy stare elementy kościelnych witraży, których części pozostały w jego pracowni po konserwacji, z nowymi, co daje pracy osobną jakość. Kolejny cykl to prace abstrakcyjne, dla których tematem są żywioły. Ze szkła witrażowego robi też prace przestrzenne – obecnie skupia się na cyklu ,,Katedra”, inspirowanym strzelistymi gotyckimi kościołami, a więc takimi, w których sztuka witrażu doszła do największego kunsztu.

Jak mówi, witraż to odłam malarstwa. W swoich pracach maluje nie farbami, a światłem i szkłem. – Poprzez witraż chęć wyrażania emocji prowadzi mnie do świata magii: gry światła i koloru. Sztuka ta pozwala na odprężenie, wyciszenie i podzielenie się tym, o czym jest trudno opowiedzieć słowami. Wprowadza widza, odbiorcę do świata nierzeczywistego, efemerycznego i zmiennego zależnego od światła, które za każdym razem powoduje inny odbiór – kończy Marcin Szorski.

Hanna Olejnik

Fot. Hanna Olejnik, prace – archiwum autora

Zobacz galerię zdjęć

Przeczytaj również

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie