Zlikwidować komunalne „Bizancjum” – wywiad w kandydatem PiS na prezydenta Ostrowa Łukaszem Mikołajczyckiem

O polityce i samorządzie, partyjnych kulisach wyboru na kandydata na prezydenta Ostrowa, „armii zaciężnej” w kadrze kierowniczej, planach zreformowania ostrowskiej gospodarki komunalnej, in vitro i Międlarze oraz biesiadach dla seniorów, z ŁUKASZEM MIKOŁAJCZYKIEM – kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego rozmawia Jarosław Wardawy 

 

 

Czy Łukasz Mikołajczyk dziś – kandydat na prezydenta miasta, senator i ten sprzed wejścia do wielkiej polityki jest tym samym człowiekiem ?

– Uważam, że jestem tym samym człowiekiem, bo nie zatraciłem pewnych wartości, które wynosi się z domu i które zostają w nas na zawsze. W polityce czasem głosujemy zgodnie z wytycznymi klubu, dla dobra ogółu, ale polityka mnie nie zmieniła. Każdy może do mnie przyjść, porozmawiać i każdemu będę się starał pomóc, bez względu na to, czy głosował na PiS, czy nie. Do mojego biura senatorskiego przychodzi miesięcznie kilkadziesiąt osób i ja nikogo nie pytam na kogo głosował. Dlatego jestem przekonany, że ta duża polityka mnie nie zmieniła, nie zmieniła mojej wrażliwości na człowieka.

Są jednak w Ostrowie ludzie, którzy twierdzą inaczej, że Mikołajczyk sprzed czterech lat i ten obecny znacznie się od siebie różnią. Czy zatem nigdy nie zadrżała panu ręka głosując w Senacie, czy nigdy nie zagłosował pan wbrew sobie?

– Oczywiście były, są i zapewne będą głosowania, nad którymi człowiek się bardzo mocno zastanawia. Nie można się znać na wszystkim, więc jeśli w jakimś temacie nie czuję się w pełni kompetentny, to polegam na zdaniu bardziej doświadczonych kolegów, bo warto dopytać fachowców, autorytetów. Były jednak głosowania, w których głosowałem inaczej, niż członkowie mojego klubu. W naszym klubie nigdy nie było jednak dyscypliny w głosowaniach dotyczących kwestii sumienia, czy światopoglądu.

 

PREZYDENT I PARTIA

Jest pan zapewne najbardziej politycznym spośród kandydatów na prezydenta Ostrowa. Czy wyraźny, partyjny szyld bardziej panu pomaga, czy przeszkadza?

– Zdania na ten temat są podzielone. Jestem dumny z tego, że jestem kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, partii rządzącej, która ma konkretny plan dla Polski. Ja mam konkretny plan dla  Ostrowa, stworzony razem z mieszkańcami,  ambitny i realny. Jestem kandydatem politycznym i nie odżegnuję się od tego, jak niektórzy inni kandydaci w Ostrowie.

Kogo ma pan na myśli?

– Kandydatów, za którymi stoją partie polityczne, a się do tego nie przyznają. Za Damianem Grzeszczykiem stoi Platforma Obywatelska i Nowoczesna, a Beata Klimek otrzymała poparcie lewicy.

Tak, ale – jak wyraźnie zaznaczono – bez partyjnego szyldu.

– To nic nie zmienia. Wystarczy spojrzeć na ludzi wokół pani prezydent, wyraźnie kojarzonych z lewicą. Nie ma co udawać, bo każdy z nas jakieś poglądy polityczne i się z nimi utożsamia. Uważam, że mnie partyjny szyld pomaga. Prawo i Sprawiedliwość dotrzymało słowa w rządzie, ja dotrzymam słowa w Ostrowie. Jestem przekonany, że PiS będzie rządziło następną kadencję, w związku z tym prezydent z partii rządzącej jest ogromną wartością dodaną dla miasta.  

Co może więcej zrobić dla miasta prezydent z partii rządzącej, od może równie dobrego prezydenta, ale z innej partii, czy ugrupowania społecznego?

– Korzystając z szeroko pojętego zaplecza politycznego będę miał większe wsparcie. Wielu samorządowców będzie pukać do różnych drzwi po pieniądze dla swojego miasta, ale nie wszyscy będą wiedzieć, do których drzwi należy to zrobić. Ja wiem gdzie zapukać, żeby być skutecznym. Pokazałem to już, jako senator.   

Takie działanie opozycja nazywa „korupcją polityczną”.

– Ja bym tak tego nie nazwał. Opozycja wiele rzeczy wyolbrzymia. To raczej korzystanie z umiejętności, które nabyłem najpierw jako dyrektor szkoły, potem jako samorządowiec i wreszcie jako senator.

 

 

CZYTAJ DALEJ

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie