Życie pisze różne scenariusze – świąteczny wywiad „Gazety Ostrowskiej” z prezydentem miasta Beatą Klimek

O obietnicach wyborczych, budowie hali sportowej, reformie oświatowej, nowym wiceprezydencie i planach na następną kadencję, z BEATĄ KLIMEK  – prezydentem Ostrowa Wielkopolskiego rozmawia Jarosław Wardawy. 

 klimek poziom

Rozmawiamy w okresie przedświątecznym, więc wyobraźmy sobie taki szczególny kalendarz adwentowy, na którym znalazłyby się nie lata prezydentury, ale konkretne przedsięwzięcia do wykonania. W którym miejscu takiego kalendarza znajdujemy się teraz, po dwóch latach obecnej kadencji?

– Doskonale pamiętam te kalendarze, które były częścią dzieciństwa moich dzieci. Bywało, że czekoladki znikały z okienek, które powinny jeszcze zostać zamknięte. Jeśli chodzi o konkretne przedsięwzięcia, czyli punkty z mojego programu wyborczego, muszę z satysfakcją przyznać, że większość z nich, już po dwóch latach sprawowania funkcji prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego, została zrealizowana. Myślę tu o miejskim becikowym, bezpłatnym pobycie dzieci w miejskich przedszkolach, o rozwijaniu taniego budownictwa mieszkaniowego, o budżecie obywatelskim, karcie seniora, o utworzeniu funduszu dla Rodzinnych Ogrodów Działkowych, o likwidacji Holdikomu, odblokowaniu sprzedaży mieszkań komunalnych czy wsparciu dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy. Jednak założenia programu wyborczego to jedno, natomiast aktualne, wynikające z czasem potrzeby miasta, to już inny temat. Podjęłam wyzwania, które nie były elementami mojego programu, a którymi należało się w tej kadencji zająć. Myślę tu na przykład o powstaniu Dziennego Domu Senior-WIGOR czy o termomodernizacji publicznych przedszkoli.

W przyszłym roku zmierzymy się z obowiązkiem przedszkolnym 3-latków, dlatego już teraz musimy szukać rozwiązań, które pomogą w zapewnieniu miejsc przedszkolakom. Z tego powodu powstaną w Ostrowie dwie kolejne placówki – jedno nowe na Wenecji, drugie zmodernizowane w dawnym budynku Szkoły Podstawowej nr 5 przy ulicy Grabowskiej.

Zabrakło miejsc w miejskim żłobku? Stworzymy drugi oddział, wykorzystując infrastrukturę szkolną przy ul. Waryńskiego. Na tym polega reagowanie władz miasta na potrzeby mieszkańców – na rozwiązywaniu problemów, a nie opowiadaniu o tym, że takie problemy istnieją. I tak, jak dla dzieci nagrodą w każdym kolejnym okienku adwentowego kalendarza była czekoladka, tak dla mnie jest świadomość, że zrealizowane przedsięwzięcie będzie kolejnym krokiem do poprawy warunków życia w naszym mieście.

 

Z których zadań, które już udało się zrealizować, jest pani najbardziej zadowolona, a z których mniej lub wcale?

– Bardzo zadowolona jestem z projektów na rzecz ostrowskiej rodziny. Dwa pierwsze lata mojej prezydentury były skoncentrowane na działaniach na jej rzecz. Największym wyzwaniem dla mnie, jako prezydenta miasta, jest zatrzymanie mieszkańców w Ostrowie Wielkopolskim. Staram się zrobić wszystko, w różnych obszarach życia, by nie chcieli stąd wyjeżdżać. Nie ma ważniejszej, bardziej uzasadnionej ekonomicznie inwestycji niż inwestowanie w mieszkańców. Mamy określoną substancję miejską do utrzymania – drogi, budynki, infrastruktura itp. Zdecydowanie łatwiej jest utrzymać to wszystko przez 75 tysięcy mieszkańców niż przez 65 czy jeszcze mniej. Strategiczne znaczenie dla miasta mają działania zmierzające do tego, aby ludzie nie chcieli z Ostrowa wyjeżdżać, a jeśli już, to żeby chcieli tu wrócić. Trzeba działać tak, żeby mieli tu szanse na rozwój kompetencji zawodowych, rodzinnych czy społecznych. W Ostrowie mieszka wielu seniorów. Podchodzimy z dużym szacunkiem do tego środowiska. Bardzo dużo miejskich przedsięwzięć kierowanych jest właśnie do nich. Mamy w Ostrowie realizowaną z powodzeniem „Kartę Seniora”, program „Senior Wigor” czy program budowy wygodnych i łatwo dostępnych mieszkań dla seniorów, by przestali być „więźniami 4. piętra”. Nie zapominamy o pomocy dla rodzin dysfunkcyjnych. Robię wszystko, by od nowego roku powróciło do Ostrowa schronisko dla kobiet z dziećmi. Mamy plany przywrócenia tej placówki w obiektach po Caritasie przy ulicy Grunwaldzkiej. Jednak sprawą priorytetową jest, aby następowała zastępowalność pokoleniowa, dlatego staram się tłumaczyć młodym ludziom, że być może zarobią większe pieniądze w Poznaniu czy Wrocławiu, ale nie znajdą tam na przykład budownictwa mieszkaniowego skrojonego na ich kieszeń. Nasz program budownictwa mieszkaniowego adresowany do ludzi młodych daje takie możliwości. Do tego mamy miejskie becikowe, bezpłatne przedszkola i inne udogodnienia z myślą właśnie o luziach młodych. Dobra wiadomość jest taka, że w 2016 roku urodziło się w Ostrowie o około sto dzieci więcej niż w 2015.

 

A z czego nie jest pani zadowolona w ciągu tych dwóch lat kadencji?

– Staram się nie koncentrować na swoich niepowodzeniach, a raczej wyciągać z nich wnioski na przyszłość. Jestem typem zadaniowca – stawiam sobie zadania i je realizuję. Zawsze można postawić sobie pytanie: Czy można było zrobić coś inaczej, lepiej? Dość często słyszę pytania o współpracę z Radą Miejską – czy uda się ją poprawić. Na początku kadencji popierało mnie zaledwie trzech radnych. Po wyborach uzupełniających było ich już pięcioro. Obecnie mogę mówić o znakomitej współpracy z dwunastoma członkami ostrowskiej Rady Miejskiej. Przy niektórych kwestiach jest ich nawet więcej. To właśnie w ten sposób wyciągam wnioski z wcześniejszych niepowodzeń – szukam sposobu na ich poprawę. Jednak patrząc na poziom niektórych dyskusji podczas sesji, na sposób, w jaki prowadzony jest dialog z prezydentem miasta, muszę, niestety, uznać, że pozostawia on dużo do życzenia.

 

ZASTĘPCA PREZYDENTA

Nie zawsze sprawy personalne wyglądały w tych dwóch latach miło i przyjemnie. Nie uważa pani, że nagła dymisja wiceprezydenta Borowczaka to jednak pani porażka personalna?

– Pan Borowczak to młody, wykształcony człowiek z ogromną wiedzą, z dużym dorobkiem zawodowym. Bardzo starał się poznać Ostrów i zrozumieć jego specyfikę. Przedstawiona mi przez niego sytuacja rodzinna, związana z koniecznością zmiany miejsca pracy, spowodowała, że musiał wrócić do Poznania. Wiele nam się jednak udało wykonać w czasie naszej blisko dwuletniej współpracy. Stworzyliśmy strategiczne dokumenty, takie jak: Plan Mobilności Miejskiej, Plan Niskiej Emisji, założenia do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami, przygotowaliśmy szereg dokumentów, by móc skutecznie aplikować o środki zewnętrzne.

Pan Borowczak musiał opuścić Ostrów ze względów rodzinnych, dlatego sytuacji tej nie można ocenić w kategorii porażki personalnej.  

To mało zauważalna przez media praca, jednak niezbędna. Czas obecności Pana Borowczaka w Ostrowie został dobrze wykorzystany. Kolejne zadania stojące przed miejskim samorządem wspierał będzie wiceprezydent Szczurek, również znakomity fachowiec w temacie miejskich i komunalnych inwestycji czy pozyskiwania środków zewnętrznych. Wszystko to oraz fakt, że Pan Borowczak musiał opuścić Ostrów ze względów rodzinnych, powoduje, że sytuacji tej nie można ocenić w kategorii porażki personalnej.

 

Czyli nic złego się nie stało, że pan Borowczyk zrezygnował z pracy w Ostrowie?

– Oczywiście, że się nie stało. Nasze miasto nadal będzie się rozwijało, czy to z panem Borowczakiem na fotelu wiceprezydenta, czy z panem Szczurkiem pełniącym tę funkcję.

Skoro było tak dobrze, to może nie trzeba było zmieniać założeń i nadal szukać merytorycznego specjalisty z zewnątrz, zamiast zmieniać kryteria wyboru wiceprezydenta i stawiać na znajomość miasta?

– Najważniejsze są kompetencje i nie ma znaczenia, czy kandydat jest z Ostrowa, Poznania czy Kalisza. Znajdujemy się w połowie kadencji i nasz inwestycyjny pociąg jest już dobrze rozpędzony. W przyszłym roku poziom inwestycji wynosić będzie ponad 35 mln zł, a w 2018 już ponad 50 mln zł – nie licząc inwestycji komunalnych. Nie wyobrażam sobie, że do tego rozpędzonego pociągu wsiada ktoś, kto dotąd nie miał styczności z żadnym z realizowanych projektów. Stąd wybór osoby, która dobrze zna te zadania.

 

HALA SPORTOWO – WIDOWISKOWA

Jednym z zadań, z którymi miasto będzie musiało się zmierzyć w najbliższym czasie, będzie hala sportowa. Ten temat budzi w Ostrowie wiele emocji, dlatego najpierw ustalmy fakty: czy decyzja o powstaniu w Ostrowie hali sportowej ostatecznie zapadła?

– Tak, decyzja zapadła. Mamy w Wieloletniej Prognozie Finansowej zarezerwowane pieniądze na halę sportową. Obecnie pracujemy nad wyborem jednej z dwóch opcji – budować nową halę przy Wojska Polskiego czy modernizować obiekt przy ulicy Kusocińskiego.

Decyzja zapadła. Mamy w Wieloletniej Prognozie Finansowej zarezerwowane pieniądze na halę sportową. Obecnie pracujemy nad wyborem jednej z dwóch opcji – budować nową halę przy Wojska Polskiego czy modernizować obiekt przy ulicy Kusocińskiego.

Jeszcze rok temu w dyskusji publicznej praktycznie nie było tego tematu. Skąd i dlaczego tak nagła zmiana punktu widzenia miasta?

– W swoim programie wyborczym nie miałam budowy hali sportowej, dlatego uznałam, że w pierwszej kolejności ważniejsze są te zadania, które się w nim znalazły, ponieważ, wybierając mnie, mieszkańcy Ostrowa poparli również ten program. Życie pisze jednak różne scenariusze i należy być na nie przygotowanym. Mamy w Ostrowie dwa zespoły ekstraklasowe koszykówki. Zespół BM Slam, który rok temu grał w Kaliszu, w tym sezonie gra w warunkowo dopuszczonej do rozgrywek na tym szczeblu, hali szkoły przy ulicy Wrocławskiej. Drużyna żeńska gra w hali szkolnej na ulicy Batorego. Mamy też klub w I lidze piłki ręcznej, który znakomicie prowadzony przez Pana Marka Śliwińskiego był już zapraszany do ekstraligowych rozgrywek i ma wielu sympatyków. Podkreślę, że najważniejsza decyzja już zapadła. Po latach niespełnianych obietnic nasze miasto będzie mieć halę widowiskowo – sportową, w której będą mogły grać ostrowskie drużyny. Teraz należy dokładnie przeanalizować, która z koncepcji będzie dla miasta korzystniejsza.

 

Który z tych dwóch wariantów jest według pani lepszy?

– Każda z tych koncepcji ma swoje wady i zalety. Obecnie analizuję każdą z nich pod wieloma aspektami: finansowym, funkcjonalnym, użytkowym. Przedstawiając swoją opinię na ten temat, muszę wziąć pod uwagę wszelkie dostępne dane. Dlatego właśnie nie mogę w tej chwili powiedzieć, która z tych propozycji jest dla mnie bardziej racjonalna. Do końca roku podejmę decyzję w tej sprawie i przedstawię rekomendację dotyczącą dalszego postępowania.

Kto podejmie ostateczną decyzję odnośnie wariantu powstania hali: radni czy  prezydent miasta?

– Decyzję na temat wariantu budowy hali podejmie prezydent miasta, jednak najpierw chcę porozmawiać o tym z radnymi, by poznać ich punkt widzenia na ten temat.

Zostaw komentarz


 
Zapisz komentarz
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy. Wpisy naruszające obowiązujące w tym zakresie prawo i dobre obyczaje będą bezwzględnie usuwane, a numery IP osób je publikujących trafią do bazy danych administratora.

Obejrzyj nasze stałe galerie